REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


- To społecznie pożyteczne instytucje, które doskonale odczytują regionalne potrzeby rynku pracy i w ogóle regionu, skutecznie na nie odpowiadają, prowadzą kierunki doniosłe społecznie i pełnią w swoich regionach i subregionach kluczową rolę. Bez tych uczelni miasta nie byłyby w miejscu, w którym są dzisiaj – podkreślają naukowcy.

Publiczne uczelnie zawodowe funkcjonują w Polsce od 27 lat. Dziewięć uczelni zawodowych rozpoczęło działalność w 1998 roku, w niecały rok po przyjęciu Ustawy o wyższych szkołach zawodowych. W 2001 roku było ich 20, w 2009 – 36. W 2006 roku, szczytowym pod względem liczby studentów, w 34 uczelniach kształciło się ponad 100 tys., co wówczas stanowiło 5 proc. wszystkich studentów uczelni w kraju. Obecnie 31 publicznych uczelni zawodowych jest miejscem nauki dla około 45 tys. studentów, co stanowi 4 proc. ogółu studiujących. I choć okres ich funkcjonowania trwa dłużej niż liczy jedno pokolenie, okazuje się, że ten sektor szkolnictwa wyższego nie doczekał się zbyt wielu pogłębionych, przekrojowych analiz nad ich specyficzną rolą w systemie edukacji i jakościowych zmian w prawie ich 30-letniej działalności.

Tę lukę wypełnia Zespół badawczy z Katedry Badań nad Nauką i Szkolnictwem Wyższym Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (dr hab. Dominik Antonowicz, prof. UMK, dr Jarosław Domalewski, dr Marta Jaworska, dr Krzysztof Wasielewski), który podjął się badania instytucjonalnej tożsamości publicznego szkolnictwa zawodowego w projekcie badawczym „Publiczne uczelnie zawodowe – pełnione funkcje, instytucjonalne napięcia, systemowe wyzwania”, finansowanym z programu MEiN Nauka dla Społeczeństwa.

Z punktu widzenia ministerstwa to badanie uznano za fundamentalne w myśleniu o sektorze i jego rozwoju. Jak zapowiadają członkowie tego zespołu, po 27 latach funkcjonowania uczelni zawodowych przyszedł czas, żeby nie tylko podsumować ich burzliwe losy i kolejne formy przekształceń, ale również zbadać, jaką rolę odgrywają współcześnie oraz jaka może być przyszłość sektora publicznych uczelni zawodowych w Polsce.

Próba określenia strategii rozwoju sektora publicznych uczelni zawodowych w Polsce  powstała poprzez realizację metody monografii problemowej i wyselekcjonowania wielorakich elementów funkcjonowania sektora, w tym ich instytucjonalnej tożsamości, diagnozy wyzwań, z jakimi się mierzą oraz rozpoznania realizowanych przez nie funkcji, zarówno w systemie szkolnictwa wyższego, jak i dla społeczeństwa i gospodarki. Takie szerokie podejście wymagało zebrania informacji z wielu źródeł dotyczących m.in.  demograficznych i społeczno-ekonomicznych uwarunkowań funkcjonowania PUZ, analizy ofert kształcenia, analizy ocen PKA, analizy efektów działalności naukowo-badawczej, analizy migracji edukacyjnych absolwentów, badań ilościowych wśród studentów oraz wizyt w uczelniach, wywiadów z rektorami, ekspertami spoza PUZ, z samorządowcami.  

Materiały empiryczne zebrane w ponad dwuletnich badaniach zespołu zostały przedstawione na konferencji zatytułowanej:  Wielka rola Małych uczelni - publicznie zawodowe w Polsce (UMK, 27-28 XI) w obecności wiceminister nauki prof. dr hab. inż. Marii Mrówczyńskiej, rektorów uczelni zawodowych, współpracujących z uczelniami władz samorządowych i regionalnych. Podczas pięciu paneli członkowie zespołu badawczego przedstawiali syntetyczne dane dotyczące badań aplikacyjnych, organizacji uczelni, akredytacji kształcenia, beneficjentów PUZ i ich regionalnej odpowiedzialności wraz z propozycjami rekomendacji, które ostatecznie zostaną przekazane decydentom jako wnioski zespołu. Jak podkreślał prof. Dominik Antonowicz z Katedry Badań nad Nauką i Szkolnictwem Wyższym, Instytutu Socjologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika i kierownik tego zespołu, obecność minister nauki oraz przedstawicieli uczelni służy temu, żeby te rekomendacje wyartykułować i wydyskutować, na czym najbardziej zależało badaczom.

