Matura z języka polskiego 2025. Nowa formuła ma już trzy lata

fot. PAP

Egzamin maturalny w formule 2023, zwany też nową maturą, w maju br. został przeprowadzony po raz trzeci. Nie jest więc wcale nowy. Nauczyciele już wiedzą, jak skutecznie uczyć, choć nie wszyscy uczniowie lubią korzystać z ich pomocy. Tradycyjna szkoła męczy, nauka w sali lekcyjnej nie każdemu odpowiada.

Nie brakuje w internecie materiałów pomocniczych do samodzielnej nauki. Modne stało się korzystanie z korepetycji zdalnych, często u nauczyciela, który znajduje się na drugim końcu Polski. Bardzo niska frekwencja w klasie maturalnej już nikogo nie dziwi. Przybywa lekcji w formie podcastów, które mają tę zaletę, że można je odsłuchać lub obejrzeć w dowolnym czasie. Filmiki pełne dobrych rad nagrywają też nastolatki. Uczenie się do matury przybiera nowe formy.

Uczniowie oswoili się z tym egzaminem i wiedzą już, jak się skutecznie przygotować, aby trafić w temat rozprawki, nie rozminąć się z wymaganiami testu historycznoliterackiego i poradzić sobie z pytaniami w części arkusza zwanej „Językiem polskim w użyciu”. Wymyślanie kolejnych zmian w formule matury wydaje się niepotrzebne. Reforma edukacji, która zacznie wchodzić do szkół w roku 2026, nie powinna ruszać egzaminów. Niech przetrwają niezmienione jeszcze kilka lat.

Najsłabszy element: ocenianie

Formuła egzaminu z języka polskiego nie budzi zastrzeżeń, niepokoi jedynie sposób oceniania zadań. Za bardzo polega on na tropieniu błędów, skrupulatnym liczeniu i obniżaniu punktacji. Natomiast za mało w pracy egzaminatorów doceniania tego, co zdający zrobili dobrze. Dlatego tegoroczni maturzyści, podobnie jak poprzednie roczniki, nie ufają egzaminatorom i zapowiadają, że od podejrzanie niskich wyników będą się odwoływać.

Dzięki pomocy sztucznej inteligencji uczniowie już wiedzą, co napisali poprawnie, a co błędnie, dlatego wyniki egzaminu nie powinny ich zaskoczyć. Akceptowane jest tylko zaskoczenie na plus. Egzaminatorzy muszą pamiętać, że w razie wątpliwości powinni oceniać na korzyść zdającego. Zbyt surowe ocenianie na pewno skończy się odwołaniem i koniecznością ponownego sprawdzenia arkusza. We wtorek 8 lipca, kiedy ogłoszone zostaną wyniki matury 2025, może być bardzo gorąco.

Tegoroczna matura z języka polskiego była niezaskakująca, oby taka była aż do samego końca, czyli do ogłoszenia wyników. Spodziewano się, że będzie łatwiejsza niż rok temu, i taka właśnie była. Niekoniecznie zadania były łatwiejsze, raczej lepiej dopracowane i dzięki temu bardziej zrozumiałe dla zdających. Uczniowie okazali się bardziej wyrobieni w zdawaniu tego egzaminu, egzaminatorzy też powinni być sprawniejsi w ocenianiu i nie popełniać głupich błędów. Matura nie jest nowa, ona tylko tak się nazywa.

Uniwersalna lektura

Zaradni uczniowie twierdzą, iż do matury z języka polskiego na poziomie podstawowym, obowiązkowym dla wszystkich zdających, wystarczy solidnie opracować dwie-trzy większe lektury (resztę zaś po łebkach) i można być pewnym, że będą pasowały do każdego tematu wypracowania. Dawniej co najmniej jeden temat wypracowania zawierał wyraźną wskazówkę, która lektura musi zostać koniecznie wykorzystana. Kto nie znał, nie pisał. Obecnie taki wymóg, aby włączyć do argumentacji konkretną lekturę, dotyczy jedynie egzaminu z języka polskiego na poziomie rozszerzonym.

