REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


Zjednoczona Europa reprezentuje olbrzymi potencjał naukowy i jest w stanie przyjąć liczną grupę dobrych amerykańskich naukowców. A Komisja Europejska szykuje na ten cel pieniądze, niemałe zresztą. Von der Leyen ogłosiła pakiet zachęt o wartości 500 milionów euro; pieniądze te sfinansują projekty badawcze i pomogą uniwersytetom pokryć koszty sprowadzenia zagranicznych naukowców. Emmanuel Macron obiecał na ten cel 100 milionów z Francji, chociaż nie było jasne, czy będzie to kwota dodana do UE. Nasz komentator dr Kazimierz Bilanow zastanawia się nad miejscem Polski w tych działaniach.

W Internecie znalazłem wystąpienie Ursuli von der Leyen, przewodniczącej Komisji Europejskiej, wygłoszone na Sorbonie w Paryżu, które zaczyna się tak: „Idea naukowej doskonałości, współpracy i – jeśli mogę dodać – możliwości. Żadna historia nie oddaje tego lepiej niż historia Marii Salomei Skłodowskiej-Curie, znanej również jako Maria Curie. W jej ojczyźnie, Polsce, wówczas pod okupacją rosyjską, kobietom nie wolno było wstępować na uniwersytety. Dlatego ona i jej siostra zapisały się do podziemnych szkół wieczorowych, marząc o wolności poprzez wiedzę. Było to pod koniec XIX wieku. Jej podróż ostatecznie zaprowadziła ją na Sorbonę. Tutaj pozwolono jej studiować i prowadzić badania. Ostatecznie zrewolucjonizowała medycynę i fizykę. Maria Skłodowska-Curie została pierwszą kobietą, która otrzymała Nagrodę Nobla, pierwszą osobą, która otrzymała Nagrodę Nobla dwa razy i jedyną osobą, która otrzymała Nagrodę Nobla w dwóch różnych dziedzinach. A jej odkrycia i praca nad promieniowaniem uratowały miliony istnień”.

Po przeczytaniu tych słów w pierwszej chwili pomyślałem: jak to wspaniale, że z okazji Polskiej Prezydencji w UE zorganizowano promocję polskiej nauki w Paryżu. Okazało się jednak, że idea konferencji „Wybierz Europę dla nauki” jaka w poniedziałek 5 maja odbyła się na Sorbonie, jest istotnie wspaniała, trafna i na czasie, ale jej autorem jest… prezydent Francji, Emmanuel Macron!.

Europejscy przywódcy, znani z przesadnej taktowność, starają się, przy okazji konferencji, nie wymieniać nazwiska Prezydenta USA, ale kiedy Biuro Prezydenta Macrona stwierdza, że decyzja o konferencji zjawia się „w czasie, gdy wolności akademickie stają w obliczu wielu … zagrożeń” a Europa „jest atrakcyjnym kontynentem i przestrzenią, w której panuje wolność badań i nie ma tematów tabu” to dla każdego jest jasne o jakie „zagrożenia” chodzi i gdzie niechciani naukowcy mogą liczyć na pracę i niekrępowaną wolność badań.

Frontalny atak przypuszczony przez prezydenta Trumpa, połączony z finansowym szantażem, na Harvard czy Columbię, jedne z najlepszych uniwersytetów nie tylko w Ameryce, ale i na świecie, a także zapowiedź brutalnych cięć finansowania lub wręcz zamykania czołowych amerykańskich instytucji badawczych, oznacza, że już, lub wkrótce, przerwanie badań i zwolnienia naukowców, ale też niezdrową atmosferę niepewności i zagrożenia we amerykańskim środowisku naukowym. Proponowany przez administrację Trumpa budżet przewiduje m in. obniżenie finansowania National Institutes of Health o (w dolarach)18 mld, National Science Foundation o 5 mld, zaś fundusze na US National Science Foundation mają być zmniejszone o 56%.

Europa wciąż doskonale pamięta jak plejada wybitnych europejskich naukowców z Albertem Einsteinem na czele, po przejęciu władzy przez Hitlera, zmuszona do emigracji, nie tylko podniosła na wyższy poziom naukę w nowym kraju, ale wręcz swoją wiedzą bezpośrednio pomogła Stanom Zjednoczonym wygrać wojnę. Zaraz po wojnie zaś, nie wypominając, Stany nie zawahały się ściągnąć do siebie Wernhera von Brauna, współtwórcę, niszczących Londyn, rakiet V2, by pomógł w podboju kosmosu, a przy okazji pomógł zbudować amerykański arsenału broni balistycznej.