Na tym forum jednoznacznie wybrzmiało, że publiczne uczelnie zawodowe pełnią ogromną i wielowymiarową rolę w swoich regionach, są czynnikiem miastotwórczym, odgrywają kluczową rolę w budowaniu kapitału ludzkiego w wymiarze regionalnym, w kształceniu specjalistów na potrzeby lokalnych rynków pracy, wspieraniu awansu społecznego młodzieży i młodych dorosłych oraz realizacji trzeciej misji uczelni, czyli aktywnego współtworzenia rozwoju społeczno-gospodarczego regionów. Ale jednocześnie uczelnie oczekują jasnego przekazu, w jakim kierunku mają zmierzać, chciałyby wiedzieć, jaka jest ich przyszłość, żeby mogły sobie ją zaplanować, znać plan długoterminowy, bo niejasna przyszłość nie sprzyja działaniom rozwojowym.

Wynikiem trzyletniego projektu będzie publikacja wydana w drugim kwartale 2026 roku.

Wpisani w regiony

Fundamentalną cechą uczelni zawodowych jest ich edukacyjny i praktyczny profil oraz silnie regionalny charakter – takie założenia dotyczące tego sektora szkolnictwa wyższego były określane już na etapie koncepcji tworzenia tych uczelni i wciąż stanowią ich mocną stronę. Istotna jest ich funkcja edukacyjna, ponieważ powstawały na tzw. pustyniach edukacyjnych, w małych miastach, w których nie funkcjonowały publiczne szkoły wyższe oraz praktyczny profil, ponieważ miały wstrzelić się w miejscowy rynek pracy, tworzyć praktyczne profile kształcenia, które odpowiadają na regionalne potrzeby rynku pracy.

Zresztą oczekiwań wynikających z powołania tych uczelni było znacznie więcej. Miały przyczynić się do bardziej równomiernego pokrycia kraju siecią szkolnictwa wyższego,  zwiększenia dostępu do studiów dla młodzieży z miejscowości oddalonych od dużych ośrodków akademickich i uboższej, przy czym dla olbrzymiej większości były to ze względów ekonomicznych uczelnie jedynego wyboru. Spodziewano się także, że spowodują wzrost współczynnika skolaryzacji w Polsce, a jednocześnie będą remedium na rosnące wśród młodzieży bezrobocie. Inicjatorzy tej nowej formuły uczelni nie ukrywali także, że ich powstanie to także zadośćuczynie dla tych miast, które stracą status miasta wojewódzkiego, podkreślali kulturotwórczy impuls istnienia uczelni dla rozwoju miast.

Czy się sprawdziły po 27 latach funkcjonowania? Nadal są to uczelnie, które działają w szczególnych środowiskach, tj. w miastach o średniej wielkości, w zdecydowanej większości do 100 tys. mieszkańców, miast, które zmagają się z szeregiem procesów depopulacyjnych, przez co tracą swoje funkcje społeczno-gospodarcze i wymagają wsparcia. Dodatkowo, oprócz niekorzystnych trendów społecznych i demograficznych, podlegają pewnej presji ze strony większych ośrodków akademickich, które w warunkach niżu demograficznego dążą do rozszerzania swojej bazy rekrutacyjnej na obszary pozametropolitarne. Szczególnie wyróżnia ich zasięg oddziaływania, bo ponad połowa studentów pochodzi z powiatu właściwego dla siedziby uczelni oraz wysoki, wynoszący ponad 50 proc., wskaźnik studentów wiejskiego pochodzenia.

Dla nich to instytucja edukacyjna jedynego wyboru, bo jest najbliższa miejsca zamieszkania i ten argument wciąż jest silny. Charakteryzuje ich ambiwalencja funkcji edukacyjnych, która przejawia się m.in. w zjawisku małego awansu społecznego, o czym mówiła m.in. rektor koszalińskiej PANS, dr Monika Pawłowska – 70 proc. studentów tej uczelni pochodzi z rodzin, w których są pierwszym pokoleniem kończącym studia wyższe. Z zestawień statystycznych przygotowanych przez toruński zespół wynika, że 76 proc. studentów pochodzi z rodzin, w którym żadne z rodziców nie posiada dyplomu uczelni wyższej, a co szósty ze studentów pobiera stypendium socjalne, co jest najwyższym wskaźnikiem wśród szkół wyższych.

