Międzynarodowe i krajowe sukcesy członków koła ROBOILO z gdańskiego I LO im. Mikołaja Kopernika to od lat pewna norma. Ostatnie zwycięstwo: RoboRAVE World Championship 2026 w Osace, gdzie zdobyli m.in. mistrzostwo świata w trzech kategoriach i drugie miejsce w jednej kategorii, rywalizując z ponad 600 zawodnikami reprezentującymi 17 krajów. Ale jak mówią mi uczniowie i opiekunowie koła to nie sukcesy, ale porażki uczą ich najwięcej, bo zmuszają do analizy błędów, pozwalają wyciągać wnioski na przyszłe starty. Najbliższy: już w listopadzie.
Magda Tytuła
Klub Młodych Robotyków ROBOILO (to oficjalna nazwa koła) tworzy kilkunastu uczniów klas politechnicznych gdańskiej Jedynki oraz czworo absolwentów liceum, którzy za czasów szkolnych zdobywali tu pierwsze robotyczne „szlify”, a dziś albo już pracują jako inżynierowie (Patryk Dybowski i Mikołaj Turek) lub studiują (Mateusz Filipkowski, II rok automatyki, robotyki i cybernetyki na Politechniki Gdańskiej). Zasada działania klubu jest pozornie prosta: przepływ wiedzy i doświadczenia od najstarszych (opiekunowie) przez młodszych (uczniowie wyższych klas liceum) po tych, którzy w świecie robotyki dopiero się nieśmiało rozglądają (zgłaszający się wraz z początkiem każdego nowego roku szkolnego uczniowie klas pierwszych). Szkolni nauczyciele? Brak!
− Wiedza i umiejętności, jakie zdobywa się w ROBOILO, wykraczają poza program szkoły średniej, stąd opiekunami są praktycy, którzy mają pasję i chęci, by uczyć młodszych − tłumaczy Patryk Dybowski, który z Klubem Młodych Robotyków związany jest najdłużej. − A uczymy według wypracowanego przez nas w ciągu wielu lat stylu: młodzież ma sama poszukiwać wiedzy, pytać, obserwować i dzięki temu rozwijać swoje umiejętności, opiekunowie są od tego, by nakierowywać na właściwy tor w formie konsultacji.
Nauka od A…
Słowa Patryka potwierdzają najmłodsi obecnie (rozmawiamy na początku września) członkowie ROBOILO, tacy jak np. Konrad Czech, uczeń II C: − Kiedy przyszedłem tu na początku, myślałem, że będę miał powiedziane, co mam robić i czego się uczyć. Ale po kilku razach w pracowni musiałem zmienić swoje nastawienie, bo okazało się, że to ja sam muszę od siebie wymagać, czego i ile mam się uczyć.
A Jakub Zakrzewski, też z II C, dodaje: − Większość nauki tutaj to obserwowanie, co robią starsi koledzy, żeby na tej podstawie móc potem wymyślić, nad czym sami chcemy pracować. Ale pierwsza wizyta w pracowni to zawsze czytanie zasad działania klubu.
Z kolei Staszek Krasuski, III C, wyjaśnia, jak wyglądają dalsze kroki na robotycznej ścieżce: − Każdy zaczyna od budowania robotów LEGO, czyli tworzenia z gotowych części z jednej serii klocków. Chodzi o to, by sprawdzić, czy w ogóle nam robotyka pasuje, czy to zajęcie nam się podoba. Potem dopiero zaczynamy pracować nad własnymi robotami. Uczymy się tu wszystkiego: od lutowania czy odlewania kół przez programowanie, pisanie kodu, projektowanie 3D. Każdy musi umieć wszystko, bo każdy od A do Zet tworzy swojego robota.
…do Z
Tym „zet” jest dla członków zespołu wyjazd na zawody robotów. A raczej: wyjazdy. Bo jak stwierdza Patryk, takich zawodów na poziomie krajowym co roku ROBOILO zalicza co najmniej kilka plus jeden międzynarodowy. − Mimo że jeździmy na zawody z licealistami i rywalizujemy tam głównie ze studentami i profesjonalistami, to nie mamy się czego wstydzić, a nasze wyniki często są… wysokie.
No to wyliczmy parę najświeższych i najbardziej spektakularnych: RoboRAVE World Championship 2023 w Meksyku − dwa II miejsca i jedno III; RoboRAVE World Championship 2024 w Australii − I miejsce; RoboRAVE World Championship 2025 w Chinach − I i III miejsce. Rok 2026 przyniósł prawdziwy wysyp nagród − oprócz czterech sukcesów w Japonii członkowie ROBOILO stawali na podium (zwykle na najwyższych miejscach) także w zawodach Robothon (Słupsk) czy Rumble Robots (Malechów). Czasem, jak mówi Szymon Filipkowski (IV C), satysfakcję przynosi nie miejsce na podium, ale dalsza lokata, zwłaszcza gdy licealiści mają świadomość, jak liczną i silną mieli konkurencję: − Mój największy jak dotąd sukces to VIII miejsce na zawodach we Wrocławiu w kategorii minisumo, w której startowało ponad 100 zawodników!
A Patryk podkreśla: − Z każdych zawodów wracamy jako zwycięzcy. Jesteśmy i czujemy się jedną drużyną, dlatego każdy pojedynczy sukces jest sukcesem nas wszystkich.
