MegaBaza edukacyjna Perspektywy®


Maturalny savoir-vivrePrzed ważnym egzaminem warto przypomnieć sobie staromodne maniery. Komunikowanie się z ludźmi przez internet czy telefon komórkowy to nie to samo, co kontakt twarzą w twarz.

Także typowe zachowania uczniów na lekcjach mogą odbiegać od tego, czego oczekuje się od maturzysty podczas egzaminu dojrzałości. Znaczna część młodzieży dobrze zna zasady zachowania się przed komisją, jednak niektórym trzeba przypominać o takich oczywistościach, jak powiedzenie dzień dobry i przedstawienie się. Nieraz młody człowiek wchodzi na egzamin ustny i staje jak słup soli, nie bardzo wiedząc, co ma zrobić. Ukłonienie się i podanie swojego nazwiska to najlepszy wybór, dalej zachowaniem maturzysty pokieruje komisja, np. poprosi o podanie dowodu osobistego. Źle by się jednak stało, gdyby to egzaminatorzy pierwsi zaczęli od dzień dobry oraz sami zapytali, jak się maturzysta nazywa.

Ich dwoje
Na ustnej części matury egzaminatorów jest dwóch. Każdemu z nich trzeba okazać szacunek, zarówno temu, który siedzi bliżej, jak i temu, który znajduje się nieco dalej. Należy obdarzyć każdego z nich uwagą, starając się patrzeć raz na jednego, a innym razem na drugiego egzaminatora. Niedopuszczalna jest sytuacja, gdy uczeń wybierze tylko jednego członka komisji i to z nim cały czas rozmawia, a na drugiego nawet nie spojrzy.

Tu wszyscy są tak samo ważni.
Jeśli ktoś nie ma zwyczaju patrzeć na rozmówcę, to bardzo źle. Gdy się do kogoś mówi, należy starać się nawiązać z nim kontakt wzrokowy. Mówienie do kogoś i patrzenie w innym kierunku jest niedopuszczalne. Prezentację ocenia nie sufit czy świat za oknem, lecz ludzie znajdujący się w sali, dlatego to do nich trzeba kierować swoją wypowiedź.

Wyraźnie i nie za cicho
Podczas wygłaszania prezentacji oraz rozmowy z egzaminatorami należy mówić wyraźnie, ale ani za cicho, ani za głośno, tzn. tak, aby być słyszalnym przez wszystkie osoby znajdujące się w sali, ale niekoniecznie przez ludzi, którzy siedzą na korytarzu. Gdy sala jest większa, można mówić głośniej, natomiast w maleńkiej nie ma sensu krzyczeć.
Niektórzy uczniowie wygłaszają prezentację bardzo głośno, natomiast na pytania komisji odpowiadają tak cicho, że ledwo ich słychać. Od razu wiadomo, że prezentacji nauczyli się na pamięć, ale chyba nie za bardzo znają się na swoim temacie, skoro tak lękliwie odpowiadają. Warto w obydwu częściach egzaminu mówić z podobną siłą głosu.

Ręce nie w kieszeniach
Siedząc przy komputerze, ręce mamy zawsze zajęte, a to myszką, a to klawiaturą. Czasem nawet brakuje nam ręki, aby obsłużyć wszystkie sprzęty. Zupełnie inaczej jest podczas egzaminu ustnego. Część uczniów nie wie, co zrobić z rękami. Najgorszym wyborem jest włożenie rąk do kieszeni, ponieważ takie zachowanie uznaje się za niekulturalne. Ręce warto czymś zająć, np. można trzymać w jednej dłoni kartkę z planem prezentacji, a w drugiej ołówek czy długopis (w razie czego posłuży jako wskaźnik, gdy trzeba będzie coś pokazać na planszy).

Niektórym osobom drżą ręce. No cóż, stres na każdego wpływa inaczej. Takimi zjawiskami nie ma się co przejmować. Jeśli prezentacja jest wygłaszana interesująco, nikt nie zwraca uwagi na tak drobne szczegóły jak drżenie rąk mówcy. Zresztą wystarczy nieraz ręce czymś zająć, a drżenie przejdzie.

Większość uczniów trzyma w swoich dłoniach plan prezentacji. Taka postawa jest naturalna i typowa dla egzaminu. Natomiast wkładanie rąk do kieszeni czy machanie nimi przed oczami komisji, jakby się odpędzało natrętne muchy, to zachowanie absolutnie nie na miejscu. Każdy powinien sprawdzić, czy nie robi tego bezwiednie.

Guma do żucia
Kto wygłasza prezentację i jednocześnie żuje gumę, chyba musiał zostawić rozum w domu. Niedopuszczalne jest też wchodzenie do sali i wyjmowanie gumy z ust na oczach egzaminatorów. Sytuacja, że uczeń wywołany do tablicy prędko wyciąga gumę, wyrzuca ją do kosza, a następnie zaczyna mówić, może, choć nie powinna, zdarzyć się na lekcji, ale na pewno nie w trakcie matury. Jego zachowanie usprawiedliwia zaskoczenie: nie wiedział, że będzie pytany, dlatego żuł gumę. Co innego matura, tu każdy wie, kiedy będzie wchodził, więc może przestać żuć już na kwadrans przed swoją kolejką. Jeśli czeka z wyrzuceniem gumy aż do ostatniej chwili, okazuje tym brak szacunku dla egzaminatorów. I nie ma tu nic do rzeczy pogląd, że żucie gumy dobrze robi na intelekt. Wiele rzeczy poprawia stan naszego umysłu, ale nie wszystko wypada robić na oczach komisji.

