MegaBaza edukacyjna Perspektywy®







money3 t

Kolejna dyskusja laureatów Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej - Zuzy Marcina. Tym razem rozmawiać będą o zaletach i wadach istnienia płacy minimalnej w Polsce.

Marcin Wroński: Jakiś czas temu na profilu Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej na Facebooku pojawiło się pytanie o optymalny poziom płacy minimalnej w Polsce. Zdecydowana większość opowiedziała się za jej całkowitą likwidacją. Dlaczego?

Zuzanna Ajchel: Wynika to moim zdaniem z przekonania, że płace minimalne są nieefektywne, bowiem prowadzą do wzrostu kosztów pracy, a tym samym zmniejszają konkurencyjność Polski. Z czysto ekonomicznego punktu widzenia płaca jest ceną pracy i rządzą nią te same prawa, co innymi cenami. Jeżeli ustalimy płacę minimalną na poziomie powiedzmy 1500 zł miesięcznie to wszyscy, których praca ma niższą wartość, w ogóle nie znajdą zatrudnienia. Można, zatem wysnuć wniosek, iż zbyt wysoka płaca minimalna, pozbawia człowieka możliwości zarabiania takiej ilości pieniędzy, na jaką pozwalają jego umiejętności. Niskie płace zastępuje się bezrobociem. Dla przykładu w 2012 r. w Europie najwyższy wskaźnik porównujący poziom minimalnego i przeciętnego wynagrodzenia miała Grecja – wynosił on aż 50,1%, przy stopie bezrobocia sięgającej 22,5%! Myślę, że w przypadku Grecji tak wysoka płaca minimalna świadczy o nieodpowiedzialnej polityce gospodarczej i może przyczyniać się do złej sytuacji finansów publicznych tego kraju. Chyba zgodzisz się ze mną, iż w długim okresie nie możemy płacić wszystkim pracownikom więcej, niż wynosi wartość ich produkcji?

M.W.: Faktycznie z tradycyjnego neoklasycznego modelu rynków pracy odwołującego się do gry elastycznych podaży i popytu wynika, że płaca minimalna ustalona na poziomie wyższym od płacy równowagi skutkuje wzrostem bezrobocia. Zwróćmy jednak uwagę na nieklasyczne modele rynku pracy, badania przeprowadzone przez D. Carda i A.B. Krugera wskazują na niewielki związek pomiędzy wzrostem płacy minimalnej, a wzrostem poziomu bezrobocia. W pewnej mierze wynika z tego, że – jak udowodniły badania prowadzone na Uniwersytecie Oksfordzkim – popyt na prace jest silnie nieelastyczny tzn. zmiana ceny pracy nie skutkuje porównywalną zmianą ilości, na jaką jest zgłaszane zapotrzebowanie.

Z.A.: Wszystko zależy od tego jak interpretujemy pojęcie „niewielki związek”. Ciężko jest oszacować dokładne koszty istnienia płacy minimalnej. Przede wszystkim są one różne dla poszczególnych grup wiekowych i społecznych. Jak podkreśla m.in. S. Borkowska wzrost płacy minimalnej najsilniej oddziałuje na spadek zatrudnienia młodzieży (do 24 roku życia), a w szczególności na osoby wchodzące na rynek pracy. Brak zatrudnienia może powodować u nich nie tylko problemy z usamodzielnieniem się czy spadek kwalifikacji i zanikanie umiejętności. Młodzi bezrobotni są również zagrożeni patologiami społecznymi, marginalizacją społeczną i degradację psychiczną (dość pesymistyczny, ale nie nierealistyczny scenariusz). Z badań D. Neumark’a i O. Nizalowa wynika, iż praca za minimalne wynagrodzenie w pierwszych latach zatrudnienia ma negatywny wpływ na późniejszą karierę zawodową. Analizy dla osób w wieku 16–29 lat wskazują, że im dłużej zarabiały one minimum, tym częściej były one bez pracy w późniejszych latach kariery oraz tym mniejsze były ich zarobki. Taki wynik może być częściowo wyjaśniony przez wpływ płacy minimalnej na podaż pracy i akumulację kapitału ludzkiego (dokładnie: niższą podaż oraz gorsze możliwości szkoleń).

