fot. PAP/Lech Muszyński
W roku 2025 Najwyższa Izba Kontroli zbadała system oceniania arkuszy egzaminacyjnych. Wzięła pod lupę matury przeprowadzone w latach 2021-2024. Ogólny wniosek jest taki, że system zawiódł i trzeba go jak najszybciej naprawić. Dla kolejnego rocznika maturzystów to bardzo ważna informacja.
Ocenianie powinno być obiektywne i sprawiedliwe
Wszystko wskazuje na to, że wnioski pokontrolne zostaną potraktowane poważnie przez władze oświatowe i już w roku 2026 system oceniania zostanie poddany procedurze naprawczej. Najbliższa matura może być całkiem inna, szczególnie w części końcowej, gdy egzaminatorzy przystępują do sprawdzania rozwiązań.
Jeśli jesteś maturzystą, warto, abyś to uwzględnił. Byłoby nierozsądne uczyć się do niepoprawionej wersji oceniania egzaminów. Już w szkole powinieneś zwrócić uwagę na to, jak twoi nauczyciele oceniają sprawdziany oraz próbne matury. Czy – co zarzuca NIK egzaminatorom – nie dość obiektywnie i mało sprawiedliwie, czy raczej bez zarzutu? Gdy uzyskasz pewność, że twoje wypowiedzi zostaną bezbłędnie ocenione, zmotywuje cię to do nauki. Wtedy nie będziesz musiał uczyć się „pod nauczyciela” ani martwił tym, kto będzie oceniał twoją pracę na maturze. Każdy sprawdzający oceni przecież tak samo.
Matura 2026 będzie egzaminem dla egzaminatorów
To już pewne, że pod szczególnym nadzorem ekspertów będzie odbywało się ocenianie matur. Wyjątkową troską pracownicy CKE oraz OKE otoczą egzaminatorów, którzy – jak wykazała kontrola NIK – popełniają nie tylko błędy techniczne (źle sumują punkty), ale też merytoryczne (za błędne uznają poprawne odpowiedzi). Bywają też niesprawiedliwi i nieobiektywni. To musi się skończyć.
Do tej pory kontroli poddawano wyrywkowo bardzo nieliczne ocenione już prace, teraz trzeba będzie sprawdzić ich znacznie więcej. Jeżeli twój nauczyciel jest egzaminatorem, powinieneś jako maturzysta uważnie przyglądać się, jakie błędy popełnia w ocenianiu. Nie zaszkodzi już w trakcie przygotowań do matury poprosić innego specjalistę o ponowne sprawdzenie twoich sprawdzianów. To nie jest żadna roszczeniowość, lecz troska o poważne potraktowanie twojego wysiłku.
Jeśli zauważysz błędy w ocenianiu, śmiało zwróć swojemu nauczycielowi na to uwagę. Niech ma świadomość, że matura – właściwa oraz próbna - również dla niego jest egzaminem. Egzaminem z umiejętności poprawnego oceniania. Pamiętaj, że zwrócenie uwagi większość ludzi odbiera na początku jako atak. Jednak po zastanowieniu się ci sami ludzie często dostrzegają, że osoba wskazująca błąd chciała pomóc. Mam nadzieję, że wszyscy egzaminatorzy pozytywnie przyjmą kontrolę NIK i będą równie dobrze nastawieni, gdy uwagę zwróci im uczeń.
Dobra wiadomość dla osób, którym zależy na wynikach
Zainicjowanie przez NIK zmian systemowych w ocenianiu to bardzo dobra wiadomość dla wszystkich, którzy w roku 2026 będą zdawali maturę lub poprawiali wyniki. Jest duża szansa, znacznie większa niż w poprzednich latach, że egzaminatorzy nie obrażą się na słowa krytyki, lecz przyłożą się do swojej pracy i skrupulatnie sprawdzą arkusze egzaminacyjne. Tu nie chodzi o drobnostki. Kontrolerzy NIK zauważyli, że po odwołaniu i ponownym sprawdzeniu maturzyście przybywało nawet 20 punktów.
Niska jakość pracy często bywa skutkiem złej organizacji, a nie ułomności pracowników. Przydałoby się, aby egzaminatorzy nie pracowali dłużej niż ustawowe 8 godzin (wcześniej zdarzały się nawet 12- godzinne sesje sprawdzania arkuszy) oraz robili częstsze i dłuższe przerwy. Większość błędów w ocenianiu popełnia się z powodu przepracowania, rozproszenia uwagi i zmęczenia, a nie w wyniku braku wiedzy. Jeśli twój nauczyciel popełnia błędy w ocenianiu, powinien nie tylko je poprawić, ale też zrozumieć, skąd się wzięły. Może podczas sprawdzania ma złe nawyki i nie dba o higienę umysłu.
Koniec z liczeniem na szczęście
Nauczyciele, którzy nie dbają podczas oceniania sprawdzianów o higienę swojego umysłu, często dla świętego spokoju zawyżają oceny. Egzaminatorom też to się zdarza. Uczniowie potem mówią, że chociaż nie uczyli się do sprawdzianu, dostali dobrą ocenę, gdyż mieli szczęście. Niektórzy tak są przyzwyczajeni do bycia szczęściarzami, że również na maturze liczą na podobnie wysokie wyniki.
Jednak błędne ocenianie matur nie polega tylko na zaniżaniu ocen, ale również na ich zawyżaniu. W tym roku to może się skończyć i egzaminatorzy będą – na co szczególnie mocno naciskają kontrolerzy NIK - oceniać sprawiedliwie. Sprawiedliwe ocenianie to takie, gdy punkty przyznaje się za poprawną odpowiedź, a za błędną lub jej brak punktów się nie przyznaje. Weź zatem pod uwagę, że twoja passa szczęściarza w tym roku na maturze już nie zadziała. Skończyło się!