Trump „przewrócił stolik” i sytuacja się odwróciła o 180 stopni. „Zwalniają, znaczy się będą zatrudniać” – mawiał Lejzorek Rojtszwaniec, bohater kultowej niegdyś powieści Ilji Erenburga. Europa nie ma skrupułów by z zaistniałej okazji skorzystać.  Hasło „Wybierz Europę dla nauki” skierowane jest jednoznacznie do niechcianych, niepotrzebnych lub zagrożonych utratą swobody naukowej amerykańskich badaczy. Prezydent Macron wyraził to jasno „Przesłanie jest proste. Jeśli lubisz wolność, przyjdź i pomóż nam pozostać wolnymi, prowadzić tutaj badania, pomóc nam stać się lepszymi, inwestować w naszą przyszłość”.

Zjednoczona Europa reprezentuje olbrzymi potencjał naukowy i jest w stanie przyjąć liczną grupę dobrych amerykańskich naukowców. A Komisja Europejska szykuje na ten cel pieniądze, niemałe zresztą. Von der Leyen ogłosiła pakiet zachęt o wartości 500 milionów euro; pieniądze te sfinansują projekty badawcze i pomogą uniwersytetom pokryć koszty sprowadzenia zagranicznych naukowców. Macron obiecał na ten cel 100 milionów z Francji, chociaż nie było jasne, czy będzie to kwota dodana do UE. Równolegle, choć nie w związku z paryską konferencją, Norwegia ogłosiła swoją inicjatywę oferujące miliony mające zachęcić amerykańskich naukowców do pracy badawczej w tym kraju.

„Prezydent Macron zintegrował w Auli Sorbońskiej przedstawicieli europejskiej edukacji i nauki. Dumą napawa fakt, że w tym gronie obecna była także Polska. W miejscu, gdzie symbolicznie zaczyna się Europa wiedzy, poza Francją i Unią Europejską wybrzmiało tylko jedno państwo – Polska. Zapowiedziane wsparcie finansowe dla badaczy to nie tylko gest solidarności, ale realna szansa, by budować kontynent, który wyznacza tempo w globalnej rywalizacji naukowej. Europa nie tylko otwiera drzwi dla naukowców z całego świata, ale też konsekwentnie wzmacnia swoje ambicje, by konkurować z liderami w rozwoju wiedzy, technologii i innowacji”. Powiedział Prof. dr hab. Grzegorz Mazurek, Rektor ALK, dumny z tego, że na Sorbonie mógł reprezentować „Akademię Leona Koźmińskiego. lidera Uniwersytetu Europejskiego odpowiedzialnego za standardy AI w edukacji.

Wracając do marzenia zainspirowanego przez von der Leyen i powołaną przez nią naszą rodaczkę, Marię Sklodowską-Curie, chce się zapytać: czy w tej, właśnie co otwartej batalii o amerykańskich badaczy, naprawdę nie ma miejsca dla Polski? Nasz kraj w ostatnich dziesięcioleciach dokonał wielkiego skoku ekonomicznego i cywilizacyjnego, Polska pod względem PKB wyprzedziła Portugalie i Grecję i zbliża się do innych. Takiego skoku w międzynarodowych rankingach polskich uczelni jeszcze nie widać. Wydaje się, że nasze uczelnie potrzebują „nowej krwi”. Może warto skorzystać z okazji jaka się wydarzyła i spróbować ściągnąć choć pewną liczbę pracowników naukowych z Ameryki. Wiadomo, że polskie uczelnie nie zaoferują takich warunków finansowych jak uniwersytety niemieckie czy francuskie. Pamiętajmy jednak, że wartość prowadzenia badań, możliwość rozwijania się, robienia kariery naukowej w europejskiej Polsce to też znacząca wartość. Warto o tym pomyśleć, ale krótko i działać, a także śmiało sięgnąć po środki z zadeklarowanego przez Komisję Europejską funduszu 500 mln Euro.  W tych staraniach nasze uczelniom należy się zdecydowana pomoc polskich władz, zarówno ministerstw i urzędów w Warszawie jak i polskich przedstawicieli w organach Komisji Europejskiej w Brukseli. 

Kazimierz Bilanow

© 2022 Perspektywy.pl   O nas | Polityka Prywatności | Znak jakości | Reklama | Kontakt!!!