REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


Rozmowa z Pawłem Kruczem – aktorem –  o Syberiadzie polskiej, Pierwszej miłości i warszawskim Teatrze Polskim.

pawel krucz mW jaki sposób zdobyłeś rolę Stasia Doliny w Syberiadzie polskiej w reż. Janusza Zaorskiego?

Przez casting. Właściwie było parę spotkań z reżyserem, po których dostałem odpowiedź, że mam tą rolę. Spotkania polegały na odgrywaniu scen, które później znalazły się w filmie.

Jak wspominasz pracę z reżyserem Januszem Zaorskim? Czy miałeś, choć trochę swobody w budowaniu roli?

Janusz Zaorski dał dużo swobody aktorom. Oczywiście, przed pierwszymi zdjęciami do filmu dużo rozmawialiśmy na temat historii i postaci, więc do zdjęć przystąpiłem z pełną świadomością tego, kim jest mój bohater. Masę informacji dostarczyła mi również książka o tym samym tytule, na podstawie której nakręcono Syberiadę. Z takim przygotowaniem mogłem swobodnie budować osobowość i wrażliwość Staszka. Sam Janusz Zaorski jest reżyserem doświadczonym i świadomym swoich celów. Praca z nim to wielka przyjemność, jak i poczucie odpowiedzialności za współpracę.

Czy miałeś styczność ze Zbigniewem Domino, autorem Syberiady polskiej, zanim powstał film?

Miałem z nim kilka spotkań. Jest w końcu  pierwowzorem Staszka. Było to niezwykłe doświadczenie dla mnie jako aktora, obserwować osobę, którą mam zagrać, dzięki czemu łatwiej było mi zbudować rolę. Zapamiętałem sobie te spotkania i wywarły one na mnie ogromne wrażenie, gdyż Zbigniew Domino, jako jeden z nielicznych, przeżył i dożył dnia dzisiejszego. Dlatego mogłem usłyszeć historię wywózki opowiedzianą przez osobę, która tego doświadczyła.

Które sceny były dla Ciebie najtrudniejsze do zagrania?

Najtrudniejszym zadaniem podczas zdjęć była próba uchwycenia konsekwencji mijającego czasu. Film obejmuje prawie 5 lat, a nie wszystkie sceny były kręcone chronologicznie, co wymagało wielkiego skupienia, by zagrać w krótkim odstępie czasu różne etapy z życia mojego bohatera. W końcu Staszek dorasta na Syberii. Zostaje wywieziony z domu, jako młody chłopak, a wraca jako młody mężczyzna doświadczony przez los.

Jak wyglądała praca na planie? Warunki chyba były dość trudne? Choćby te pogodowe...

Warunki na planie potrafiły być ciężkie. Biorąc pod uwagę zimę, która była chyba zimą dekady, łatwiej było wszystkim aktorom odczuć warunki pogodowe, jakie panowały na Syberii. Uświadamiało to nam po całym dniu pracy, w jakich ciężkich warunkach musieli wytrwać Sybiracy. Do tego obóz w Kalucze (ten filmowy) został wybudowany na wzór obozu z Syberii, więc nie był to „wygodny” plan zdjęciowy. Ale dzięki temu przybliżał nam warunki, jakie panowały naprawdę.

Czy Syberiadę polską można potraktować jak lekcję historii?

Oczywiście film jest również lekcją historii, gdyż został nakręcony na faktach i mówi o wywózkach Polaków i ludzi innych narodowości na Sybir. Jest to film, który w polskiej kinematografii zapełnia białą kartę historii zeszłego wieku i stara się autentycznie odnieść do tamtej sytuacji.

Podobno planowana jest kontynuacja filmu, na podstawie kolejnej powieści tego samego autora Czas kukułczych gniazd. Czy prawdopodobne jest, że i tym razem znajdziesz się w obsadzie?

Na temat kontynuacji nic mi jeszcze nie wiadomo. Oczywiście ucieszyłbym się, gdybym dostał propozycję zagrania w kolejnym filmie na podstawie powieści Zbigniewa Domino. Doszły mnie słuchy, że gdyby kontynuacja miałaby zostać nakręcona, to w formie kilkuodcinkowego serialu dającego możliwość realizacji szerszego materiału niż pozwalał na to jeden film.

pawel krucz m2W ramach obchodów 100-lecia Teatru Polskiego w Warszawie zaplanowano kilka premier. Za nami Zemsta z Twoim udziałem. W których będzie można Cię jeszcze zobaczyć?