M.W.: Faktycznie ekonomia nie jest jedną z pięknych nauk ścisłych, które mogą posługiwać się metodą eksperymentu, aby zweryfikować poczynione założenia. Mimo dynamicznego rozwoju ekonomii eksperymentalnej, ekonomiści nie dysponują laboratorium, gdzie mogliby wyizolować wpływ płacy minimalnej na wzrost bezrobocia, jednakże analiza danych historycznych także jest pewnym narzędziem, które może do tego służyć. Pracownicy posiadający najniższe kwalifikacje faktycznie są najbardziej wrażliwi na negatywny wpływ płacy minimalnej, bo to właśnie głównie ich dotyczą płace minimalne, czerpią oni także z nich korzyści. Z badań przeprowadzonych przez A. Wellington rzeczywiście wynika, że wzrost płacy minimalnej o 10% oznacza spadek zatrudnienia nastolatków o 0,6%. Nie jest jednak tak, że jedynym następstwem płacy minimalnej jest bezrobocie. Zmniejsza ona asymetrię siły rynkowej pracowników i pracodawców, ogranicza poziom ubóstwa i przestępczości – podnosi tym samym poziom życia najuboższych. Co ciekawe zwiększa także tempo rozwoju technologii. Gdy rosną koszty pracy – siłą rzeczy – bardziej opłaca się prowadzenie badań, które zaowocują wynalazkami pozwalającymi na zastąpienie części używanej przez przedsiębiorstwa pracy.

Z.A.: Jednak, jak podkreślają przeciwnicy płacy minimalnej, podniesienie jej nie zredukuje znacząco nierówności płacowych, gdyż w reakcji na nie podniesione będą płace wyższe (pracownicy otrzymujący płace powyżej minimalnej będą wysuwać wyższe żądania płacowe, co spowoduje presję inflacyjną). Gdy zatrudnianie pracowników staje się droższe pracodawcy zmniejszają rejestrowane zatrudnienie lub podnoszą ceny sprzedawanych dóbr. W przeciwnym razie musieliby zmniejszyć swoje marże, co w przyszłości ograniczyłoby ich zdolność do podejmowania inwestycji, a w efekcie i tak doprowadziłoby do utraty konkurencyjności i bankructwa. Skutkiem wyższej inflacji jest spadek siły nabywczej we wszystkich gospodarstwach domowych. Czy biorąc pod uwagę ten mechanizm płaca minimalna nadal ma sens?

M.W.: Ciekawym argumentem przeciwko rzekomym inflacyjnym konsekwencjom płac minimalnych jest sytuacja rynku pracy Wielkiej Brytanii. Państwo to stosunkowo późno, bo dopiero w 1999 r., wprowadziło jednolitą płacę minimalną, a rząd powołał specjalną komisję mającą monitorować wpływ przeprowadzonej reformy na sytuacje rynkową. Low Pay Comision po kilku latach obserwacji nie stwierdziła wpływu płac minimalnych na poziom bezrobocia i inflacji, odnotowała natomiast, że wprowadzenie płac minimalnych zaowocowało zmniejszeniem rozwarstwienia poziomu zarobków w społeczeństwie (czyli mówiąc żargonem ekonomicznym spadkiem współczynnika Ginniego) i osłabieniem poziomu zróżnicowania dochodów mężczyzn i kobiet. Odnosząc się do Twojego pytania – naturalnie wśród osób bezrobotnych poziom zagrożenia ubóstwem jest większy, nie odnotowują one w końcu żadnych dochodów. Pewien wzrost bezrobocia jest bardzo bolesną konsekwencją wprowadzenia płac minimalnych. Uważam jednak, że jako instrument polityki społecznej wpływają one pozytywnie na ogólny poziom zagrożenia ubóstwem poprzez zwiększenie zarobków osób pracujących. Gdyby nie istniały płace minimalne, znaczna grupa osób zarabiałaby mniej niż dzisiaj, a osobom, które dzięki ich zniesieniu otrzymały pracę dochody nie wystarczałyby do zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych. Oznaczałoby, że po pieniądze, których im brakuje do uregulowania czynszu, zakupu żywności część z nich sięgnęłaby innym, bardziej brutalnym sposobem.

