Według prognoz Bonard Education Chiny nie będą już napędzać „wielkiej czwórce” (USA, Wlk. Brytanii, Kanadzie i Australii) dalszego wzrostu liczby studentów. Coraz więcej rodzin zwraca uwagę na koszty, wybierając alternatywne kierunki podróży.
„Chiny nie są już łatwą kopalnią złota, jaką były kiedyś” – powiedział konsultant ds. badań w Bonard, Su Su, podkreślając „widoczny trend” wśród chińskich studentów wybierających alternatywne opcje bliższe miejscu zamieszkania.
W Stanach Zjednoczonych odnotowano najbardziej zauważalny spadek liczby zapisów studentów z Chin, który rozpoczął się na tradycyjnych kierunkach studiów w roku akademickim 2020/21 i utrzymuje od pięciu lat. W rezultacie Indie prześcignęły Chiny jako największy kraj wysyłający studentów do USA w 2023 roku, a nowe dane rządowe pokazują, że ta różnica nadal się pogłębia.
Wielka Brytania jednak przeciwstawia się tej tendencji i od 2020 roku odnotowuje stały, umiarkowany wzrost liczby chińskich studentów, choć w 2024 roku wskaźnik zatwierdzania wiz dla tej grupy spadł o 6% rok do roku.
W Kanadzie liczba zatwierdzonych wiz dla studentów z Chin spadła w zeszłym roku o 21%, ponieważ zaczęły obowiązywać rządowe limity zezwoleń na studia. Jednak liczba zapisów na uniwersytety pozostaje stabilna, co wskazuje, że spadek liczby wiz dotyczy głównie studentów nieuczęszczających do szkół wyższych.
W międzyczasie Australia i Nowa Zelandia odnotowały niewielki wzrost liczby zapisów na studia w roku akademickim 2023/24, a Chiny nadal pozostają „kluczowym” rynkiem źródłowym, pomimo wahań trendu.
Taki ogólny stan rzeczy można częściowo przypisać sytuacji gospodarczej Chin. Presja finansowa stała się najczęściej wymienianym czynnikiem wpływającym na decyzje dotyczące studiów.
Opr. MTA
Źródło: thepienews.com










