REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


Fot. Anita Kot / Perspektywy

Z prof. Agnieszką Chłoń-Domińczak, prorektorką ds. nauki SGH i dyrektorką Instytutu Statystyki i Demografii SGH, rozmawia Magda Tytuła. 

Pani Profesor, co o drop-oucie mówi nam ELA?

System ELA od kilku lat uwzględnia m.in. zjawisko drop-outu jako element badania ogólnej sytuacji studentów i absolwentów. Dane, jakie pokazuje ELA, dostarczają bardzo ważnych informacji, ponieważ dzięki systemowi ELA widzimy drop-out nie tylko z perspektywy poszczególnych uczelni, ale całościowo, w dodatku dostajemy informacje nie tylko o tym, że studenci odchodzą z uczelni, ale też widzimy ich bardzo różne losy po odejściu.

Bardzo różne, czyli?

Jedni dokonują korekty swoich wyborów. Część zmienia kierunek studiów w ciągu 12 miesięcy od rozpoczęcia studiów, a inni wracają na studia po dłuższym okresie. Są osoby, które rekrutują się na kilka kierunków i z czasem wybierają jeden, czyli to drop-out ze studiów równoległych. Wreszcie istnieje „twardy” drop-out, czyli całkowita rezygnacja ze studiów.

I według statystyk ten ostatni wynosi…

Około 20% osób podejmujących studia na zawsze z nich rezygnuje, najczęściej po krótkim czasie od zrekrutowania się (w ciągu pierwszego roku), ale też są osoby, które rezygnują przed zakończeniem studiów i obroną.

Jak te osoby radzą sobie na rynku pracy?

ELA pokazuje, że o ile na początku po opuszczeniu studiów osoby te często znajdują pracę, a ich zarobki są wyższe niż ich rówieśników, którzy studiują, to już po pewnym czasie sytuacja się odwraca. To osoby z dyplomem ukończenia studiów zarabiają więcej po kilku latach pracy, mają bardziej stabilne wynagrodzenie i w ich przypadku występuje niższe ryzyko bezrobocia.

Zatem dane, jakie pokazuje ELA, pomogą przygotować uczelnie do tego, żeby rozmawiać ze studentami, dlaczego warto kontynuować studia i nie rezygnować z nich przy pierwszych trudnościach.

Te dane mogą też pomóc samym kandydatom na studia czy studentom.

To oczywiste. Młodzi ludzie czasem długo szukają czegoś dla siebie i nie ma w tym nic złego. Jedni są „od dziecka” zafascynowani jakąś jedną dziedziną i zgodnie z tym zainteresowaniem wybierają studia, a inni dochodzą do odkrycia swojej pasji przez różne etapy, ale to też jest bardzo dobre, bo każde doświadczenie nas kształtuje. ELA jest m.in. po to, by te wybory pomóc korygować.

Jak?

Na przykład pokazując zarobki czy ryzyko bezrobocia w przypadku absolwentów różnych kierunków studiów, różnych uczelni. Analiza takich danych nie tylko przez pryzmat danego kierunku studiów, ale właśnie przez porównanie losów absolwentów różnych uczelni, pozwala stwierdzić, gdzie program studiów najlepiej odpowiada realnym potrzebom pracodawców i wymaganiom rynku pracy.

Wracając do drop-outu. Czytałam, że twardy drop-out częściej dotyczy mężczyzn niż kobiet. Czy dane statystyczne pokazują coś jeszcze, np. dyscypliny nauki (a w kontekście studentów: kierunki studiów), które są bardziej lub mniej „podatne” na drop-out?

Z danych wyraźnie widać, że tam, gdzie dostanie się na studia wymaga wysiłku, jak np. na studia medyczne, albo wymaga specjalnych przygotowań czy umiejętności, jak na studia artystyczne, drop-out jest znacznie mniejszy. Czyli wszystkie te kierunki, na które ludzie idą z pasji albo są zdeterminowani, to studia, na które trafiają osoby, które są już bardzo mocno ukierunkowane, zdecydowane. Z kolei największy drop-out jest na teologii, ale też w bardziej „miękkich” dyscyplinach nauki.

A kierunki STEM, czyli te ścisłe, techniczne?

