Szwecja nie jest już atrakcyjnym krajem dla młodych międzynarodowych badaczy, stwierdza w swoim nowym raporcie Stowarzyszenie Doktorantów SULF. Nowi doktoranci są wprowadzani w błąd przez oficjalny wizerunek szwedzkiego, inkluzywnego, zinternacjonalizowanego systemu szkolnictwa wyższego. Rzeczywistość, z którą się spotykają po przyjeździe, jest zupełnie inna.
Organizacja ta pracowała nad raportem przez dwa lata i przeprowadziła obszerne wywiady z około 40. międzynarodowymi doktorantami. „Zapytaliśmy wszystkich ankietowanych, czy poleciliby innym międzynarodowym badaczom przyjazd do Szwecji” — mówi Aimee Miles, rzeczniczka zarządu SULF-DCA. „Odpowiedź brzmiała zdecydowanie: nie”.
Aimee Miles mówi: „To system, który jest zasadniczo nierówny z natury. Jako doktorant lub badacz z kraju trzeciego jesteś relegowany do statusu drugiej kategorii. Osoby, z którymi przeprowadziliśmy wywiady uważały, że polityka migracyjna została skonstruowana tak, aby zapewnić im niepowodzenie, a oni sami byli zakładnikami arbitralnych i tajemniczych procesów biurokratycznych”.
ULF-DCA pokazuje w raporcie, że doktoranci i ci, którzy ukończyli już studia doktoranckie z krajów spoza UE/EOG napotykają na poważne przeszkody, których nie napotykają inni doktoranci: długi czas procedowania, nieprzejrzyste i niespójne kryteria oceny wniosków o zezwolenie, brak możliwości ubiegania się o status rezydenta długoterminowego i ograniczone możliwości odwołania się od decyzji Agencji Migracyjnej. Wywiady z osobami dostarczają dowodów na trudną, równoległą rzeczywistość dla badaczy z krajów trzecich. Polityka migracyjna Szwecji sprawia, że czują się oni marginalizowani zawodowo, a ich możliwości badawcze są ograniczone.
- Doktoranci często czują, że nie otrzymują wsparcia ze strony swoich wydziałów, opiekunów ani administracji uniwersytetu w ogóle - mówi Miles. - Uniwersytety muszą lepiej wspierać międzynarodowych badaczy, a nie tylko ogólnikowo deklarować znaczenie internacjonalizacji.
Opr. MTA
Źródło: universitetslararen.se


