MegaBaza edukacyjna Perspektywy®






Koronawirus atakuje Szwecję i pozostałe kraje skandynawskie równie zaciekle jak Polskę, może z wyjątkiem Finlandii, gdzie jest trochę lepiej. Mimo to uczelnie skandynawskie starają się działać w miarę normalnie przy zachowaniu pewnych zasad i sporej dozy zdrowego rozsądku. Dominuje nauka zdalna, ale tam, gdzie to możliwe i ma sens, student pojawia się na uczelni i uczestniczy w zajęciach.

W rozmowie z jedną z duńskich uczelni dowiedziałem się, że stosowane są dwie zasady. Po pierwsze, jest to nieograniczony dostęp do testów - każdy student, który gorzej się poczuje, może bez zwłoki poddać się testowi. Po drugie, skoro studenci najczęściej uczą się w grupach, dąży się do tego, żeby w zajęciach twarzą w twarz uczestniczyła grupa w tym samym składzie. Eliminowanie kontaktów z pozostałymi grupami ogranicza możliwość rozprzestrzeniania się wirusa po całej uczelnianej społeczności. Miejscem potencjalnego roznoszenia wirusa nie są akademiki, bo, jak usłyszałem, „Dania to bogaty kraj i studenci wynajmują sobie mieszkania”.

Tradycyjnie społeczność skandynawska ma duże zaufanie do swoich rządów. Dlatego uczelnie bardzo skrupulatnie stosują się do rekomendacji wydawanych przez rząd i organy odpowiedzialne za zdrowie i sytuację sanitarną. Ale, na przykład w Szwecji, proces nauczania na wyższej uczelni „nie ma charakteru zgromadzenia lub wydarzenia publicznego”, przez co nie stosuje się w stosunku do nich ogólnie panujących w tym względzie przepisów. O tym, co można na uczelni, a co nie, decyduje rektor np. na Uniwersytecie w Lund w jednym wydarzeniu może uczestniczyć nie więcej niż 50 osób. Ale na wydziale decyduje o tym dziekan. Ograniczenia dotyczą też wyjazdów zarówno na terenie kraju, jak i za granicę. Są one dopuszczalne tylko wówczas, kiedy są absolutnie niezbędne. Podobne zasady co do wyjazdów obowiązują na Uniwersytecie w Oslo.

Na Uniwersytecie w Turku, na południu Finlandii, w zajęciach grupowych uczestniczyć może maksymalnie 20 osób, a w salach wykładowych czy na korytarzu nie może być więcej niż 50 osób. Poza tym przyjęto zasadę, że tam, gdzie to tylko możliwe studenci powinni uczyć się, a personel uczelni pracować zdalnie. Od wszystkich oczekuje się, że będą postępować zgodnie z zaleceniami rządowymi, a w szczególności zachowywać odstęp.

W Skandynawii nie tylko dużą wagę przywiązuje się do testów, ale też wiele się robi, by dostęp do testów był łatwy i szybki. W Oslo nie dość, że na samym uniwersytecie są dwie stacje wykonujące testy, to każdy student lub pracownik może telefonicznie umówić się na test prowadzony przez miasto. Ponadto na uniwersytecie funkcjonuje kilka telefonów, pod którymi studenci mogą poradzić się w sprawach związanych z koronawirusem.

KB

Źródła:

© 2019 Perspektywy.pl    O nas | Patronaty | Polityka Prywatności | Znak jakości | Reklama | Kontakt