Tytułowe pytanie każdemu, kto zajmuje się promocją i reklamą, może się wydawać retoryczne, jednak w przypadku prezentacji oferty uczelni i zachęcania kandydatów na studia do wybrania danej jednostki akademickiej nie jest już wcale takie oczywiste. Sprawdziłam, jak w erze TikToka i Instagrama polskie szkoły wyższe przemawiają do serc i rozumów maturzystów 2026.
Choć promowanie uczelni trwa cały rok, Salony Maturzystów Perspektyw (ogólnopolska kampania informacyjna organizowana od 19 lat przez Fundację Edukacyjną Perspektywy w 15 ośrodkach akademickich) można uznać za "godzinę zero", czyli moment, od którego akademie zaczynają maraton przyciągania do studiów uczniów i uczennic ostatnich klas szkół średnich. Po tym, jak działy promocji połączyły siły z działami rekrutacji, przygotowały koncepcję stoisk, gadżety, informatory, a wreszcie prezentacje oferty edukacyjnej na kolejny rok akademicki, pracownicy uczelni stają naprzeciw potencjalnych studentów. I?
Szansa, której nie warto marnować
Żelaznym już punktem programu każdego z Salonów Maturzystów Perspektyw jest prezentacja oferty uczelni. W czasie mniej więcej trzydziestu minut przedstawiciele szkoły wyższej mogą - wykorzystując m.in. prezentacje multimedialne, filmiki, własną inwencję oraz umiejętności komunikacyjne - bezpośrednio spotkać się z tymi maturzystami, którzy są już wstępnie zainteresowani studiowaniem w danej akademii. Organizator nie narzuca formuły tych spotkań, daje tylko salę i sprzęt do wyświetlenia oraz nagłośnienia. Reszta… jak u Szekspira: bywa milczeniem (dosłownie). I nie chodzi wcale o nieśmiałość czy brak pomysłów na zadanie pytań po stronie maturzystów.
Mowa tu o prezentacjach, w czasie których pracownik uczelni ogranicza się np. do wetknięcia pendrive'a w odpowiednie wejście w laptopie i wyświetlenia filmu (normalnie dostępnego na kanale YouTube uczelni) o historii szkoły. Efekt? Można zobaczyć na twarzach skonsternowanych uczestników takiego pokazu opuszczających w milczeniu (a jakże!) salę wykładową i dopiero na korytarzu dzielących się z kolegami swoim rozczarowaniem faktem, że nie dostali możliwości zadania nawet jednego pytania.
Mowa też o prezentacjach, w czasie których przedstawiciel uczelni pokazuje na ekranie i omawia (czyta) kolejne slajdy będące… skanami stron informatora uczelni, czyli obrazkami tak naszpikowanymi tekstem, że nie sposób się na nich nijak skupić ani niczego z nich zapamiętać (poza tym, że było białe tło i czarne literki). Milczeniem (znów) pomijam już celowość takiego zabiegu.
Gadżet zawsze w cenie
Zaczęłam od kilku niechlubnych (i niestety autentycznych - obejrzałam kilkanaście prezentacji uczelni w czasie czterech różnych Salonów Perspektyw we wrześniu 2025) przykładów. Ku przestrodze i refleksji. To na szczęście raczej wyjątki, regułą bowiem jest mniejsza lub większa świadomość tego, że do młodych ludzi w dobie mediów społecznościowych warto mówić inaczej. Przede wszystkim: warto w ogóle mówić.
Zatrzymajmy się na chwilę na samej idei prezentacji uczelni. To taki punkt programu, który umożliwia "oswojenie" kandydatów, zapoznanie ich z uczelnią, pokazanie jej atutów. Tu nie mamy (jak na stoisku) przed sobą pojedynczego młodego człowieka, który pyta konkretnie o to, co go interesuje. Mamy kilkunastu/kilkudziesięciu (a czasem kilkuset) uczniów, którzy mogą być zainteresowani różnymi kierunkami i różnymi kwestiami związanymi ze studiowaniem. Mogą też nie być zainteresowani wcale, ale… przyszli. Zatem zadanie jest trudne.