Tu na pewno występuje inne zjawisko, czyli nie tyle drop-out w trakcie I roku studiów, ale odchodzenie np. na III roku, kiedy już studenci często znajdują dobrze płatną pracę i widzą, że dostają możliwość pozyskiwania kompetencji zawodowych, praktycznych, także dlatego, że np. pracodawca oferuje im możliwość zdobycia różnego rodzaju certyfikaty, kursy. Takim ludziom zaczyna się wydawać, że dyplom magistra czy inżyniera niekoniecznie na tej ścieżce zawodowej jest istotny. Tymczasem w dłuższej perspektywie zawsze dyplom ma większy potencjał, bo m.in. stanowi sygnał dla pracodawcy, że dana osoba chce rozwijać siebie, chce rozwijać swoje kompetencje.

Zapytam prowokacyjnie: sam dyplom? Czy to, co za nim stoi? Bo przecież wszyscy wiemy, że w Polsce funkcjonują różne uczelnie, a dyplom dyplomowi nie jest równy…

Od tego też mamy system ELA, tak, bo dzięki niemu możemy obserwować, jak wygląda sytuacja osób, które uzyskały dyplom danej uczelni i danego kierunku, możemy porównać sytuację absolwentów różnych uczelni i na tej podstawie stwierdzić, jak ich wartość ocenia rynek pracy. I warto to sprawdzić przed wyborem nie tylko kierunku studiów, ale też uczelni, bo od takiej decyzji zależeć będą potem umiejętności, a co za tym idzie: także zarobki czy stabilność zatrudnienia po studiach.

Co zatem dziś poradziłaby Pani maturzystom, którzy decydują o wyborze studiów?

Przede wszystkim: dyplom studiów ma znaczenie i realną wartość na rynku pracy, dlatego warto podjąć wysiłek, by na studia się dostać i je ukończyć. Po drugie: wybierając studia, warto popatrzeć na to, jak wygląda program studiów. I to nie tylko na przedmioty, które są na początku studiów i które często są najtrudniejsze czy najbardziej teoretyczne, bo mają dać fundament pod zdobywanie bardziej specjalistycznych kompetencji, ale na program zajęć III roku, gdzie mogą być te najciekawsze z punktu widzenia maturzysty i jego pasji przedmioty. Po trzecie wreszcie: by w wyborze studiów kierować się swoją pasją, dlatego że tak naprawdę na sam koniec ważne jest, żeby praca także sprawiała wam radość. Kiedy coś daje nam radość, zupełnie inaczej pracujemy, zupełnie inaczej uczymy się. Na koniec radziłabym, żeby pamiętać, że studia to jest tylko jeden etap, potem dalej na swojej ścieżce zawodowej wciąż trzeba się rozwijać, pozyskiwać nowe kompetencje, bo świat dookoła się zmienia. Dlatego nie należy traktować studiów jako kompletnej odpowiedzi na potrzeby rynku pracy, ale spojrzeć na nie jak na otwarcie dalszej ścieżki kariery.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Magda Tytuła

dr hab. Agnieszka Chłoń-Domińczak, prof. SGH

Prorektorka ds. nauki oraz dyrektorka Instytutu Statystyki i Demografii SGH. Przewodnicząca Rządowej Rady Ludnościowej oraz Rady ds. Polityki Rodzinnej i Demograficznej przy Ministrze Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Członkini Komitetu Nauk Demograficznych PAN, liderka polskiej grupy badawczej SHARE 50+. W latach 2008-2009 podsekretarz stanu w MPiPS, zasiadała również w radzie nadzorczej ZUS, była członkinią KNF. W latach 2007-2009 wiceprzewodnicząca Komitetu ds. Ochrony Socjalnej Rady Europejskiej. W latach 2010-2017 w Instytucie Badań Edukacyjnych kierowała projektami związanymi z przygotowaniem wdrożenia Polskiej Ramy Kwalifikacji. Specjalizuje się w problematyce demografii, systemów emerytalnych, rynku pracy, polityki społecznej, zdrowia oraz edukacji.

 

„Zanim wybierzesz studia – zapytaj ELĘ!” ogólnopolska kampania organizowana przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Ośrodek Przetwarzania Informacji (OPI), której celem jest wsparcie maturzystów w wyborze studiów oraz przeciwdziałanie drop-outowi. Portal ELA to baza danych o ekonomicznych losach ponad 7 milionów absolwentów.