Z.A.: Myślę, że ciężko ocenić czy tak korzystny wpływ miały właśnie prace minimalne. Często zapomina się o tym, że „płace realne biorą się z produkcji, a nie z dekretów rządu”. Uważam, że lepszą receptą na wzrost płac niż nakładanie coraz większych obowiązków na pracodawców jest zwiększanie krańcowej produktywności siły roboczej. Być może brzmi to nieco abstrakcyjnie, ale można to zrobić na wiele sposobów: przez wzrost akumulacji kapitału (np. zwiększenie liczby maszyn), nowe wynalazki i udoskonalenia, lepsze zarządzanie menedżerów, większą pracowitość i wydajność pracowników czy lepsze wykształcenie i szkolenie. Być może stosuje w tym momencie duże uproszczenie, ale chyba zgodzisz się z tym, że im więcej pracownik jest warty dla pracodawcy, tym wyższą dostanie płacę. Polityka rządu (jak i system edukacji) powinna być ukierunkowana na wymienione wcześniej obszary. Wracając jednak do tematu płac minimalnych, uważam, że o ile we współczesnym świecie niemożliwe może się okazać ich zniesienie, to należy przemyśleć ich formę i wysokość. Płace minimalne powinny być zróżnicowane na konkretnych obszarach w zależności od poziomu rozwoju gospodarczego, tak jak ma to miejsce na przykład w Niemczech (płace minimalne są tam ustalane na poziomie poszczególnych landów, a nie na poziomie centralnym) i dla konkretnych gałęzi gospodarki. Ponadto stosowany w Polsce model indeksacyjny przypomina metodę prób i błędów, a co za tym idzie nie daje możliwości ustalania najniższego wynagrodzenia na racjonalnym poziomie.

M.W.: Płace minimalne nie wykluczają się z działaniami zwiększającymi produkcyjność siły roboczej, częściowo zresztą same ją wspierają przyczyniając się do wzrostu tempa rozwoju technologii. Pogląd, że płace minimalne powinny być ustalane nie na poziomie całego państwa, a mniejszych obszarów bardziej jednolitych gospodarczo moim zdaniem jest uzasadniony, ale jego wprowadzenie w Polsce wywołałoby spore kontrowersje, wymagałoby też bardzo uważnego wyznaczenia poziomu płac minimalnych w różnych województwach.

Z.A.: Sprawa płacy minimalnej nie jest tematem zamkniętym. Myślę, że wciąż powinna stanowić temat debaty społecznej.

Zuzanna Ajchel
Marcin Wroński


Zuzanna Ajchel – laureatka Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej, uczęszcza do trzeciej klasy Liceum Ogólnokształcącego im. Czackiego w Warszawie. Z zainteresowaniem śledzi bieżące wydarzenia gospodarcze i pogłębia swoje wiedzę (nie tylko ekonomiczną). Lubi zimę, choć nie ukrywa, że woli podziwiać ją z ogrzewanych pomieszczeń, zwłaszcza podczas 15 stopniowych mrozów… :)

Marcin Wroński – trzykrotny laureat Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej, obecnie student Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Wśród jego ekonomicznych zainteresowań dominuje ostatnio ekonomia kultury. Zimy nie lubi, nawet zza okna.

© 2019 Perspektywy.pl    O nas | Patronaty | Polityka Prywatności | Znak jakości | Reklama | Kontakt