Jednym z chętnie wykorzystywanych sposobów, by przyciągnąć uwagę grupy, jest konkurs z nagrodami (taką formułę zastosowały w tym roku np. Politechnika Krakowska czy Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu). Czyli na wstępie mowa jest o tym, że warto słuchać uważnie, bo na koniec zostanie przeprowadzony quiz wiedzy o uczelni. Nagrody to najczęściej tajemnicze torebki, w których odpowiadający znajdą jakiś fajny gadżet i oczywiście informator o ofercie uczelni. Bywają też jednak bardziej łakome kąski, np. bluza, plecak czy czapka - i wtedy emocje (a wcześniej: uwaga słuchaczy) sięgają zenitu. I dobrze, bo przecież o to chodzi - by coś w głowach (i plecakach/piórnikach) maturzystów zostało, choćby to miała być tylko nazwa uczelni. A nuż w lipcu-wrześniu powróci myśl o tej właśnie szkole przy okazji odbierania świadectwa dojrzałości przez niejednego z maturzystów?
Warto rozmawiać
Inną metodą jest postawienie na kontakt z grupą. Czyli np. prezentacja leci w tle, ale tak naprawdę ważniejsze jest, by wciągnąć słuchaczy w interakcję, pytając o sprawy dla nich ważne i dyskretnie przy tym nawiązując do wyświetlanych jednocześnie slajdów. Modelowo przeprowadziła taką prezentację w 2025 r. np. Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie. Slajd wstępny z nazwą uczelni? No to pytanko na rozgrzewkę: "Z czym wam się kojarzy AGH?". Grafika z informacją o wydziałach i liczbie kierunków? Proszę bardzo, pytanie do uczestników: "Co wy chcecie studiować?" i szybki przekaz podprogowy, że możliwości jest naprawdę sporo. Slajd z mapą kampusu? To okazja do przytoczenia anegdotki: "Znam takich studentów, którzy przez pięć lat studiów nie poznali w ogóle Krakowa, bo na Miasteczku AGH jest cała potrzebna infrastruktura". I tak dalej - wartko, wciągająco, trochę humoru, dużo konkretów, postawienie na nowoczesną grafikę (zapada w pamięć, podoba się), wzbudzenie pozytywnych wrażeń (jesteśmy jak jedna wielka rodzina), pokazanie atutów związanych z pracą dla absolwentów, zarobkami, praktycznymi aspektami studiów i ciekawymi projektami, międzynarodowymi kontaktami itp.
Jeszcze innym pomysłem jest postawienie na tzw. autentyczne doświadczenie. Czyli prezentacja, w czasie której jednym z punktów jest wystąpienie studenta/świeżo upieczonego studenta, kogoś bliskiego (wiekowo i mentalnie) słuchaczom, kto po swojemu opowie o atutach uczelni. Co ciekawe, taka osoba wcale nie musi być obecna na sali w czasie prezentacji - dowiódł tego Uniwersytet Ignatianum w Krakowie, którego przedstawiciele pokazali w czasie swojej prezentacji filmik z wypowiedzią studentki, dobierając go tak sprytnie, by jednocześnie przez niego podkreślić praktyczne atuty uczelni dla osób zainteresowanych studiowaniem dziennikarstwa (studentka ma prowadzić podcast uczelni) oraz pokazać imponującą infrastrukturę tej małej przecież uczelni (studio radiowe, biblioteka), a to wszystko na tle przyciągającego uwagę Krakowa.
Atuty na plan pierwszy
Jak wiadomo, nie każda uczelnia może pochwalić się świetnymi budynkami, wyróżniającą (potwierdzaną przez rankingi) jakością kształcenia czy doskonałą infrastrukturą badawczą albo wielostronnymi kontaktami międzynarodowymi. A czasem może się pochwalić tym wszystkim na raz. Co w takiej sytuacji? Można przygotować prezentację tak, jak zrobił to w tym roku Uniwersytet Jagielloński w Krakowie, czyli… pominąć wszystkie swoje atuty (wszak wszyscy je znają) i skupić się tylko na konkretnych informacjach związanych z procesem rekrutacji. Taka prezentacja, pomyślana jako bardzo konkretny poradnik dla kandydatów, z podkreśleniem spraw, na jakie należy przy rekrutacji uważać, z podaniem krok po kroku kolejnych aktywności, jakie należy podjąć przy rekrutowaniu się na tę uczelnię, to jeden ze sposobów na przyciągnięcie uwagi maturzystów już zdecydowanych oraz innych, np. tych "leniwych", którzy z ochotą skorzystają z gotowej recepty.