Zła wiadomość dla egzaminatorów i ich nadzorców
Mało powodów do zadowolenia mają egzaminatorzy. NIK rekomenduje bowiem instytucjom odpowiedzialnym za przebieg matury, czyli głównie CKE, objęcie większą kontrolą osoby oceniające.
Nie chodzi jednak o to, aby stać nad tymi osobami i przyglądać się, jak pracują. Trzeba przede wszystkim poznać ich słabe oraz mocne strony i stosownie do tego stanu wyszkolić. Oznacza to więcej pracy także dla osób organizujących i nadzorujących pracę egzaminatorów.
Choć egzaminatorzy są różni, mają nauczyć się sprawdzać jednakowo NIK domaga się też, aby przed rozpoczęciem oceniania arkuszy egzaminacyjnych zostało wnikliwie oszacowane ryzyko popełniania błędów przez egzaminatorów. Należy zaplanować szkolenia dostosowane do umiejętności egzaminatorów, a nie jednakowe dla wszystkich. Jednych trzeba wdrażać do solidnej pracy dłużej, a innych krócej. Ocenianie matur to nie jest pieczenie chleba, dlatego wszystkich nie można – niczym kawałków ciasta – wsadzać do jednego pieca. Ludzie są różni.
Podczas kontroli wyszło na jaw, że egzaminatorzy byli szkoleni na ostatnią chwilę, często dzień przed przystąpieniem do sprawdzania arkuszy maturalnych. Jeśli pracownicy mają wykonać swoją robotę solidnie, a nie na odczepnego, nie mogą być wdrażani do zadań tuż przed ich wykonywaniem. Szkolenie dla samego szkolenia musi się skończyć.
Jakość oceniania ma kluczowe znaczenie
NIK ogłosiła wyniki kontroli pracy egzaminatorów w lipcu 2025. Gdyby zrobiła to w trakcie roku szkolnego, np. we wrześniu, byłoby znacznie więcej szumu w mediach. Również przez szkoły przetoczyłaby się głośna dyskusja o tym, dlaczego egzaminatorzy błędnie sprawdzają. A tak jest szansa, że kontrola przejdzie bez większego echa i uda się zamieść problemy pod dywan. Zrobi się podejrzanie cicho.
Tak jednak nie powinno się stać, dlatego zachęcam uczniów, aby nauczyli się procedur egzaminacyjnych i patrzyli na ręce wszystkim, którzy przygotowują ich do matury. Niech nauczyciele wiedzą, że podobnie zostaną potraktowani jako egzaminatorzy. Niech będą pewni, że w razie jakichkolwiek wątpliwości co do obiektywnego i sprawiedliwego oceniania maturzyści będą bez obaw reagowali.
Choć błędy są cechą ludzką i każdy je popełnia, należy robić wszystko, aby się nie powtarzały. Matura 2026 będzie znacznie lepsza niż matura 2025 nie tylko dzięki kontroli, jaką wykonała NIK, ale też dzięki świadomości egzaminatorów, że maturzyści oczekują od nich bezbłędnej pracy. Jakość oceniania ma dla zdających kluczowe znaczenie.
Błędy egzaminatorów są ważniejsze od błędów maturzystów
W poprzednich latach wszyscy najbardziej skupiali się na błędach popełnianych przez zdających. Mniej uwagi poświęcano natomiast błędom egzaminatorów. Problemy niewłaściwego oceniania matur bagatelizowano. To tak, jakby uznać, że sędziowie oceniający np. mecz Igi Świątek mają prawo tropić każdą usterkę zawodniczki, sami natomiast nie podlegają ocenie i nie są kontrolowani.
Takie podejście doprowadziłoby do katastrofy systemu, a może nawet do zamieszek wśród kibiców.
Powinno się przyjąć zupełnie inną postawę. Nienaganni w wykonywaniu zadań mają być przede wszystkim sędziowie, ewentualne błędy w ocenianiu powinny być tak rzadkie jak opady śniegu w Polsce w lipcu. Najlepiej, aby nie zdarzały się wcale. Należy zadbać o to, aby sędziowie byli ludźmi godnymi najwyższego zaufania, dlatego na ich błędy nie wolno przymykać oka. Ta zasada dotyczy nie tylko sportu, ale również egzaminów maturalnych.
Nowe zasady ogłaszania wyników
Najwyższa Izba Kontroli rekomenduje kierownictwu CKE znacznie uważniejsze przyglądanie się pracy egzaminatorów, sumienne doglądanie tego, jak sprawdzili arkusze maturalne. Ogłoszenie wyników matury powinno następować dopiero po takim dokładnym audycie. Najpierw niech egzaminatorzy zostaną sprawdzeni, jak wysoko zdali egzamin z oceniania (powinni na 100 proc.), potem można ogłosić wyniki maturzystów.
Gdy tak będzie wyglądał system oceniania, jest nadzieja, że skończy się masowe odwoływanie od wyników matury. Coroczny tłum niezadowolonych maturzystów, którzy masowo wnioskują o wgląd do swoich arkuszy, a potem piszą odwołania od wyników, rzuca złe światło na instytucje odpowiedzialne za organizację egzaminów w Polsce. To musi się szybko zmienić.
Choć co roku z powodu niżu demograficznego zmniejsza się liczba przystępujących do matury, to liczba wnioskujących o ponowne sprawdzenie arkuszy stale rośnie. Nic dziwnego więc, że NIK skontrolowała ten system. Oby druga kontrola wykazała, że nastąpiła duża poprawa i błędy zdarzają się równie rzadko jak opady śniegu w Polsce podczas wakacji. Dużo dobrej pogody w całym roku szkolnym!
Dariusz Chętkowski











