Czy w dzisiejszym świecie technologii hasło "Kobiety w IT" wciąż jest potrzebne? A może bywa już odbierane jako etykieta, która bardziej ogranicza, niż wspiera? Rzeczywistość pokazuje, że dysproporcje płci w branży technologicznej to złożony problem, którego nie rozwiążą pojedyncze inicjatywy. Jednocześnie to właśnie dedykowane działania - i tak, również widoczne hasła, są dziś kluczowym narzędziem w burzeniu stereotypów i wyrównywaniu szans.
Aby przyjrzeć się temu zagadnieniu z dwóch perspektyw - strategicznej i praktycznej - oddajemy głos ekspertkom Capgemini. Katarzyna Smuda, Wellbeing Lead przybliży szerszy kontekst Diversity & Inclusion, wskazując, dlaczego idea “etykietowania” jest jednocześnie ograniczeniem i koniecznością. Magdalena Rucińska, Senior Project Manager, twórczyni i liderka programu ITGrA, opowie, jak na te wyzwania można odpowiadać realnym działaniem, które zmieniają decyzje młodych osób oraz ich wyobrażenia o ścieżkach kariery.
Marzenie o świecie bez etykietek
Idealnie byłoby żyć w świecie, w którym żadne etykietki nie są potrzebne, a o karierach decydują wyłącznie kompetencje i predyspozycje. Sama idea "Kobiet w IT" bywa postrzegana jako miecz obosieczny. Z jednej strony zwraca uwagę na dysproporcje, z drugiej - wzmacnia podziały.
Wizja świata bez takich szufladek jest celem, do którego wiele organizacji - w tym Capgemini - konsekwentnie dąży. Rzeczywistość jest jednak bardziej skomplikowana. Jak zauważa Katarzyna Smuda, problem leży głęboko w systemie i kulturze, na długo przed tym, zanim ktokolwiek pomyśli o wyborze ścieżki zawodowej.
„Chciałabym żyć w świecie, gdzie nie trzeba mówić o kobietach w IT i innych grupach mniejszościowych. Dysproporcje jednak istnieją i trzeba zacząć się nad tym zastanawiać.
Zapewne większość chciałaby zatrudniać 50% mężczyzn i 50% kobiet, ale w przypadku wielu stanowisk w IT po prostu nie ma tylu kandydatek, by było to możliwe.
By to realnie wyrównać, potrzeba by chyba strategicznego działania na poziomie państwa: już od przedszkola wychowywać dziewczynki i kształtować ich percepcję w taki sposób, by utwierdzać je, że matematyka, fizyka, informatyka, to jest dokładnie to samo, co polski, angielski i historia. Boli mnie to, że sama byłam wychowana w tym nurcie, że dziewczyny do IT się nie nadają, bo to jest matematyka i poważne sprawy.”
To właśnie silne wpływy kulturowe i edukacyjne sprawiają, że mówienie o różnorodności w technologiach wciąż jest potrzebne - nie jako bariera, lecz jako narzędzie zmiany.
Najnowszy Raport o Diversity w polskim IT 2025 opublikowany przez Bulldogjob potwierdza, że problem nie dotyczy wyłącznie pojedynczych organizacji, ale całej branży. Mimo rosnącej świadomości społecznej, aż 63% specjalistów IT uważa, że nie ma grup wymagających dedykowanych inicjatyw D&I, a tylko co piąta osoba dostrzega pozytywny wpływ różnorodności na wyniki biznesowe. Co istotne, brak widoczności i zrozumienia tych działań jest powszechny - 1 na 4 ankietowanych nie wie, czy w jego firmie w ogóle istnieją inicjatywy D&I, a wiele pozostałych osób nie potrafi wskazać ich zakresu.
Jednocześnie, gdy spojrzymy na perspektywę osób z grup niedoreprezentowanych - w tym kobiet, które stanowią 16% badanych, ale także osób neuroatypowych - obraz staje się bardziej złożony. W tej grupie tylko 36% uważa, że dedykowane działania nie są potrzebne, a aż 46% wskazuje, że różnorodność ma realny, pozytywny wpływ na funkcjonowanie organizacji.