Ambiwalencja tych uczelni przejawia się także w tym, że są one jednocześnie trampoliną umożliwiającą swoim studentom kontynuację studiów poza miejscem zamieszkania i pierwszym miejscem studiowania. W 2016 roku jedynie co czwarty absolwent studiów I stopnia kontynuował studia na uczeni macierzystej,  trzy czwarte migrowało do innych ośrodków miejskich.  Ale ten mechanizm ulega osłabieniu, jednym z wyników dotyczących zmian w liczbie studiujących jest ten, że zwiększyła się podaż oferty studiów II stopnia. Między 2016 a 2022 rokiem dwukrotnie wzrósł udział studentów studiów II stopnia w populacji studentów publicznych uczelni zawodowych – z 11 do 20 proc. - To jeden z najważniejszych wyników, w tym się przejawia słabnący mechanizm drenażu mózgów, a ta zmiana jest niezwykle korzystna z  perspektywy środowiska regionalnego –podkreśla uwarunkowania środowiskowe uczelni zawodowych dr Jarosław Domalewski.

Tu jest ich przyszłość

W trakcie wielu wywiadów przeprowadzanych z władzami uczelni zawodowych uwagę zespołu zwrócił sposób postrzegania i definiowania części dotyczącej współpracy i współdziałania na rzecz otoczenia działania społeczno-gospodarczego, która w narracji rektorów uczelni sprowadzała się głównie do działalności w obszarze kształcenia. Dopiero w  następnej kolejności rektorzy wspominali o podejmowaniu przez uczelnie wielu innych aktywności, które nie są związane z funkcją kształcenia, a które w przekonaniu  zespołu mają fundamentalne znaczenie z perspektywy środowiska lokalnego miasta i regionu, w jakim funkcjonują. To szereg działań w obszarze edukacyjnym, społecznym, kulturalnym, są zapleczem eksperckim dla samorządów i w sferze gospodarczej, np. ich obecność w regionie traktowana jest jako atut w procesie pozyskiwania inwestorów. To pokazuje ogromną rolę, jaką pełnią uczelnie nie tylko w wymiarze kształceniowym, choć często nie doceniają jej znaczenia, a która w ocenie zespołu jest bardzo istotna.

W opinii samorządowców zwłaszcza w ostatnich latach nastąpiło znacznie silniejsze otwarcie uczelni na otoczenie. Być może wynika to z niżu demograficznego, który powoduje, że uczelnie muszą silniej zaznaczać swoją obecność w lokalnym i regionalnym środowisku. - Przy okazji dbałości o własny wizerunek, o markę uczelni, zaznaczeniu jej obecności w środowisku lokalnym i jej dobrej pozycji w środowisku jako istotnego gracza na rynku edukacyjnym, uczelnie wykonują ogromną rolę w procesie wspomagania procesów rozwojowych w wymiarze lokalnym – to według zespołu badawczego jeden z najistotniejszych wyróżników tych uczelni.   

- Cieszę się, że taki projekt jest realizowany w ramach nauki dla społeczeństwa, temat jest bardzo ważny, bardzo ważna jest też ocena tego, co stało się przez prawie 30 lat funkcjonowania PUZ-ów w naszym kraju i jak one oddziaływają na rynki lokalne. Dziękuję serdecznie za ogromny wkład, jaki zespól wykonał. Jestem gorącym orędownikiem uczelni zawodowych, zresztą miałam przyjemność pracować na jednej z nich i uważam, że regiony  które nie miały takich uczelni na swoim terenie bardzo mocno ucierpiały – mówiła prof. dr hab. inż. Maria Mrówczyńska, wiceministra MNiSW, uczestnicząca w części dyskusji dotyczącej regionalnej odpowiedzialności PUZ. -  Czy uczelnie zawodowe powinny się angażować w inne inicjatywy poza kształceniem? Oczywiście. Uważam, że bez angażowania się w rozwój regionu uczelnia traci.

Ich otwarcie  na otoczenie społeczno-gospodarcze, o którym jest mowa, wynika również z tego, że nabrały pewności siebie w działaniu. Przestały być ubogą siostrą, która powstała tam gdzieś w byłym mieście wojewódzkim i próbują zagospodarować tych, którzy nie pojadą do dużego miasta. Uważam, że po dwudziestu kilku latach doskonale wpisały się w region i czują wartość, jaką niosą ze sobą. Świadczą o tym wyróżnione przez studentów motywacje podjęcia w nich studiów – interesujący kierunek studiów i możliwość zatrudnienia. To idealnie pokazuje jak świetne uczelnie wpływają na region. To, jak uczelnie angażują się w życie społeczne regionu, jak kultywują tradycję i kulturę przez to, że mają biblioteki, chóry, zespoły lokalne, jak pomagają swoją działalnością naukową i ekspercką  powinno być mocno podkreślane.

