REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


Kilkadziesiąt osób − nauczyciele, dyrektorzy szkół, uczniowie, rodzice, przedstawiciele Młodzieżowej Rady Miasta Krakowa, ale też dyrektor Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Krakowa Anna Domańska i Małopolska Kurator Oświaty Gabriela Olszowska − zgromadziło się w Małopolskim Ogrodzie Sztuki w Krakowie w sobotni poranek 9 listopada, by dyskutować o edukacji. Inicjatorem cyklu spotkań pt. „Chwalmy się! Dobre praktyki edukacyjne w Krakowie” jest Teatr im. J. Słowackiego, a cykl wspierają Kuratorium Oświaty w Krakowie, Wydział Edukacji Urzędu Miasta Krakowa oraz Departament Edukacji Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego. Pierwsza debata z cyklu poświęcona była kwestii oceniania w polskiej szkole.

To, co można powiedzieć złego o edukacji, już zostało wielokrotnie powiedziane, chciałbym zatem, byśmy się w czasie tego cyklu spotkań skupili na pozytywnych rozwiązaniach po to, by wszyscy mogli wyjść stąd mądrzejsi, bogatsi o przykłady dobrych praktyk edukacyjnych − mówił, otwierając spotkanie Wojciech Rzehak, kierownik Działu Edukacji Teatru im. J. Słowackiego w Krakowie, były nauczyciel, polonista.

Odnosząc się natomiast do tematu listopadowej dyskusji (ocenianie w szkole), prowadzący dyskusję tłumaczył: − Kiedy zaczynałem myśleć o tym spotkaniu, wydawało mi się, że zatrzymamy się na kwestii oceny rozumianej jako szkolne stopnie. Ale w pewnym momencie dotarło do mnie, że samo słowo „ocenianie” wiąże się z byciem ocenianym w ogóle, bo przecież my wszyscy podlegamy bezustannej ocenie. Nauczyciel w oczach innych nauczycieli, dyrekcji, rodziców, uczniów, dyrekcja w oczach nauczycieli, rodziców, uczniów, ale też kuratora, władz urzędu miasta itp. I o takim ocenianiu też chciałbym, byśmy dzisiaj rozmawiali.

Łukasz Szeliga, tutor, edukator, twórca, współtwórca i członek inicjatyw społecznych działających na rzecz zmian w edukacji (BeCom!, W.I.E.M, Timszel), stwierdził: − Dla mnie profesjonalna edukacja zawiera ocenę, nie musi natomiast zawierać stopni szkolnych wyrażonych w skali 1-6. Oceną będzie wszystko, co powiem do ucznia, co odnosi się do jego przyrostu wiedzy i jego zachowania. To, co najbardziej w kontekście oceniania szkolnego mnie boli, to upokarzanie uczniów, upadlanie drugiego człowieka.

Zaproszeni na debatę uczniowie − Gabriela Wesołowska i Antoni Szczeklik z I LO w Krakowie oraz Wojciech Kwaśniak z VII LO w Krakowie − byli m.in. pytani o to, jak sami traktują oceny. Wyjaśniali, że kluczową sprawą związaną z ocenami jest to, by były narzędziem motywowania do pracy, a nie sposobem wywierania presji. − W szkolnych ocenach liczy się feedback, by uczeń wiedział dokładnie, nad czym jeszcze ma popracować − stwierdził Antoni Szczeklik.

Gabriela Wesołowska zwróciła uwagę na inną kwestię: − Ważne jest to, by edukować uczniów, że ocena to nie jest koniec świata, ale taka wiadomość dla nas, co już umiemy i czego nam jeszcze brakuje.

Z kolei Wojciech Kwaśniak podkreślał, że kluczową dla niego kwestią związaną z ocenami jest możliwość ich poprawiania (niezależnie od otrzymanego stopnia) oraz, że istotne jest, jeśli samym ocenom np. z kartkówek czy sprawdzianów towarzyszy ocenianie zaangażowania ucznia, np. jego zainteresowania tematem, oraz zauważanie postępu, jaki uczeń zrobił. Dlatego według licealisty ocena na koniec roku nie powinna być wystawiana zgodnie ze średnią arytmetyczną, ale uwzględniać także dodatkowe kryteria.

Gabriela Stoch z Młodzieżowej Rady Miasta Krakowa, opierając się na własnych szkolnych doświadczeniach, mówiła z kolei, że oceny czasem podcinają uczniom skrzydła choćby przez fakt, że segregują uczniów i narzucają tryb porównywania się z innymi. − Jeśli ocena nie jest adekwatna do włożonego wysiłku, bo np. sprawdzanie wiedzy polega na teście wyboru i bardzo krótkim czasie na jedną odpowiedź, to uczeń wyjdzie ze szkoły z poczuciem niesprawiedliwości.

