Śmierć Philipa Seymoura Hoffmana wstrząsnęła światem showbiznesu. 47-letni aktor najczęściej utożsamiany jest ze swoją oskarową rolą w filmie Capote. Ja chciałabym zachęcić Was do obejrzenia innej produkcji z jego udziałem.

Big Lebowski to film, który każdy powinien wpisać sobie na listę Obejrzeć przed śmiercią. Może zachwycać, może mieszać w głowie, może rozśmieszać, może zniechęcać, wreszcie – może inspirować. Nie da się go jednak obejrzeć bez emocji.
Na początku narrator zapoznaje nas z Jeffrey’em Lebowski (Jeff Bridges):
I won't say a hero, 'cause, what's a hero? And I'm talkin' about the Dude here - the Dude from Los Angeles. Sometimes, there's a man, well, he's the man for his time and place. He fits right in there. And that's the Dude.
Nie powiem – bohater, bo kto to jest bohater? Mówię o Kolesiu – Kolesiu z Los Angeles. Czasem, jest taki człowiek, no, człowiek swoich czasów i miejsca. Który dokładnie tam pasuje. To jest właśnie Koleś.
Lebowski ma serce po właściwej stronie. To nieszkodliwy, spokojny facet, który niewiele światu daje, ale i niewiele od świata oczekuje. Sam siebie woli nazywać Kolesiem (Dude), unikając jak tylko się da swojego prawdziwego nazwiska. Koleś jest bezrobotny, lubi grę w kręgle z przyjaciółmi (w tych rolach John Goodman i Steve Buscemi) oraz swój stary samochód.
Lebowski ma jednak pecha, bo okazuje się, że dzieli imię i nazwisko z podstarzałym milionerem i któregoś dnia zostaje napadnięty przez bandytów. Zanim intruzi orientują się, że są w mieszkaniu nie tego mężczyzny, w dość brutalny sposób niszczą Kolesiowi dywanik. Za radą przyjaciela, katolickiego Żyda Polaka – Waltera Sobchaka – Lebowski-Koleś postanawia wybrać się po rekompensatę do Lebowskiego-Milionera i… od tego momentu wplątuje się w dziwaczną intrygę. Na jego drodze staje mafia nihilistów, ekscentryczna malarka-feministka (Julianne Moore) oraz właściciel koncernu porno.
A gdzie w tym wszystkim Philip Seymour Hoffman? Aktor zagrał tam stosunkowo niedużą, ale bardzo ciekawą rolę prawej ręki Lebowskiego-Milionera, którego zadaniem było pośredniczenie w kontaktach pomiędzy Lebowskimi z dwóch różnych światów.
To film z gatunku totalnie odjechanych. Nawet, jeśli Ci się nie spodoba, utknie w Twoim umyśle, jak najcieńsza igła – nie do wyjęcia. Big Lebowski zrobił olbrzymią karierę. W jego treści fani doszukują się głębokiej życiowej filozofii. Czy ona tam jest? Czy ten film to dzieło sztuki? Trzeba samemu obejrzeć i się przekonać.
Może zabrzmię, jak zgred, ale cóż: Dziś już się takich filmów nie kręci.


