REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


To jest szok: po raz drugi z kolei nie ma ani jednego Polaka na prestiżowej liście uczonych najczęściej cytowanych na świecie - Highly Cited Researchers 2025.

Wcześniej przez wiele lat było na tej liście zazwyczaj 4-6 uczonych z naszego kraju. W tym roku po raz drugi zero…, ani jednego. Wypadliśmy ze światowej elity! Lista HCR ogłaszana jest corocznie jesienią przez międzynarodową firmę analityczną Clarivate Analytics w oparciu o bazę danych "Web of Science". Wskazuje ona uczonych, których publikacje znalazły się wśród 1% najbardziej cytowanych w 21 dziedzinach nauki i w badaniach interdyscyplinarnych. Biorąc pod uwagę światową populację uczonych szansę znalezienia się na liście HCR ma jeden na 1000. Szkoda, że z ponad 70 tysięcy polskich uczonych żaden z tej szansy nie skorzystał. Skorzystało za to 4 Litwinów, 7 Czechów, 2 Estończyków, 18 Finów, 69 Szwedów, 60 Duńczyków, 1 Węgier, 1 Rumun, 56 Austriaków, 363 Niemców... My mamy "0", tak jak maleńka Łotwa i Słowacja!

Lista HCR ogłaszana jest corocznie jesienią przez międzynarodową firmę analityczną Clarivate Analytics w oparciu o bazę danych „Web of Science”. Wskazuje ona uczonych, których publikacje znalazły się wśród 1% najbardziej cytowanych w 21 dziedzinach nauki i w badaniach interdyscyplinarnych.

Biorąc pod uwagę światową populację uczonych szansę znalezienia się na liście HCR ma jeden na 1000. Szkoda, że z ponad 70 tysięcy polskich uczonych żaden z tej szansy nie skorzystał.

Analitycy z Clarivate przyznali w tym roku 7131 tytułów Highly Cited Researchers, które trafiły do 6868 osób z instytutów badawczych i organizacji komercyjnych w 60 krajach/regionach. Rygorystyczny proces oceny i selekcji opiera się na danych z indeksu cytowań Web of Science Core Collection, wraz z analizą jakościową przeprowadzoną przez ekspertów z Institute for Scientific Information (ISI). Siła tej listy polega na tym, że honoruje ona dorobek współczesny, za ostatnie 11 lat, a nie „całokształt” lub „dorobek życia”.

Komentując brak polskiej obecności na tej liście nasuwa się porównanie olimpijsko-noblowskie. Jeśli uznamy, że badacze z Listy HCR to uczestnicy Olimpiady (w tym porównaniu medaliści odpowiadają nagrodom Nobla w grupie Science), to znaleźliśmy się w sytuacji, kiedy nie tylko nie mamy medali, ale na Igrzyska Olimpijskie nie zakwalifikował się żaden nasz zawodnik… W konsekwencji, nie ma nas również w klasyfikacji krajowej. Możemy oczywiście znaleźć sto dobrych powodów na wyjaśnienie absencji i złe warunki treningu, ale czy te usprawiedliwienia outsiderów będą kogokolwiek interesować?!

Tytułem uzupełnienia należy dodać, że lista HCR to nie tylko „chwilowa niesława”, jej skutki mają charakter ciągniony… W metodologii Rankingu Szanghajskiego obecność badaczy uczelni na liście Highly Cited Researchers ma wagę 20 procent, czyli bardzo wysoką (nawet dwa razy wyższą niż posiadanie absolwenta z Nagrodą Nobla). Jak silny jest wpływ tego wskaźnika na pozycje uczelni przekonywały się w poprzednich latach Uniwersytet Jagielloński i Uniwersytet Warszawski - jako że spadały o kilkadziesiąt pozycji, do niższej setki, w sytuacji, gdy badacze z tych uczelni wypadali z listy HCR.

W tym roku doświadczyły „efektu HCR” Politechnika Gdańska i Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, które posiadając przez kilka lat badaczy na liście HCR znajdowały się w Top-1000 Rankingu Szanghajskiego. Obie wypadły z Rankingu Szanghajskiego 2025 i nie znajdą się w jego edycji 2026!

O wiele gorsze jest to, że na globalnej mapie naukowej coraz słabiej widoczny jest kraj szczycący się awansem do grupy G-20 najbardziej rozwiniętych gospodarek świata, którego nie można znaleźć wśród 60 krajów obecnych na liście HCR…

clarivate.com

© 2022 Perspektywy.pl   O nas | Polityka Prywatności | Znak jakości | Reklama | Kontakt!!!