Studenci zagraniczni studiujący w Ukrainie uciekają przed nalotami i ostrzałem wojsk rosyjskich. Mają ogromny problem, by dostać się do jakiegokolwiek transportu. Wciąż jednak chcą wrócić w przyszłości do Ukrainy, by kontynuować studia.
Wczesnym rankiem na dworzec kolejowy Zahony w pobliżu granicy węgiersko-ukraińskiej co kilka godzin przyjeżdżają pociągi z ukraińskiego miasta Czop. Wśród wysiadających z pociągów, które wjeżdżają do węgierskiego miasteczka przygranicznego, są setki studentów z takich krajów jak Nigeria, Indie, Egipt i Maroko, którzy studiowali w Ukrainie.
W godzinach między ich przybyciem z Chopu a wyjazdem do Budapesztu, Al Jazeera rozmawiała z niektórymi zagranicznymi studentami, którzy uciekli przed wojną na Ukrainie, o studiach, które musieli porzucić i nadziei na powrót w celu wznowienia studiów.
Szacuje się, że na ukraińskich uczelniach było zapisanych 76 548 studentów zagranicznych, z których około 18 000 pochodzi z Indii. Hiba i Akhila, obaj w wieku 22 lat, pochodzący z południowoindyjskiego stanu Kerala, siedzieli wśród plecaków na stacji. Opowiadali, jak wszyscy, o wstrząsającej ucieczce z rozdartego wojną kraju.
- Dotarcie do granicy zajęło nam 29 godzin – powiedział Hiba, który przez cztery lata studiował medycynę na Państwowym Uniwersytecie Medycznym w Zaporożu. - Nie wiemy, kiedy wrócimy. Uniwersytet nic nie powiedział i nikt nie wie, co się stanie - powiedział Hiba. Chętnie wróci do Ukrainy, aby wznowić studia, jeśli to będzie możliwe. - Oczywiście, że wrócimy - oznajmił. - Mamy jeszcze dwa lata do ukończenia studiów. Musimy wrócić.
Grupa studentów z Egiptu, Tunezji i Maroka, którzy palili i gawędzili przed terminalem kolejowym, opisała podobnie trudną ucieczkę z Charkowa. Wszyscy studiowali medycynę w Charkowie. - Nie ma współpracy między uczelniami a ich studentami, w tej chwili. Władze uczelni powiedziały, że mogą dać nam arkusze z naszymi ocenami, ale co, jeśli instytucja zostanie zburzona?” – powiedział jeden ze studentów.
Inny członek grupy ponownie zastanawiał się, jak zdobędą dyplomy. Dla innych kwestia, czy kiedykolwiek uzyskają stopnie naukowe, była drugorzędna. - To nie jest problem - powiedział pewien młody mężczyzna z Egiptu. - Niektórzy uczniowie nadal tam są. Nie wiemy, jak mogą się wydostać. Wielu członków grupy miało przyjaciół, którzy jeszcze byli w oblężonym Charkowie.
Vyshnavi Rathinasamy z południowoindyjskiego miasta Chennai, która ma nadzieję zostać ginekologiem, siedziała z plecakiem na kolanach. Rathinasamy studiowała medycynę w Dnieprze i wyjechała dwa dni temu z dużą grupą studentów. Jej przyjaciel, Joe David, również z Chennai, który ma nadzieję specjalizować się w medycynie wewnętrznej, powiedział, że po usłyszeniu, że w niektórych pociągach doszło do dyskryminacji, zdecydowali się pojechać autobusem. - Jednym z głównych powodów, dla których nie pojechaliśmy pociągiem, jest to, że Ukraińcy są priorytetem – powiedział. - Nawet jeśli ktoś zarezerwował bilety na pociąg, to Ukraińcy zajęli miejsca.
Rathinasamy, podobnie jak wiele innych osób, z którymi rozmawiała Al Jazeera, chciała wrócić, jeśli to możliwe, aby ukończyć studia. - Ukraina to naprawdę dobre miejsce, a oni są naprawdę dobrymi ludźmi – powiedziała.
Opr. MTA
Źródło: https://www.aljazeera.com


