Z raportu Amnesty International wynika, że chińscy studenci studiujący w Europie i USA są ofiarami nękania i zastraszania przez władze Pekinu, co prowadzi do autocenzury i niepokoju.
Studenci informowali, że byli fotografowani podczas protestów, śledzeni w mediach społecznościowych, a także wywierano nacisk na członków ich rodzin w Chinach. Szacuje się, że za granicą studiuje 900 000 chińskich studentów. Jeden z chińskich studentów, który podczas pobytu w Chinach brał udział w protestach, powiedział „Financial Times”, że policja z jego rodzinnego miasta skontaktowała się z nim, gdy przybył na studia do USA, i ostrzegła go, aby zachował ostrożność. Inna studentka z Chin podkreślała, że na jej telefon wysyłano spam z wiadomościami i wyświetlane były połączenia z nieznanych numerów, po tym jak pomogła zorganizować demonstrację w Holandii na rzecz praw osób LGBT+ w Chinach.
Grupa obrońców praw człowieka stwierdziła, że jej ustalenia oparte na zeznaniach studentów wzbudziły poważne pytania do władz uniwersytetów i rządów dotyczące tego, jak chronić chińskich studentów przed „ponadnarodowymi represjami”.
Raport wzywa, m.in. Human Rights Watch i Freedom House, do podjęcia dalszych działań w celu ochrony studentów zagranicznych przed naciskami ze strony autorytarnych rządów. Sarah Brooks, dyrektor Amnesty International ds. Chin, stwierdziła, że interwencje Pekinu sprawiły, iż wielu studentów z Chin i Hongkongu „żyje w strachu” podczas studiów w Europie i USA. Chiński rząd oświadczył, że „zdecydowanie sprzeciwia się” ustaleniom raportu, twierdząc, że jest on „pełen subiektywnych założeń i dezinformacji”.
Opr. MTA
Źródło: ft.com