Życzyłabym sobie, żeby w dalszym stopniu tak się rozwijały i inwestowały we własnych pracowników, budowały własną kadrę, bo to także wpływa na rozwój regionu i podejmowanie dodatkowych działań, a w rezultacie przekłada się na rozwijanie trafione oferty kształcenia. Ważne jest także, że władze regionu widzą, jakie dodatnie elementy przynosi uczelnia, bo jest to równie  ważne w przyszłości. W najbliższych dwóch latach do uczelni jeszcze będą przychodzić podwójne roczniki, ale to się kończy, w ciągu ośmiu, dziesięciu lat dotknie nas głęboki niż demograficzny i to będzie wymagało wsparcia uczelni przez region, by zachować ten  potencjał.

Dr Marek Wojtkowski, członek zarządu Województwa Kujawsko-Pomorskiego, od lat związany z włocławską PANS także uważa, że to pragmatyka wymusiła zwiększenie funkcjonalności tych uczelni. Początkowo były „okopane”, koncentrowały się prawie wyłącznie na kształceniu, być może także dlatego, że nie musiały nic więcej robić w czasach boomu edukacyjnego. Niż demograficzny i konkurencyjność odegrały w ich aktywności decydującą rolę i robią to z ogromnym powodzeniem. Teraz już są na zupełnie innym etapie, inicjują wiele działań o charakterze społecznym i kulturowym, reagują na potrzeby rynku., mają wiele projektów, jest wola i intencja współpracy. Na przykład we Włocławku dwie uczelnie zawodowe mocno angażują się w sztandarowy projekt budowy pierwszych małych reaktorów jądrowych, tzw. esemerów, co jest dużą szansą na rozwój regionu i uczelni. Nasz region docenia istnienie uczelni i korzysta z niej w szeroki sposób.

– Jako województwo staramy się angażować i pomagać uczelniom, również poprzez środki unijne. Myślę, że to również wielka rola MNiSW, by je wspomóc z poziomu krajowego, bezpośrednio z budżetu państwa. Powinniśmy zastanowić się nad algorytmem podziału środków na subwencję, który dla tych uczelni nie jest korzystny i instrumentem wsparcia – podsumował.

- Po 25 latach dorobiliśmy się własnych rektorów i własnej kadry dydaktycznej – jesteśmy z tych miast i to jest jeden z powodów, dlaczego się tak angażujemy - dr hab. Artur Zimny, rektor ANS w Koninie wskazał na jeszcze jeden powód rozwoju uczelni i krótko podsumował regionalny wątek działalności uczelni zawodowych: jesteśmy tyle warci, ile wnosimy w rozwój naszych subregionów i regionów. - Odgrywamy marginalną rolę w systemie szkolnictwa wyższego – zwracał się do pani minister. – Ale z punktu widzenia rozwoju regionalnego trudno przecenić naszą rolę. Jesteśmy instrumentem polityki interregionalnej prowadzonej przez rząd, ale powinniśmy być instrumentem polityki intraregionalnej prowadzonej przez samorządy i powiaty, bo wszyscy wiemy, że województwa i regiony są bardzo zróżnicowane. Tak, wpisujemy się w regiony, chcemy wspierać regiony, prosimy o wsparcie ze strony ministerstwa, ale też województwa.

To co cieszy i uwiera

W części dyskusji dotyczącej organizacji uczelni i akredytacji kształcenia skupiono się na zwiększającej się obecności partnerów zewnętrznych w tworzeniu przez uczelnie nowych kierunków kształcenia oraz dynamicznego reagowania uczelni na zmiany rynku pracy i preferencjach studenckich. Wyróżnia się w tym wzmożone zapotrzebowanie na zawody okołomedyczne i techniczne, które stały się dominującymi kierunkami, rekrutującymi najwięcej studentów, co z kolei wiąże się z konsekwencją szkół w inwestowaniu w infrastrukturę. Szeroko podejmowano także problemy związane z akredytacją kierunków.