Ta rozbieżność pokazuje, że narracja o braku potrzeby budowania równych szans wynika często nie z braku problemu, ale z braku jego doświadczenia. Tym bardziej potrzebne są programy, które nie tylko wyrównują dostęp, ale też odczarowują technologię i budują nowe perspektywy u osób, które stereotypowo czują, że „to nie jest miejsce dla nich”.
Etykietka jako (konieczne) narzędzie
Skoro problem jest tak głęboko zakorzeniony w edukacji i kulturze, nie możemy bezczynnie czekać na systemową rewolucję. Musimy działać równolegle tu i teraz, używając dostępnych narzędzi.
W tym kontekście hasło „Kobiety w IT” przestaje być tylko etykietą, a staje się narzędziem aktywnej zmiany. Jego celem jest budowanie widoczności, przełamywanie stereotypów, które blokują napływ talentów do branży i tworzenie przestrzeni, w których osoby niedoreprezentowane mogą rozwijać swoje kompetencje i pewność siebie.
Jak podkreśla Katarzyna Smuda, dedykowane programy i inicjatywy są dziś kluczowe, aby wyrównać szanse i pokazywać nowe możliwości.
„Jeżeli nie mamy bezpośredniego przełożenia na populację Polski i wprowadzenie do wszystkich przedszkoli nowego systemu edukacji, to próbujemy robić to, co możemy, na poziomie organizacji.
Przede wszystkim potrzebne są programy, które odwołują się do kobiet w IT - wzmacniając przekaz, promocję i rekrutację. To budowanie pewnej widoczności i burzenie stereotypów, że w IT nie pracują kobiety.
Do tego sprawdzają się różne inicjatywy. Dobrym przykładem są konferencje, jak np. fantastyczna konferencja Women in Tech. Osobiście jestem też absolutną fanką takich inicjatyw, jak sieci pracownicze; w przypadku Capgemini mówimy o community women@capgemini; które oddolnie budują one zaangażowanie, będąc doskonałą platformą dla głosów z różnych powodów mniej słyszanych.”
Od diagnozy do działania – narodziny ITGrA
Świadomość głębokich, systemowych problemów nie może prowadzić do poczucia bezradności. Wręcz przeciwnie – motywować do szukania praktycznych rozwiązań "tu i teraz". Zamiast czekać na globalną zmianę, warto zacząć działać na własnym podwórku.
Świetnym przykładem takiego przejścia od bierności do sprawczości jest ITGrA (IT Girls Revolution Academy), inicjatywa stworzona przez Magdalenę Rucińską w 2019 roku. To projekt edukacyjny skierowany do uczennic szkół średnich. Jego głównym celem jest zaproszenie dziewczyn do świata IT, pokazanie im go od środka i zachęcenie, aby rozważyły rozwój w tej branży. Przyczynkiem do jego rozpoczęcia były obserwacje zawodowe, jak i osobiste.
“Impuls do stworzenia ITGrA był podwójny. Z jednej strony, pracując zawodowo w staffingu, na co dzień widziałam dysproporcję. Kobiet było znacznie mniej w rolach stricte technicznych, czyli na stanowiskach deweloperek czy architektek. Z drugiej strony, zadziałał też bardzo silny impuls prywatny. Jestem mamą trzech dziewczyn i pamiętam, jak usłyszałam rozmowę koleżanek mojej córki: - Dobra, nie uczymy się. Co mi się może stać? Najwyżej dostanę pałę, nie będę mądra i skończę w korporacji.
To zabolało i dało mi do myślenia. Pomyślałam, że skoro szesnastolatki mają taki obraz, to naprawdę jak najszybciej trzeba go odczarować.”
Jak "odczarować" IT w cztery dni?
