REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


Prestiżowy Massachusetts Institute of Technology oświadczył, że nie będzie już wymagał od kandydatów ubiegających się o stanowiska wykładowców pisania oświadczeń dotyczących różnorodności. Ta praktyka była krytykowana przez konserwatystów i zwolenników wolności słowa jako wymuszanie konformizmu ideologicznego.

W swoich oświadczeniach kandydaci musieli wyjaśnić, w jaki sposób wzmocnią zaangażowanie uniwersytetu na rzecz różnorodności. Na stałe zadomowiły się one w procesie rekrutacji wykładowców na wielu elitarnych uniwersytetach publicznych i prywatnych, a także w życiu korporacji. Naukowcy bronią ich, jeśli jest to konieczne, przy ocenie, czy pracownik wydziału może dotrzeć do coraz bardziej zróżnicowanej społeczności studentów.

Ogłaszając zmianę, prezes MIT, Sally Kornbluth oznajmiła: „Możemy zbudować środowisko włączające na wiele sposobów, ale wymuszone oświadczenia naruszają wolność słowa i nie działają”. Decyzja MIT o rezygnacji z oświadczeń może ośmielić inne uniwersytety do ponownego spojrzenia na tę kwestię. Badanie przeprowadzone w 2021 roku przez American Enterprise Institute wykazało, że uniwersytety selektywne częściej niż mniej selektywne wymagały takich oświadczeń.

Dotychczas sprzeciw wobec oświadczeń o różnorodności odniósł sukces niemal wyłącznie na uniwersytetach publicznych w konserwatywnych stanach. Floryda, Teksas i Utah przyjęły przepisy zakazujące oświadczeń dot. różnorodności na uniwersytetach stanowych.

Opr. MTA

Źródło: nytimes.com