W środowisku akademickim na rankingi patrzy się pod kątem badań, publikacji czy cytowań, ale relacja polskiego stomatologa z tego, co zaobserwował, pracując w Wielkiej Brytanii, pokazuje zupełnie inne spojrzenie na rankingi uniwersytetów.
Otóż polski lekarz zauważył, że Anglik wchodząc do gabinetu zaczyna od spojrzenia na ścianę. Interesuje go jedno: „czy lekarz, do którego przyszedł, rzeczywiście może poszczycić się dyplomem, którym się chwalił. Nie tylko wykształcenie, ale też konkretne miejsce uzyskania go jest ważne.
Im bliżej King's College, Queen's College, Cambridge, Oksfordu czy innej renomowanej uczelni, tym pacjent czuje się pewniej i bezpieczniej.
Gabinet może mieć obdarte ściany, brudne dywany i sprzęt z lat 70. XX w., ale jeśli jest dobry dyplom, wszystko to nie ma znaczenia”.
Opr. KB
Źródło: medonet.pl