W tym roku wiele osób postawiło na Lalkę Bolesława Prusa oraz Przedwiośnie Stefana Żeromskiego i nie zawiodło się. Inni nastawili się na Wesele Stanisława Wyspiańskiego oraz Chłopów Władysława Reymonta i też nie mieli najmniejszego problemu, aby na podstawie tych dzieł napisać rozprawkę maturalną w pełni zgodną z tematem. Zarówno pierwszy temat (Źródło nadziei w czasach trudnych dla człowieka), jak i drugi (Jak błędna ocena sytuacji wpływa na życie człowieka?) nie wykluczał żadnego dzieła literackiego. Biblia jak zwykle była najbardziej uniwersalna.

Pojemne tematy wypracowań

Tematy wypracowań w formule matury 2023 są tak pojemne, że pasuje do nich każda lektura, nawet taka, która na pierwszy rzut oka wydaje się nie pasować, np. Tango Sławomira Mrożka czy Profesor Andrews w Warszawie Olgi Tokarczuk. Pomysł, aby dawać zdającym tematy wypracowań o wręcz nieograniczonej pojemności, to doskonałe rozwiązanie. Cokolwiek maturzysta wie o literaturze, mało lub dużo, wszystko będzie się nadawało do zbudowania rozprawki. Należy tylko swoją wiedzę odpowiednio dopasować do tezy, podać w formie argumentacyjnej, a nie np. opowiadania czy charakterystyki. Wypracowanie z języka polskiego jest w stanie napisać każdy, zarówno erudyta, jak i uczeń, który zna tylko dwie lektury. Liczą się umiejętności argumentowania, a nie znajomość konkretnych dzieł.

Podobnie jak rok i dwa lata temu to zdający decydował, jakie teksty wykorzysta w wypracowaniu maturalnym. Polecenia zawarte w tematach rozprawek nie wskazywały na żaden tytuł, a jedynie zobowiązywały piszącego, aby jeden utwór został wybrany z listy lektur obowiązkowych. Natomiast drugie dzieło oraz konteksty mogą być całkowicie dowolne. Zwykle są nimi utwory literackie lub filmowe, także seriale, choć można sięgać po biografię autora, wydarzenia historyczne, kluczowe pojęcia epoki, filozofię, religię, politykę, a nawet problemy społeczne, czyli de facto wszystko pasuje, byle miało związek z tematem. Takiego luksusu maturzyści zdający egzamin w poprzednich formułach, np. 2015 i wcześniejszych, mogą obecnemu rocznikowi pozazdrościć.

Przyjazne tematy na poziomie rozszerzonym

Egzamin z języka polskiego na poziomie rozszerzonym to jedynie rozprawka. Dlatego ten przedmiot wybierają na maturze nie tylko humaniści, ale także osoby, które liczą na szczęście. W tym roku maturzyści musieli zmierzyć się z dramatem Janusza Głowackiego pt. Antygona w Nowym Jorku (temat 1: Na czym mogą polegać relacje między tekstami i jakie mogą być funkcje tych relacji w danym dziele literackim?). Temat w sam raz dla humanistów.

Kto nie przepada za czytaniem literatury, zatem nie potrafiłby opisać związków między dramatami Sofoklesa i Głowackiego, miał do dyspozycji temat bez wskazanego dzieła (2. Konwencja oniryczna jako sposób kreowania świata przedstawionego i jej funkcja w tworzeniu znaczeń w danym utworze literackim). Motyw snu i marzeń sennych jest jednym z najczęściej omawianych na lekcjach języka polskiego, można go odnaleźć nieomal w każdej dłuższej lekturze, nic więc dziwnego, że maturzyści byli zadowoleni.

Niektórzy ograniczyli się do opisania Trenu XIX Jana Kochanowskiego, snu senatora z III części Dziadów Adama Mickiewicza oraz snu Izabeli Łęckiej o Wokulskim z Lalki. Bardziej ambitni uczniowie sięgnęli po Biblię (sen faraona o krowach tłustych i chudych ze Starego Testamentu), powieść Dostojewskiego Zbrodnia i kara (sen Raskolnikowa o kobyłce) oraz opis sennego miasteczka ze Sklepów cynamonowych Brunona Schulza. Wszystko pasowało.

