Kilka litewskich uniwersytetów protestuje przeciwko niezapowiedzianym kontrolom Departamentu Migracji. Funkcjonariusze mieli wchodzić na wykłady i do akademików bez uprzedzenia, żądać dokumentów od studentów i pracowników oraz nagrywać przebieg kontroli. Uczelnie twierdzą, że takie działania zakłócają zajęcia i naruszają autonomię akademicką.
Uniwersytet Technologiczny w Kownie (KTU) poinformował, że w minionym tygodniu dwie kobiety z kamerami weszły na Wydział Stosunków Międzynarodowych, nie przedstawiając żadnych dokumentów. Po interwencji pracowników opuściły uczelnię. KTU podkreśla, że nie otrzymał żadnego powiadomienia o kontroli i wskazuje na problemy związane z ochroną danych oraz autonomią instytucji. Podobne incydenty zgłosił Uniwersytet Michała Römera (MRU) w Wilnie, gdzie funkcjonariusze wchodzili na wykłady, sprawdzali pozwolenia na pobyt studentów spoza UE i filmowali sale.
W odpowiedzi uczelnie przygotowują wytyczne dla wykładowców, nakazujące sprawdzanie tożsamości i upoważnień inspektorów. Podkreślają, że są gotowe do współpracy, lecz kontrole nie powinny odbywać się bez zapowiedzi.
Departament Migracji krytykuje postawę szkół wyższych i utrzymuje, że kontrole mają zapobiegać nadużyciom ze strony cudzoziemców, którzy wykorzystują studia jako pretekst do wjazdu do UE w celu podjęcia pracy. Dyrektor Evelina Gudzinskaitė twierdzi, że część uczelni utrudnia przeprowadzanie kontroli, co rodzi pytania o ich motywacje. Według niej działania służą weryfikacji, czy studenci spoza UE faktycznie uczestniczą w zajęciach, gdyż ich obecność jest obowiązkowa.
Departament zapowiada przynajmniej jedną kontrolę w każdej uczelni i opracowanie zaleceń. Obecnie około 10 tys. studentów posiada na Litwie zezwolenie na pobyt czasowy.
Opr. MTA