Odbieranie telefonu
Telefonu nie tylko się nie odbiera, ale w ogóle nie przynosi na egzamin. Niestety, niektórzy lubią nie respektować szkolnych norm. Nierzadko zdarza się, że podczas egzaminu pisemnego dzwoni komuś komórka, a wtedy uczeń udaje, że to nie jego, a komisja łaskawie udaje, że nie słyszy.

Dźwięk telefonu, szczególnie podczas matury z języka obcego, mógłby być podstawą do unieważnienia egzaminu dla wszystkich osób znajdujących się w sali. Lepiej zatem nikogo nie narażać na taki stres i komórki na egzamin nie wnosić. Gdy ktoś zdecyduje się jednak komórkę wnieść, niech uprzytomni sobie, czym ryzykuje: atmosfera matury może bowiem tak na niego wpłynąć, że zapomni wyłączyć telefonu, a ten – zgodnie z zasadą, że przedmioty potrafią być złośliwe – odezwie się w najmniej spodziewanym momencie. Dlaczego matura nie może być dniem bez telefonu?

Pociąganie nosem
Warto przewidzieć, że może nam siąpić z nosa. Wciąganie kataru do płuc czy wycieranie nosa mankietem nie wchodzi w grę. Trzeba mieć ze sobą chusteczki higieniczne, a w ostatecznym razie, gdy sytuacja robi się dramatyczna, należy o nie poprosić. Alergie, których efektem jest katar sienny czy łzawienie oczu, to zjawiska dość częste. Takie objawy nasilają się w sytuacjach stresowych, dlatego bez chusteczek na egzamin lepiej nie wchodzić.

Własny długopis
Niepoważnie wygląda, gdy maturzysta prosi komisję o pożyczenie długopisu, np. gdy trzeba podpisać jakiś dokument (bibliografię czy plan prezentacji). Co innego, gdyby długopis nagle przestał działać. Jednak niezabranie ze sobą na egzamin narzędzia do pisania to karygodne niedopatrzenie. Mam na myśli egzamin ustny, zaś co do egzaminu pisemnego, to chyba z nazwy wiadomo, po co tam idziemy. Aby pisać, więc zabranie ze sobą nawet kilku długopisów nie należy uważać za przesadną troskę.

Tylko spokojnie
Egzamin stresuje, ale nie aż tak bardzo, aby usprawiedliwiać wybuch gniewu. Choćby nie wiem, co się wydarzyło, nie wolno dać się ponieść emocjom. Tylko spokój może uratować maturzystę. Zdarza się, że z powodu nieporozumienia, młodemu człowiekowi puszczą nerwy. Lepiej jednak pytać się o coś dziesięć razy, upewniać się wielokrotnie, narażając się na zarzut bycie i namolnym, niż zrozumieć coś opacznie i z tego powodu wpaść w gniew. Cierpliwie wyjaśniajmy wszystkie nieporozumienia, gdyż tylko spokojem można cokolwiek na egzaminie uzyskać, zaś gniewem nic.

Zdarzyło mi się nie wpuścić ucznia na egzamin, ponieważ się spóźnił. Ten jednak spokojnie, czyli tak jak uczyłem, udał się do dyrekcji, błyskawicznie wyjaśnił sprawę i uzyskał od uprawnionej osoby zgodę na wejście do sali mimo spóźnienia. Mógł uczestniczyć w egzaminie. Gdyby się awanturował albo co gorsza, siłował się z członkami komisji, definitywnie zostałby pozbawiony szans na uczestniczenie w egzaminie. A zatem w razie nieprzewidzianych trudności należy spokojnie domagać się swoich praw, a gdyby egzaminator odmawiał, spokojnie, lecz zdecydowanie należy interweniować u dyrekcji. W żadnym zaś wypadku nie należy niczego wymuszać na egzaminatorach krzykiem, gniewem czy rękoczynami.

Kontakt z człowiekiem
Jeżeli przygotowując się do egzaminu, ktoś spędzi wiele dni z komputerem, powinien przed maturą ponownie nawiązać kontakt z ludźmi. Szczególnie przed egzaminem ustnym kontakt z człowiekiem jest nieodzowny. Komunikowanie się z maszynami pozbawia nas ważnej cechy, jaką jest elastyczność. A właśnie ta cecha będzie nam bardzo potrzebna w trakcie egzaminu, np. gdy usłyszymy pytanie, którego się nie spodziewaliśmy albo gdy przyjdzie nam rozwiązać zadanie, z którym stykamy się pierwszy raz w życiu. Ludzie bywają nieprzewidywalni, dlatego utrzymywanie codziennego kontaktu z nimi uczy nas umiejętności radzenia sobie z nieprzewidywalnymi sytuacjami, czyli tego, co właśnie nazywa się elastycznością.

Wszystkim tegorocznym maturzystom życzę, aby tej właśnie cechy nigdy im nie zabrakło. Bądźcie elastyczni i kiedy trzeba, zmieńcie sposób działania. Człowiek to nie pociąg – nie musi jechać do celu po wyznaczonym torze. Może dotrzeć tam, gdzie chce, różnymi drogami.

© 2015 Perspektywy.pl   O nas | Patronaty | Polityka Prywatności | Znak jakości | Reklama | Kontakt