Tak, mam przyjemność grać w tej sztuce razem z Andrzejem Sewerynem oraz Danielem Olbrychskim – żyjącymi legendami sztuki aktorskiej. Bardzo często gramy Zemstę i całe szczęście – mimo, że tekst ma swoje lata, dalej odwołuje się do naszych dzisiejszych postaw i zachowań. Gramy po dwa spektakle dziennie, a widownia jest cała zajęta. Ale Fredro zasługuje na pełną widownię. Oprócz Zemsty 12-tego maja będę miał zaszczyt czytać poezje Zbigniewa Herberta razem z Krzysztofem Globiszem w ramach Salonu Poezji. To będzie trudne zadanie, ale do spełnienia!

W jaki sposób trafiłeś do warszawskiego Teatru Polskiego?

Poprzez przesłuchanie do roli Roderyka w spektaklu Cyd. Po tym, dyrektor teatru Andrzej Seweryn zaproponował mi rolę w Wieczorze trzech króli. I od tamtego czasu, tj. prawie 3 lata rozwija się moja praca w Teatrze Polskim. Zemsta jest siódmym spektaklem z moim udziałem.

Można Cię podziwiać na deskach stołecznego teatru. Do tego, grasz Błażeja w serialu Pierwsza miłość – zdjęcia kręcone są we Wrocławiu. Jak udaje Ci się pogodzić pracę w dwóch tak bardzo odległych od siebie miastach?

Wbrew pozorom Warszawa i Wrocław nie leżą od siebie daleko. To niestety nasze polskie warunki nie pozwalają się nam przemieszczać w miarę szybko. Całe szczęście, że uda się czasem zdobyć bilet na samolot, co skraca podróż do 40 minut. A pogodzenie pracy w teatrze i na planie serialu jest rzeczą prostą w momencie, gdy znam terminy z wyprzedzeniem. Teatr bardzo mi w tym pomaga, gdyż jestem na etacie i mogę na parę dni w miesiącu wyjechać do Wrocławia.

Czy zwrócił Ci już ktoś uwagę, że jesteś wizualnie podobny do swojego serialowego taty?

Tak, różne osoby mówiły mi o tym, że jestem bardzo podobny do Janka Jankowskiego, mojego serialowego ojca. Śmieję się z tego, że dzięki temu dostałem rolę Błażeja.

Jak dużo oddałeś Błażejowi z własnego „ja”? Czy widzisz w nim choć trochę siebie?

Serialowy Błażej ma bardzo mało wspólnego ze mną. Bardzo często gram sceny i zachowania, gdzie prywatnie zupełnie inaczej bym się zachował i stoi to w sprzeczności ze mną. Ale w sumie na tym polega praca aktora, by takie sytuacje uwiarygodnić.

Czy w życiu Błażeja Króla szykują się jakieś diametralne zmiany?

Błażej pozna niedługo dziewczynę zza granicy, do której po pewnym czasie poczuje coś więcej niż sympatię. Więcej nie powiem, gdyż nie chcę zdradzać historii. W każdym bądź razie, będzie to bardzo egzotyczna przygoda dla Błażeja.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Anita Kruk


Paweł Krucz, urodzony w roku 1987 w Lublinie. Absolwent Akademii Teatralnej w Warszawie (2010). Na dużym ekranie wystąpił w filmach: Syberiada polska w reż. Janusza Zaorskiego, Requiem w reż. Witolda Leszczyńskiego, Historie miłosne w reż. Jerzego Stuhra, Cudze szczęście w reż. Mirosława Borka, Deborah w reż. Ryszarda Brylskiego. Na małym ekranie wystąpił w serialach: Świat według Kiepskich, 1920. Wojna i miłość, Pierwsza miłość, Pensjonat pod Różą, Na dobre i na złe, 13 Posterunek 2. Wystąpił w Teatrze Telewizji w sztukach: Tajemnica zwyczajnego domu w reż. Stanisława Jędryki, Legenda o św. Mikołaju w reż. Krzysztofa Zaleskiego, Bajka o Jaśku i diable w reż. Tadeusza Arciucha. Aktor Teatru Polskiego w Warszawie. Współpracuje z Teatrem Polskiego Radia.