REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


fot: K. Rakus

Już 10 czerwca o godz. 17.00 w Teatrze im. A. Mickiewicza w Cieszynie odbędzie się wyjątkowe wydarzenie: Niemy Chór Uniwersytetu Śląskiego wystąpi w ramach koncertu Artis Symphony Orchestra pr. "Gramy, śpiewamy, migamy".

Są chórem. Ale ich „śpiew” pozbawiony jest głosu. Jedyny dźwięk, jaki wydobywają w czasie swoich występów, to może tylko szelest ubrań i szmer towarzyszący gestom i mimice przy interpretowaniu piosenek w Polskim Języku Migowym. Niemy Chór Uniwersytetu Śląskiego, który od 2016 r. działa w Cieszynie, przy Kole Naukowym Pedagogów na Wydziale Sztuki i Nauk o Edukacji (WSiNE UŚ), pokonuje kolejne bariery i mierzy się z coraz to nowymi wyzwaniami. A wszystko po to, by kultura była jeszcze bardziej dostępna – także dla osób głuchych.

Anna Wojtas-Rduch, założycielka i dyrygentka Niemego Chóru Uniwersytetu Śląskiego, mówi wprost: – Ten zespół to pasja nie tylko moja, ale też wszystkich osób, które kiedykolwiek angażowały się w naszą działalność. Wystarczy powiedzieć, że w chórze obok studentów wciąż występują absolwenci, dla których to, co robimy, jest ważniejsze niż inne sposoby spędzania wolnego czasu.

Te słowa potwierdza Katarzyna Rakus, jedna z absolwentek studiów na WSiNE UŚ, która nadal jest aktywna w Niemym Chórze: – Coczwartkowe spotkania na uczelni i praca nad kolejnymi występami to cudowny czas, bo łączy studentów, absolwentów i przyjaciół. Wiele znajomości tam powstało i trwa. I choć często działalność w chórze oznacza, że nie tylko trzeba poświęcić czas na spotkania na uczelni, ale też musimy poćwiczyć w domu, by doszlifować to, co nam nie idzie, albo powtórzyć materiał, to po prostu chcemy to robić, bo dzięki naszej pracy otwieramy nowe perspektywy dla głuchych. To jest niesamowite uczucie, jak przychodzą do nas i słyszący, i głusi po występie, by podziękować za przekaz, doświadczenia i chwile wzruszeń.

A Aneta Cieślar, inna chórzystka, obecnie studentka II roku studiów II stopnia pedagogiki osób niepełnosprawnych z arteterapią, tak opisuje wartość Niemego Chóru: – Ten zespół łamie stereotypy, kruszy bariery. Pozwala różnym osobom – i słyszącym, i słabosłyszącym/niedosłyszącym, i wreszcie głuchym – brać udział w wydarzeniach kulturalnych, muzycznych, przy okazji integrując różne środowiska.

Cicha noc…

Jak wyjaśnia Anna Wojtas-Rduch, cała historia Niemego Chóru UŚ zaczęła się kilka lat temu od studenckiej inicjatywy: – Studenci wiedzieli, że moją pasją jest język migowy, i pewnego razu w ramach zajęć Koła Naukowego Pedagogów zaproponowali mi, żebyśmy wspólnie spróbowali przygotować teledysk do kolędy „Cicha noc” w wersji dla osób głuchych.

Spróbowali, zrealizowali i… połknęli bakcyla. Na jednej kolędzie i na pomyśle teledysków się nie skończyło – dość powiedzieć, że dziś Niemy Chór UŚ ma za sobą występy nie tylko w czasie różnych wydarzeń (np. festiwale nauki, kiermasze, noce muzeów) i akcji (np. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, koncerty charytatywne), ale także w reklamie (kampania społeczna banku BNP Paribas) czy teatrze (spektakl „Sztukmistrz z miasta Lublin” w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej). Były momenty magiczne (jak np. w czasie Śląskiego Festiwalu Nauki w 2022 r., zaraz po pandemii, gdy cała widownia włączyła latarki w telefonach i podbiła klimat występu) i wzruszające (podziękowania po występach – i migane, i wypowiadane na głos – „Wow, super to wymyśliliście, to było niesamowite”). Były bardzo nietypowe, jak np. ten 20 maja w Zakładzie Karnym w Cieszynie. Z czasem Niemy Chór został też oficjalnym zespołem reprezentacyjnym Uniwersytetu Śląskiego, stąd jego występy w czasie istotnych wydarzeń w kalendarzu akademickim UŚ (np. inauguracja roku akademickiego). Najnowsze wyzwanie to koncert, który odbędzie się 10 czerwca w Teatrze im. Adama Mickiewicza w Cieszynie.

Długość dźwięku

Aby zrozumieć, czym jest to, co robi Niemy Chór UŚ, trzeba sobie uświadomić, że muzykę buduje nie tylko dźwięk, ale też czas. Każdej nucie odpowiada zarówno określona wysokość dźwięku, jak i precyzyjnie wymierzony czas trwania. Muzyka zatem to i melodia, i rytm. A muzyka w wykonaniu Niemego Chóru UŚ?

Nasz zespół udowadnia, że język migowy i muzyka się łączą – mówi Aneta Cieślar. – Sposób, w jaki migamy, jest zrytmizowany, pasuje do wykonywanej muzyki. To nie jest jednak taniec, to po prostu śpiew poprzez znaki języka migowego.

