REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


W rozmowie z Laurą Ingraham w Fox News Donald Trump zdecydowanie stanął w obronie zagranicznych studentów, zwłaszcza tych z Chin. Jak podkreślił, ich obecność w USA to nie kwestia polityki, lecz czystej ekonomii. Według raportu Open Doors Instytutu Edukacji Międzynarodowej, zagraniczni studenci wnoszą do amerykańskiej gospodarki około 50 miliardów dolarów rocznie.

- Być może uszczęśliwiłoby to ludzi, gdybym ograniczył przyjazdy studentów zagranicznych - przyznał Trump. - Ale uczelnie i uniwersytety zbankrutowałyby. Nie chcemy pozbawiać się połowy studentów z całego świata, którzy przyjeżdżają do naszego kraju. Nie chcę niszczyć całego naszego systemu uniwersyteckiego i szkolnictwa wyższego - nie chcę tego robić.

Trump zaznaczył, że jego stanowisko nie wynika z sympatii, lecz z biznesowego podejścia: - Otrzymujemy biliony dolarów od studentów. Studenci zagraniczni płacą za studia ponad dwukrotnie więcej niż obywatele amerykańscy. Chcę, żeby nasz system szkolnictwa prosperował. Nie chodzi o to, że ich chcę, ale o to, że traktuję to jak biznes.

Prowadząca program Laura Ingraham ripostowała, że napływ studentów z Chin wiąże się z ryzykiem szpiegostwa i kradzieży własności intelektualnej. Trump jednak nie dał się przekonać. - Chcę dogadywać się ze światem - odpowiedział. Prezydent zwrócił też uwagę, że ograniczenie liczby studentów z zagranicy mogłoby szczególnie uderzyć w uczelnie historycznie tworzone dla czarnoskórych Amerykanów. - Te szkoły wszystkie zbankrutowałyby - ocenił.

W maju sekretarz stanu Marco Rubio zapowiedział „agresywne cofanie” wiz chińskim studentom i zaostrzenie weryfikacji wniosków wizowych. Jednak kilka miesięcy później Trump zaproponował, by Stany Zjednoczone pozwoliły na wjazd 600 tysiącom chińskich studentów, co - jak donosi Associated Press - wywołało sprzeciw wśród części jego wyborców. - Patrzę na to pragmatycznie. Nasze uczelnie potrzebują tych ludzi - mówił Trump w Fox News. - Bez nich nasz system nie przetrwa. Nie chcę zamykać drzwi przed ludźmi, którzy pomagają rozwijać nasz kraj i naszą gospodarkę.

Jego stanowisko wydaje się jednak nieco sprzeczne z wcześniejszymi działaniami administracji, takimi jak cofanie wiz studentom zagranicznym, aresztowania uczestników protestów czy zaostrzenie kontroli wizowych. Efekt? Na wielu kampusach w tym semestrze liczba studentów z zagranicy zauważalnie spadła.

Opr. MTA

insidehighered.com