Liczba zagranicznych studentów przyjeżdżających do Stanów Zjednoczonych w sierpniu spadła o 19% w porównaniu z ubiegłym rokiem, osiągając 313 tys., jak wynika z najnowszych danych Amerykańskiej Administracji ds. Handlu Międzynarodowego. Największe spadki odnotowano wśród studentów z Azji – o 24%. W szczególności liczba studentów z Indii zmniejszyła się o 44%, a z Chin – o 12%.
Dla wielu amerykańskich uczelni studenci zagraniczni są kluczowym źródłem finansowania. Spadek liczby studentów doprowadził do cięć budżetowych, zwolnień, obniżenia wynagrodzeń kadry i zamrożenia rekrutacji. Uniwersytet DePaul w Chicago stracił 30% studentów zagranicznych i musiał wprowadzić drastyczne oszczędności, a co najmniej 35 uczelni w całym kraju ograniczyło budżety, w tym Uniwersytet Południowej Kalifornii, który zlikwidował 630 stanowisk. Prognozuje się, że spadek liczby studentów zagranicznych może przynieść straty rzędu 7 mld dolarów, utratę 60 000 miejsc pracy i osłabić badania naukowe oraz siłę gospodarczą USA.
Polityka ograniczania przyjazdu studentów zagranicznych, promowana m.in. przez Donalda Trumpa, opiera się na założeniu, że miejsca te powinny trafić do amerykańskich studentów. Jednak takie podejście całkowicie ignoruje skutki ekonomiczne i naukowe, prowadząc do realnego kryzysu w szkolnictwie wyższym.
Tymczasem Hongkong wykorzystuje tę sytuację. Rząd zwiększa udział studentów spoza kraju na uczelniach publicznych do 50% w roku akademickim 2025, przyciągając wielu studentów z Chin kontynentalnych, którzy rezygnują z planów studiowania w USA. Liczba zgłoszeń gwałtownie rośnie – HKUST i PolyU otrzymały po ponad 20 000 zgłoszeń, a prywatny Uniwersytet Hang Seng ponad 10 000. Po ukończeniu nowych kampusów w Północnej Metropolii liczba studentów zagranicznych w Hongkongu ma jeszcze wzrosnąć, czyniąc miasto atrakcyjnym ośrodkiem akademickim w regionie.
Opr. MTA









