REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


W tym roku aż sześciu z dziewięciu laureatów Nobla z nauk ścisłych prowadziło badania w Stanach Zjednoczonych, często daleko od kraju swojego urodzenia. Migracje naukowców pokazują, że to nie pochodzenie, lecz miejsce, które daje warunki do pracy, decyduje o największych odkryciach.

Kiedy w tym roku ogłoszono laureatów Nagród Nobla w dziedzinie nauk ścisłych, okazało się, że spośród dziewięciu nagrodzonych badaczy, aż sześciu prowadziło swoje badania w Stanach Zjednoczonych. Wśród nich byli Brytyjczyk, Francuz i Jordańczyk. W rzeczywistości około połowa laureatów Nobla wykonywała swoje nagrodzone badania poza krajem urodzenia.

Z danych Maxa von Zedtwitza z Uniwersytetu St. Gallen i współpracowników z EBS University for Business and Law w Niemczech wynika, że od pierwszej edycji nagród w 1901 roku, ok. 30% laureatów wyemigrowało przed dokonaniem swojego odkrycia. Ruchy migracyjne spowolniły między I a II wojną światową, ale w ostatnich dekadach znów rosną. W latach 90. i wczesnych 2000. przybywało laureatów amerykańskich, którzy realizowali badania w kraju. Od tego czasu rośnie liczba naukowców zagranicznych, którzy zdobywają Nobla w USA.

Największą „ofiarą” tego “naukowego odpływu” jest Polska – aż 19 laureatów urodziło się na terenie dzisiejszej Polski, w tym Maria Skłodowska-Curie, ale żaden nie otrzymał nagrody za badania przeprowadzone w kraju.

Największym beneficjentem tej migracji są Stany Zjednoczone. Badania prowadzone na ich terenie przyniosły 304 Nagrody Nobla w dziedzinach naukowych - najwięcej na świecie. Jednak tylko około 70% nagród przypadło naukowcom urodzonym w USA, a jedynie ośmiu Amerykanów zdobyło Nobla za badania przeprowadzone poza ojczyzną. Ograniczenia imigracyjne i cięcia w finansowaniu badań mogą spowolnić napływ globalnych talentów.

Jeśli uwzględnić liczbę ludności, najwięcej laureatów na mieszkańca przypada w krajach takich jak Wielka Brytania, Dania, Szwecja czy Szwajcaria. Również Niemcy, Węgry, Holandia i Norwegia wypadają lepiej niż USA pod względem liczby laureatów przypadających na obywateli danego kraju.

Większość nagród przyznawana jest za odkrycia dokonane wiele lat wcześniej. Na przykład tegoroczna Nagroda Nobla z fizyki dotyczyła eksperymentów przeprowadzonych w połowie lat 80. XX wieku.

Więcej niż 80% nagrodzonych odkryć pochodzi z pięciu naukowych potęg: Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Szwajcarii.

Chiny, mimo ogromnej liczby naukowców, zdobyły tylko jednego Nobla za badania wykonane na rodzimym gruncie, choć sześciu laureatów urodzonych w Chinach zdobyło nagrodę za badania przeprowadzone w USA, a jeden w Wielkiej Brytanii.

W miarę globalizacji nauki i przyciągania talentów przez inne kraje, dominacja Stanów Zjednoczonych w nauce prawdopodobnie będzie malała.

opracowała AR
na podstawie

economist.com

© 2022 Perspektywy.pl   O nas | Polityka Prywatności | Znak jakości | Reklama | Kontakt!!!