Obecni na spotkaniu nauczyciele podkreślali w tym kontekście, że dobrą praktyką towarzyszącą ocenianiu może być dokładne definiowanie wymagań na poszczególne stopnie szkolne czy utrwalanie w uczniach świadomości, że ocena nie jest na całe życie, ale na dany moment. − Uczniowie często są zaskoczeni, gdy dociera do nich, że ocena zależy od czasu, zarówno tego czasu, który sam uczeń poświęci na naukę (ile go poświęci), jak i od czasu, w którym jest uczeń (stanowi konkretną informację, ile na dany moment uczeń opanował materiału).

Anna Rymaszewska, dyrektorka XIV LO w Krakowie, zwróciła uwagę na to, że w kontekście oceny istotne jest, by młody człowiek czuł się bezpiecznie. Poprosiła też uczniów, by zdefiniowali, kiedy czują się bezpiecznie z sytuacją oceniania w szkole. W odpowiedzi podniesiony został m.in. problem „smyczy elektronicznej”, czyli natychmiastowych reakcji rodziców na cyfrowy zapis oceny w dzienniku elektronicznym nieuwzględniający okoliczności, w jakich dana ocena została wystawiona ani niezostawiający przestrzeni do rozmowy. Padały też słowa o adekwatności oceny do zaangażowania ucznia czy poczucia bezpieczeństwa związanego ze świadomością uczniów, że się rozwijają i realizują siebie. Uczniowie zwracali też uwagę na bezpieczeństwo łączące się z pozytywnymi relacjami nauczyciela i ucznia (np. rozmowa o otrzymanej ocenie) oraz wyraźnego definiowania wymagań. A Łukasz Szeliga dodał: − Bezpieczeństwo ucznia w kontekście oceniania wspiera to, jak odnosi się do niego dorosły w przestrzeni szkolnej. Uczeń jest bezpieczny wtedy, kiedy nauczyciel nie wyśmiewa, nie dewaluuje, ocenia, ale jest przy tym ludzki.

Ważnym głosem w kontekście bezpieczeństwa ucznia była uwaga z sali: − Bezpieczeństwo ucznia jest wtedy, kiedy on nie boi się pytać ani popełnić błędu. Błąd to jest to, co daje przestrzeń do dalszej pracy.

Odnosząc się do błędów i do ocen dyrektor Wydziału Edukacji UMK Anna Domańska przypomniała, że 18 października jest świętowany Dzień Porażki. − Kiedy zastanawiałam się niedawno, po co jest takie święto, doszłam do wniosku, że chodzi o danie sobie szansy na bycie niedoskonałym, na zaakceptowanie, że nie muszę być świetna/świetny zawsze. Życie to nie jest pasmo sukcesów. I jeśli mówimy, że człowiek uczy się na błędach, to musimy też rozumieć, że wiąże się z tym szansa, by każdy błąd można było poprawić, że nie wystarczy samo uświadomienie sobie błędu.

Włączając się do dyskusji o kryteriach oceniania, Gabriela Olszowska, Małopolska Kurator Oświaty, zwróciła uwagę zgromadzonych na ustawowe zapisy definiujące kwestię ocen w szkole: − Mówi o tym artykuł 44 b „Ustawy o systemie oświaty”, zgodnie z którym ocenianiu szkolnemu podlegają osiągnięcia edukacyjne będące wynikiem pracy ucznia. Tyle i aż tyle, i nie wolno nam żadnych własnych definicji ocen tworzyć. Dlatego stanowczo protestuję przeciwko ocenianiu ucznia. W ocenianiu szkolnym mamy oceniać wyłącznie osiągnięcia. Uczeń ma się rozwijać, a nauczyciel ma badać jego postęp.

Gabriela Wesołowska z I LO zauważyła, że takie definicje ocen szkolnych powinni znać nie tylko nauczyciele, ale też powinni być o nich informowani uczniowie. − A nikt nas o tym nie edukuje i w tym kontekście mam poczucie niesprawiedliwości, że choć spędzamy w szkołach tyle godzin, tyle lat, nie mamy już czasu zagłębiać się w kwestie prawne, to przecież rolą szkoły jest nam to przekazać, bo to podstawa naszego funkcjonowania w szkole.

Nawiązując do tytułu cyklu spotkań („dobre praktyki”), w podsumowaniu dyskusji kurator Gabriela Olszowska stwierdziła m.in.: − To, co można zrobić dobrego w polskiej szkole, to rozpocząć dyskusję sprawiedliwości w szkole. Bo czy w ogóle w ocenianiu w szkole może być sprawiedliwie? Przecież mamy kilka subdefinicji sprawiedliwości, począwszy od bezwzględnej równości wszystkich wobec np. określonego prawa i taka sprawiedliwość w szkole istnieje, np. w przypadku matury, gdzie wszyscy dostają te same zadania i wystandaryzowane kryteria. Ale mamy też takie przepisy w „Ustawie o systemie oświaty”, jak artykuł 44c, które definiują, czym jest ocenianie szkolne. I mowa tam o konieczności indywidualizowania pracy odnośnie do potrzeb psychofizycznych i możliwości edukacyjnych uczniów.

 

Magda Tytuła

Więcej o inicjatywie: teatrwkrakowie.pl