Błąd kardynalny

Na egzaminie z j. polskiego zdających wciąż paraliżuje obawa przed popełnieniem błędu kardynalnego. Jest nim informacja o lekturze obowiązkowej, która świadczy o nieznajomości kluczowych treści dzieła. Nie jest to zatem podanie błędnego szczegółu, np. że rozmiar rękawiczek Izabeli Łęckiej wynosił 6 (w rzeczywistości 5,5), pomylenie imienia, nazwiska czy pozycji społecznej bohaterki, np. „prezesowa Krzeszowska” (powinno być prezesowa Zasławska lub baronowa Krzeszowska) albo „Krystyna Stawska” (powinno być Helena Stawska). Błędem kardynalnym nie jest drobnostka, lecz naprawdę ważna informacja, zwykle rozbudowana, która dowodzi, że uczeń nie ma pojęcia o utworze. Błędem kardynalnym byłoby twierdzenie, że Wokulski planował zabicie cara, ale zemdlał przed jego komnatą i został umieszczony w szpitalu psychiatrycznym, gdzie odwiedzała go Izabela.

Na poziomie podstawowym taki błąd nie dyskwalifikuje jednak całego wysiłku maturzysty, zeruje tylko punkty za wypracowanie. Wciąż można zdać maturę dzięki poprawnym odpowiedziom na pytania testowe. W tym roku obie części testu dawały szansę na taki sukces, gdyż do arkusza trafiły zrozumiałe teksty o kosmosie autorstwa Carla Sagana Błękitna kropka oraz Marty Trepczyńskiej Ziemia 2.0 – poszukiwania nadal trwają. Pytania nie sprawdzały żadnej wiedzy, a jedynie umiejętność rozstrzygania (tak czy nie?), wyjaśniania, uzasadniania, weryfikowania (prawda czy fałsz?) oraz syntetyzowania. Są to podstawowe umiejętności polonistyczne, zapewne wielokrotnie ćwiczone na lekcjach.

Test historycznoliteracki był łatwiejszy, niż się spodziewano. Dotyczył lektur najbardziej znanych (Tanga Sławomira Mrożka, Roku 1984 George’a Orwella, Wesela,Dziadów” cz. III, najpopularniejszyh mitów: o Dedalu i Ikarze, Prometeuszu, Heraklesie), a gdy pytania dotyczyły mniej znanych utworów, wtedy fragmenty tych dzieł znajdowały się w arkuszu. Wystarczyło je przeczytać z uwagą, a odpowiedź sama wpadała do głowy. Nie radziły sobie z tą formułą egzaminu tylko osoby, które nie rozwiązały przed maturą testów z poprzednich dwóch lat. Dyrektor CKE Robert Zakrzewski radził, aby takie ćwiczenie wykonać, czyli rozwiązać stare arkusze maturalne. To jest klucz do sukcesu.

Oby za rok było podobnie

Dzięki pojemnym tematom wypracowań, zadaniom sprawdzającym podstawowe umiejętności polonistyczne oraz łatwym pytaniom o najbardziej znane lektury matura 2025 ma szansę zapisać się w historii jako bardzo przyjazna dla zdających. Oby za rok żaden ekspert nie wpadł na pomysł, że matura jest za łatwa, więc poprzeczkę należy podnieść wyżej. Byłoby to niesprawiedliwe.

Dariusz Chętkowski

© 2024 Perspektywy.pl   O nas | Polityka Prywatności | Znak jakości | Reklama | Kontakt | E-booki

A jeśli chcesz śledzić, co dzieje się na Instagramie uczelni, wykładowców czy edukacyjnych influencerów — ale anonimowo i bez logowania — sprawdź Inststoryviewer Odpocznij od nauki z Energy Casino! Chwila relaksu od książek pełna emocji i rozrywki. Wygrywaj nagrody i wracaj do nauki z nową motywacją! Dołącz już teraz i odkryj energię gry!