W dyskusji prof. Elżbieta Stokowska-Zagdan, rektorka ANSB w Skierniewicach podkreślała, że potrzebne są rozwiązania systemowe, które będą wspierały uczelnie, zwłaszcza w kształceniu w zawodach medycznych. Resort nie dostrzega kosztochłonności kształcenia na tych kierunkach, a uczelnie borykają się z ogromnymi problemami w pozyskaniu specjalistów, którzy spełniają standardy kształcenia na kierunkach medycznych za wynagrodzenie, które są w stanie zaoferować z subwencji. Być może rozwiązaniem jest finansowanie międzyresortowe. – Dostosowanie, elastyczność w tworzeniu tych kierunków wymaga od naszych uczelni dużego nakładu pracy wynikającego z akredytacji, której musimy się poddać jeszcze zanim uruchomimy to kształcenie. Dlatego uważamy, że po 27 latach funkcjonowania uczelni zawodowych autonomia uczelni w zakresie tworzenia kierunków nie objętych standardami kształcenia powinna dotyczyć także PUZ – sugerowała rektor.

Znaczący odsetek studentów uczelni zawodowych stanowią tzw. studenci nietradycyjni 30+, stanowią blisko 19 proc., oraz bardzo wysoki odsetek studentów pracujących, bo ponad 40 proc. – to informacje przedstawione w kolejnym panelu, tzw. nowych beneficjentów PUZ. Zatem w znacznej mierze są to studia dla pracujących i wydaje się, że jest to jeden ze znaczących  kierunków dalszego rozwoju tego segmentu szkolnictwa. Uczelnie organizują swoją pracę do tego typu studenta, i to jest widoczne, działają modele kształcenia popołudniowego, kształcenia weekendowego. Drugim elementem, o którym warto wspomnieć w tym aspekcie są studia II stopnia. Zwraca uwagę fakt, że są one potrzebne w wymiarze prestiżowym, w kontekście utrzymania studentów i zapewnienia pracowników w regionalnym rynku pracy. I ten typ studiów powinien być rozwijany.  Formami kształcenia, która sprawdzają się w tych uczelniach są także studia podyplomowe i inne formy kształcenia, w tym kursy zlecane, dające minipoświadczenia.

Rekomendacje zespołu

Jest ich sporo, zostały podzielone na kilka grup, ale najistotniejsze są te strategiczne, zmierzające do większej autonomii i elastyczności w kształtowaniu portfolio edukacyjnego uczelni zawodowych. Więc istotne jest, żeby dwa sektory uczelni publicznych – uczelni akademickich i zawodowych – miały pełną autonomię, żeby uczelnie zawodowe były oceniane przez pryzmat profilu swojego funkcjonowania, nie jako niedoskonałe uczelnie akademickie, a jako doskonałe uczelnie regionalne i zawodowe, mające swoją misję i profil absolwentów i funkcje które im służą. Także – żeby miały jeszcze większą elastyczność i mniej mechanizmów, które hamują ich rozwój.

Rekomendacje wynikające z badań dotyczących regionalności PUZ dotyczą powołania Inicjatywy Doskonałości – uczelnia regionalna, promującej szczególnie aktywne uczelnie, co może przyczynić się wzmocnienie tej działalności w wymiarze regionalnym oraz dowartościowania w algorytmie finansowania studentów na poziomie magisterskim, być może w sposób szczególny własnych absolwentów, który kontynuują studia na uczelni macierzystej.

Uczelnie zawodowe powinny dalej kształcić w zawodach społecznie doniosłych, potrzebnych w regionie, w tym zwłaszcza okołomedycznych, ale też nauczycielskich oraz należy ostatecznie uznać specyfiki kształcenia w PUZ i uwzględnić to w wymaganiach i procesach akredytacyjnych – to wnioski dotyczące wykonywania podstawowej funkcji PUZ, czyli organizacji kształcenia i ich akredytacji. Chodzi w tym przede wszystkim o zerwanie z logiką unifikacji systemowej i realne rozdzielenie w akredytacji prowadzonej przez PKA systemu kształcenia w PUZ i w uczelniach akademickich.

Kształcenie w uczelniach zawodowych powinno być uelastycznianie, aby były one w stanie poszerzyć portofolio edukacyjne oraz otworzyć się na nowe grupy odbiorców, np. osób pracujących, emigrantów. PUZ powinny ewaluować w kierunku instytucji poświadczających efekty kształcenia, m.in. mikropoświadczeń – to podsumowanie odnoszące się do obecnych i nowych beneficjentów tych uczelni. 

LIDIA JASTRZĘBSKA

Fot. Bartosz Zdunowski