REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


Do kin weszły dwa polskie filmy zrealizowane w czerni i bieli – Papusza Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauze oraz Ida Pawła Pawlikowskiego.

Takie obrazy wdzierają się w pamięć. Romski tabor powoli sunie przez polną ścieżkę w rytm muzyki Jana Kantego-Pawluśkiewicza. To zapis świata, który umarł i kultury, która niemal zniknęła z pejzażu współczesnej Europy. Zabierając ze sobą swoje zwyczaje, sztukę, poczucie wolności.

mocne bolesne m1Ale i bagaż traum, których doświadczyli jej przedstawiciele. Właśnie społeczności Romów poświęcili Papuszę Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze, twórcy m.in. Placu Zbawiciela i Mojego Nikifora.

Łączą nas z Romami dekady koegzystencji – mówiła mi reżyserka. – W czasach, kiedy w Europie sprzedawano ich na targach niewolników, przekłuwano im nosy, a na policzkach wypalano znaki, w Polsce mogli żyć normalnie. Historia mocno ich doświadczyła. Jako naród procentowo najbardziej ucierpieli w drugiej wojnie światowej. Nigdy nie podnieśli się po akcji przymusowego osadnictwa. Tabory zniknęły, a razem z nimi straciliśmy pewien odbiór świata. Umiejętność odróżnienia dźwięku lasu o świcie i w letnią noc. A sama Papusza, czyli Bronisława Wajs, była nie tylko pierwszą Cyganką piszącą wiersze, ale również poetką uznawaną za jedną z sześćdziesięciu najwybitniejszych Polek.

Tytułowa bohaterka nie nazywała siebie poetką. Właściwie nie wiadomo, dlaczego dziewczyna wychowana w społeczności, w której większość ludzi była niepiśmienna, zapragnęła nauczyć się alfabetu. Tworzyła instynktownie. Opowiadała o romskim losie, wyrzucała z siebie żal, z zachwytem obserwowała otaczający ją świat i cykle natury. Do zapisywania swoich wierszy namówił ją Jerzy Ficowski. Literat, który w taborze znalazł schronienie przed UB. To on doprowadził do publikacji poezji Bronisławy Wajs.

Film zrealizowany jest z punktu widzenia starej kobiety, która wspomina swoje życie. Opowieść o cenie, jaką czasem za talent musi zapłacić artysta. Bo poezja stała się przekleństwem Papuszy. Po ukazaniu się jej wierszy, Romowie wyklęli autorkę, oskarżając ją o zdradę cygańskich tajemnic. W jednej chwili Wajs straciła wszystko. Nie wyobrażała sobie życia poza wspólnotą. Trafiła do szpitala dla obłąkanych.

Papusza to wybitne kino. Nie ma tu niczego jednoznacznego. To nie tylko film o sztuce. Krauzowie delikatnie odtwarzają relację dwojga artystów – bliskość Bronisławy Wajs i Ficowskiego. Fascynuje w ich filmie portret romskiej społeczności – ciężko doświadczonej, szykanowanej ze wszystkich stron, ale również nietolerancyjnej i bezwzględnej. Zachwyca dbałość, z jaką film został zrealizowany. Tytułowa rola Jowity Budnik, zdjęcia Krzysztofa Ptaka i Wojciecha Staronia, muzyka Kantego-Pawluśkiewicza.

mocne bolesne m1Blisko do swojej bohaterki zbliżył się także Paweł Pawlikowski. W Idzie młoda dziewczyna, sierota wychowana w klasztorze, chce złożyć śluby zakonne. Jednak wcześniej, siostry nakazują jej poznać jedyną żyjącą krewną, o której istnieniu dotąd nie wiedziała. Bohaterka dowie się, że naprawdę nazywa się Ida Lebenstein, pozna tragiczną historię swojej rodziny.

Akcja rozgrywa się w 1961 roku. – To czas mojego dzieciństwa – mówił mi reżyser, który większość życia mieszkał za granicą. – Zostały we mnie wspomnienia dźwięków, piosenek, ale i typów ludzkich. Milicjant, inteligentka żydowska, młody jazzowy saksofonista.

Jednak w filmie nie czuć nostalgii. Podróż bohaterki ma tu wymiar symboliczny. Śluby dziewczyny nic by nie znaczyły, gdyby wcześniej nie poznała świata. Zarówno przyjaźni, miłości, jak i okrucieństwa czasów drugiej wojny i stalinizmu, bestialstwa prostych ludzi, którzy wymordowali własnych sąsiadów. Poznanie prawdy staje się dla niej próbą wiary. Czy można wierzyć w Boga wobec istnienia zła?

Młoda Ida skontrastowana jest tu z ciotką. Kobietą w wieku średnim, która straciła w życiu wszystko. Rodzinę, którą wymordowali sąsiedzi. Ale i wartości. Żydowska inteligentka, marksistka, intelektualistka, w czasach stalinizmu była prokuratorką. Wie, że ma krew na rękach.

W filmie Pawlikowskiego wielka historia zderza się z prywatną opowieścią o dziewczynie szukającej życiowej drogi.

Czarno-biały obraz został wykorzystany w obu filmach bardzo świadomie. Wyrywa widzów z codzienności, ujmuje bolesne opowieści w nawias, wnosi na ekran liryzm. Przenosi w światy przeszłości, jednocześnie nadając im uniwersalny charakter. Ale nie odwraca uwagi od bólu bohaterów i przemocy, jaką ludzie zadawali ludziom. Papusza i Ida to filmy mocne, bolesne i jednocześnie piękne.