Z kolei dyrygentka Niemego Chóru UŚ doprecyzowuje: – Naszą rolą jest przekazać to, co się muzycznie dzieje na scenie, poprzez rytm. Zatem w występach Niemego Chóru nie chodzi tylko o tłumaczenie słów piosenek, jak robi to coraz więcej zespołów w Polsce (np. Młodzi Migają Muzykę) i na świecie, ale dodatkowo o oddanie muzyczności przez dostosowanie się do rytmu poszczególnych części koncertu czy spektaklu, poprzez zsynchronizowanie mimiki i gestów z muzyką.

I właśnie na rytmizacji występu zasadza się cała trudność. Bo Polski Język Migowy (PJM – na nim dziś opierają się występy Niemego Chóru) podobnie jak każdy inny język ma wiele synonimów i swoją specyfikę. Sztuką jest zatem takie dobranie znaków, by odpowiadały one i treści, i rytmowi utworu.

– To nigdy nie są tłumaczenia jeden do jeden. Czasem musimy myśleć nie językiem, ale obrazami czy przestrzenią, zawsze jednak chodzi o przekazanie sensu utworu – tłumaczy Wojtas-Rduch.

Dalej: PJM ma swoje niuanse, bo jak każdy język ma charakterystyczne dla siebie słowa, więc czasem trudno znaleźć w nim dokładne odpowiedniki słów stosowanych w fonicznym języku polskim. – Przykład to słówko „już”, które w języku polskim może być stosowane i dla czasu przeszłego (już zrobiłam), i dla czasu przyszłego (już zaraz zrobię), a w PJM stosowane jest tylko dla czynności dokonanych.

PJM jest także językiem żywym i jak każdy inny – rozwija się, zmienia. Stąd konieczny jest stały kontakt ze środowiskiem osób głuchych, konsultowanie z nimi przygotowywanych utworów, otwartość na ich sugestie.

Emocje na wodzy – i widoczne gołym okiem

Ale wyzwań jest więcej. Skoro zespół to chór, musi być gotowy do występów, w czasie których wykonywane są i partie wielogłosowe, i solówki, i kanony. W tym kontekście bardzo ważne jest, by chórzyści zachowywali dyscyplinę w czasie występów. Dotyczy to np. ekspresji. – Język migowy opiera się na gestach i mimice, to język ekspresywny – opowiada założycielka zespołu. – I teraz cała trudność polega na tym, by w czasie partii chóralnych cały zespół, lub cały jeden głos, zachował jednolitość pod kątem przekazu emocjonalnego. Nikt nie może się wybijać, „wczuwać się” bardziej niż inni, migać nad wyraz, by nie przyciągnąć do siebie uwagi publiczności i byśmy nie stracili sensu tego, co się dzieje muzycznie na scenie.

Z kolei inaczej niż większość chórów, Niemy Chór UŚ nie może w czasie występów korzystać z nut. I to nie dlatego, że takich zapisów nutowych nie ma, bo to nieprawda (pracuje nad nimi dyrygentka we współpracy z Przemysławem Szczotką z Instytutu Muzyki UŚ), ale dlatego, by nie stracić nic z przekazu emocji, jaki chórzyści oddają i gestami, i mimiką. – A skoro nie korzystamy z nut, to przed każdym występem wszystko musi być wyćwiczone na pamięć, wyszlifowane do końca – mówi Wojtas-Rduch. – Efekt? Nasze coczwartkowe spotkania to często kilka godzin treningu i opuszczanie murów uczelni nawet około dwudziestej drugiej. No ale co zrobić? Kiedy nas coś pochłonie, nie umiemy odpuścić.

Kaganek świadomości

Pytana o znaczenie tego, co robi Niemy Chór UŚ, Anna Wojtas-Rduch odpowiada: – Chodzi nie tylko o coraz większą dostępność kultury, także muzycznej, dla osób głuchych, ale także o poszerzanie świadomości w społeczeństwie, które wciąż w znakomitej większości nie wie, jak funkcjonują osoby głuche. I dalej dyrygentka wyjaśnia: często osoby słyszące stają przed problemem, jak pomóc ludziom głuchym, są pełne obaw co do tego, jak do nich podejść. A głusi wcale nie potrzebują naszej pomocy – jedyne, czego im brakuje, to dostosowanego do ich potrzeb przekaźnika, by mogli chłonąć informacje i czuć się w każdej sytuacji równie swobodnie jak słyszący.

Inny cel, jaki stawia przed sobą Niemy Chór UŚ, to doprowadzenie do coraz większej naturalności sytuacji, w których język migowy jest obecny w przestrzeni publicznej. – W naszych działaniach chodzi też o to, by coraz bardziej przyzwyczajać ludzi słyszących do faktu, że kultura ma być otwarta na osoby głuche. By nie powtarzały się stwierdzenia, jakie dziś często słyszymy: że jakaś tłumaczka „skradła show”, bo migając, odciągnęła uwagę słyszących od tego, co się działo na scenie. Tymczasem nikomu, także nam, nie zależy na tym, by komukolwiek kraść show, my przekazujemy treść danego wydarzenia tak, by zrozumiały je i skorzystały z niego też osoby głuche. I to powinno być dla osób słyszących normą, a nie sensacją.

 

MAGDA TYTUŁA

Zdjęcia z próby generalnej do koncertu Gramy, śpiewamy, migamy/fot: K. Rakus  

{gallery}stories/2023-07-09-niemy-chor{/gallery}