REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


To, że HBO potrafi produkować świetne seriale wiadomo już od czasów Sześciu stóp pod ziemią. Ze stajni stacji, która wyprodukowała Rzym i Grę o tron właśnie wychodzi kolejny champion – Detektyw (org. True Detective).

O nieprzeciętności serialu świadczyć mogą już nazwiska aktorów pierwszoplanowych. Znany głównie z filmów nominowany do Oskara Matthew McConaughey i niemal niewystępujacy w serialach Woody Harrelson to prawdziwe skarby tej produkcji.

Dwóch dawnych policjantów zostaje przesłuchiwanych na temat sprawy, którą prowadzili kilkanaście lat wcześniej. Fabuła przenosi nas w połowę lat 90. do niewielkiego miasteczka gdzieś w Luizjanie. Od razu poznajemy parę głównych bohaterów: Martina Harta – wyważonego męża i ojca – oraz Rusta Cohle’a, na którym mroczna przeszłość mocno odcisnęła swoje piętno.

Partnerzy stoją w obliczu zagadki morderstwa młodej dziewczyny. Chociaż pracują w wydziale zabójstw, ta sprawa nie należy do zwyczajnych. Dziewczyna zginęła w podczas okultystycznego rytuału. Bohaterowie przeprowadzają nas przez historię swojego śledztwa, z jego przełomami i ślepymi zaułkami.

To ten rodzaj w serialu, w którym scenarzyści odsłaniają przed nami fakty jak elementy układanki. Pojedyncze kawałki zdają się być częścią większej całości, choć trudno na razie dostrzec to, co ma z niej powstać. Szczegóły śledztwa to jednak nie jedyna rzecz, którą stopniowo poznajemy:  policjanci także ujawniają nam swoje sekrety.

Prócz absolutnie rewelacyjnie rozpisanych postaci, drugim naprawdę wielkim atutem serialu są zaskakujące zwroty akcji. Twórcy wiedzą jak podnosić widzom poziom adrenaliny bez tandetnego straszenia go czy epatowania okrucieństwem.

Jeżeli lubisz kryminały, ten jest dla Ciebie pozycją obowiązkową. Jeżeli nie lubisz – i tak musisz go zobaczyć!