Ale zawody to nie tylko wysokie miejsca w klasyfikacji i satysfakcja z wygranych (lub nauka wyciągana z porażek). To przede wszystkim emocje. Mikołaj Turek, jeden z opiekunów, opowiada: − Nawet jeśli się nie wygrywa, liczy się atmosfera. Super jest poczuć ekscytację przy wystartowaniu swojego robota, a emocje gdy toczy się walkę z przeciwnikiem, są nie do opisania.
Zaangażowanie na 100% (czasu)
Start w zawodach poprzedza zawsze bardzo wytężona praca. Jak mówi Maciek Idzikowski (III C): − ROBOILO pochłania sporo naszego czasu. Przychodzimy tu zwykle po lekcjach, około piętnastej, siedzimy po kilka godzin, ale to nie wszystko, bo jest jeszcze praca w domu. Natomiast przed zawodami nierzadko zdarza się nawet zarywać noce, by zdążyć z przygotowaniami. Maciek, który w domu ma dostęp do różnych technologii (może np. lutować czy programować), zdradza też, że najlepiej pracuje mu się wieczorami, kiedy panuje wokół cisza, która pozwala się skoncentrować.
Bywa, że to czasochłonne hobby, jakim jest dla członków ROBOILO praca nad robotami, wpływa na wyniki szkolne. Doświadczył tego Mateusz Filipkowski, dziś już student PG, który wspomina: − Nie będę ukrywał, że w klasie maturalnej jest ciężko, gdy przygotowania do zawodów zbiegają się z uczeniem się do matury. Sam postawiłem na robotykę raczej niż na naukę do egzaminów, do tego brałem udział w programie Inżynierowie przyszłości, gdzie mój projekt znalazł się wśród najlepszych w kraju (V miejsce). Z powodu niższych niż się spodziewałem wyników z matury nie dostałem się w pierwszej turze na wymarzone studia na Politechnice Gdańskiej. Jednak napisałem piękne odwołanie, załączyłem do niego teczkę swoich osiągnięć w ROBOILO i cała sprawa zakończyła się pozytywnie.
Wzajemna motywacja
Praca w ROBOILO to nie tylko szansa, by nauczyć się „kreatywnego myślenia, obróbki materiałów, obsługi narzędzi projektowania CAD oraz druku 3D”, jak opisano cele klubu na stronie WWW. To także prawdziwa szkoła samodyscypliny czy pracy zespołowej i umiejętności komunikacyjnych. Jak przyznaje Konrad Czech: − Sam z siebie nie miałem takiej dyscypliny, by usiąść i coś robić. Ale gdy zacząłem obserwować starszych kolegów i zobaczyłem, jak oni ciężko pracują, zmotywowało mnie to.
Natomiast Staszek Krasuski stwierdza: − Za swój sukces z bycia od kilku lat w ROBOILO uznaję nie tylko zdobytą wiedzę i umiejętności, ale przede wszystkim kontakty, jakie tu i na zawodach nawiązałem. Dzięki kołu na przykład Maciek jest dziś moim przyjacielem, a wspólne zainteresowania stały się punktem wyjścia do rozmów już nie tylko o robotach, ale o wszystkim. Dlatego to wspólnie spędzany w ROBOILO czas uważam za bardziej wartościowy niż wszystko to, czego się tu nauczyłem.
Marek Krakowski (IV C) dodaje: − Z koła wyniosłem lepsze kontakty z kolegami, umiejętności nawiązywania relacji z innymi, dzięki czemu po prostu lepiej mi się teraz żyje. Nauczyłem się pracy w grupie, ale też samodzielności w korzystania z materiałów, do których mam dostęp w internecie, i uczenia się na tej podstawie.
Robotyka jest (też) dla dziewczyn!
Last, but not least: obecnie wśród kilkunastu członków ROBOILO jest jedna dziewczyna: Gabriela Golińska (IV C). Patryk przyznaje, że dziewczyny w kole są mniejszością, zwykle to jedna-dwie w jednym roku szkolnym. Także na zawodach dziewczyny są w ledwie zauważalnej mniejszości. Co to „bycie wyjątkiem” oznacza dla Gabrysi? − W zasadzie nic. Bardzo dobrze czuję się w ROBOILO, nie ma tu żadnych podziałów na prace męskie i żeńskie, robię to samo co inni, więc także na przykład lutuję. Przyszłam tu, bo chciałam rozwijać zainteresowania, które mam już od szkoły podstawowej, kiedy to zaczęłam programować. Tu mogłam się dużo nauczyć i utwierdzić się w przekonaniu, że robotyka to moja pasja.
O tym, że Gabrysia do robotyki podchodzi nie tylko z otwartą głową, ale też z sercem, najlepiej świadczą jej sukcesy: wraz ze swoim robotem Onyksem (nazwanym tak dla jego koloru), np. w tym roku była tuż za podium (IV miejsce) RoboRAVE World Championship 2026 w Osace.
Klub Młodych Robotyków ROBOILO funkcjonuje od 2007 roku w pracowni przy I LO im. Mikołaja Kopernika w Gdańsku. Członkowie klubu pracują głównie nad robotami sumo (różne kategorie wagowe) i line follower (standard i turbo). Wyjazdy na zawody finansowane są z pieniędzy Rady Rodziców I LO i z własnych środków członków koła oraz internetowych zrzutek, a wyposażenie pracowni w dużej mierze pozyskiwane jest od firm technologicznych (głównie używane sprzęty i materiały). Więcej: roboilo.com.
Fot. Grzegorz Mehring/gdansk.pl
{gallery}stories/2026-09-17-roboilo{/gallery}