A jeśli uczelnia nie ma aż tak wielu zalet? Metodą na to, by trafić do młodego człowieka, jest wtedy przemilczenie niedostatków, skupienie się na tym, co warte jest podkreślenia. Wszak chodzi o to, by mówić (pokazywać) prawdę, stawiając na to, co stanowi wartość dla określonego typu kandydatów/studentów. To może być np. doskonała infrastruktura (na tym skupił się Uniwersytet Medyczny w Poznaniu, pokazując swoje nowoczesne Centrum Symulacji Medycznych). To mogą być kwestie finansowe istotne zwłaszcza dla studentów I roku, którzy są laureatami olimpiad i konkursów czy są w trudnej sytuacji materialnej (temu osobny wątek poświęcił np. Uniwersytet Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie). Może to być też fakt (wykorzystał go np. Uniwersytet Szczeciński), że uczelnia jest blisko swoich studentów, szybko odpowiada na ich różne potrzeby (stypendia, akademiki, doradztwo zawodowe), dba o ich rozwój w czasie studiów i po nich, pozwala im się realizować. Jeśli dodatkowo prezentacja na Salonie Perspektyw stanowi element spójnej koncepcji promocyjnej uczelni (w przypadku wspomnianego Uniwersytetu Szczecińskiego mottem tegorocznej promocji jest "Zabłyśnij na Uniwersytecie Szczecińskim", a w przypadku np. Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu jest to nowoczesna kolorowa grafika i prosty przekaz), to pozostaje tylko przyklasnąć.
Kreatywność hard level
Na koniec przykład rozwiązania, jakie od paru lat pokazuje Politechnika Poznańska. To prezentacja odważna, bowiem uczelnia techniczna zdecydowała się na… spektakl z udziałem wielu aktorów. W czasie 30-minutowego przedstawienia w czasie Poznańskiego Salonu Maturzystów Perspektyw występują przedstawiciele każdego z wydziałów uczelni (student / student i pracownik / wykładowcy) i własnymi (najczęściej) słowami oraz z wykorzystaniem różnych rekwizytów / prostych doświadczeń naukowych przykuwają uwagę wieluset młodych ludzi, działając jednocześnie na ich wyobraźnię, przemawiając do ich zainteresowań, a przede wszystkim przekonując, że uczelnia to prawdziwi ludzie, a studia nie są jakimś abstrakcyjnym czasem czy "powtórką z rozrywki" z czasów szkolnych, ale realnym działaniem prowadzącym do kształtowania (i zmiany) otaczającego nas świata. Prezentacja Politechniki Poznańskiej stanowi przykład tego, jak można "przenieść" tiktokową czy facebookową formułę do realu, by na koniec wywołać burzę braw i osiągnąć efekt "Wow, ale tu fajnie".
Wracając do tytułowego pytania: to prawda, że wyjście poza standard może skutkować przyciągnięciem jednych, ale też odstraszeniem innych kandydatów. De gustibus non est disputandum. Ale czy w czasach, kiedy w każdej chwili maturzysta może mieć dostęp do różnych kanałów komunikacyjnych uczelni, pobrać informator w wersji e-booka i po wielokroć przescrolować strony WWW uczelni, powielanie tego, co da się przeczytać i znaleźć jest najlepszym sposobem na prezentację uczelni na Salonie Maturzystów Perspektyw? Pozostawiam to pytanie do refleksji na kolejny, jubileuszowy już, Salon Maturzystów Perspektyw.
MAGDA TYTUŁA