Program ITGrA nie polega na mówieniu o technologii. Magdalena Rucińska postawiła na pełną immersję – uczestniczki mają możliwość zobaczyć, jak wygląda prawdziwa praca projektowa w biurze, wśród specjalistów z Capgemini oraz na samodzielne stworzyć działającą aplikację.
Cały program to kilkutygodniowy proces, który składa się z trzech etapów.
Etap 1: Akademia (Warsztaty)
Pierwszym krokiem jest rekrutacja szkół i zaproszenie 8-osobowych zespołów na 4-dniowy cykl intensywnych warsztatów. Kluczowe jest to, że nie odbywają się one online.
Magdalena Rucińska: „Od zeszłego roku odeszliśmy kompletnie od formuły zdalnej. Zapraszamy dziewczyny do naszego biura i tam organizujemy im całe warsztaty”.
Na tym etapie uczestniczki przechodzą przez pełen cykl projektowy. Zaczynają od podstaw zarządzania projektem i designu, ucząc się, jak projektować usługę pod wymagania klienta. Następnie wchodzą głębiej w technologię: poznają świat platform low-code, otrzymują wiedzę o sztucznej inteligencji (w tym o tworzeniu chatbotów), a na końcu przechodzą przez tajniki testowania aplikacji i uczą się, jak prezentować wyniki swojej pracy.
Etap 2: Konkurs (Praktyka)
Po warsztatach następuje faza konkursowa, czyli "IT Diamonds". Zespoły otrzymują skomplikowane zadanie i mają około trzech tygodni na samodzielne zbudowanie działającej aplikacji (w tym roku wzbogaconej o chatbota). To nie jest praca domowa – to realne wyzwanie projektowe.
Magdalena Rucińska: „Konkurs jest trudny i bardzo angażujący. Zespoły wcielają się w różne role i zawody IT, wykonując wszystkie elementy tak, jak my robimy to na co dzień w pracy, realizując prawdziwe projekty. Tu kluczowa jest obecność mentorów. Część naszych pracowników wciela się w te role, stając się takimi ‘wychowawcami’ grup, prowadząc je przez konkurs.”
Etap 3: Wielki Finał
Kulminacją projektu jest wielki finał, który zawsze odbywa się na partnerskiej uczelni wyższej (w tym roku to Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu). Każda z drużyn prezentuje swój projekt przed profesjonalnym jury, w którym zasiadają zarówno liderzy i liderki z Capgemini, jak i pracownicy naukowi. Oceniane są walory techniczne, elementy nietechniczne, jak zarządzanie i design oraz sama prezentacja. Po podsumowaniu punktów wyłaniane są zwycięskie drużyny.
Realny wpływ, czyli od nieśmiałości do "Diamentu"
Jakie są realne efekty "odczarowywania" IT? Czy te kilka dni warsztatów i tygodnie pracy nad projektem faktycznie coś zmieniają? Najlepszym dowodem na skuteczność ITGrA jest zauważalna transformacja samych uczestniczek. Magdalena Rucińska, która jako trenerka ma z nimi bezpośredni kontakt od pierwszego dnia, widzi te zmiany w każdej edycji.
Magdalena Rucińska: „Często prowadzę pierwsze zajęcia z Project Managementu, więc mam kontakt z dziewczynami już na samym początku. Wtedy są one nie do końca pewne, czy aby na pewno znalazły się we właściwym miejscu. W końcu jest sobota, a one siedzą w jakimś biurze. Jednak potem obserwuję coś niesamowitego. Trzeciej soboty tej edycji byłam na warsztatach z programowania we Wrocławiu. To najtrudniejsze zajęcia - twarde IT, kodowanie. Czas spotkania już dawno minął, dziewczyny powinny biec na pociąg czy autobus, ale one nigdzie się nie wybierały. Miały fantastycznego trenera, czas jakby przestał grać dla nich rolę. To pokazuje, jak bardzo w krótkim czasie zainteresowały się tym tematem”.
Poza rosnącą z roku na rok jakością samych projektów konkursowych, to właśnie to zaangażowanie jest największym sukcesem.
Paradoksalnie, ten sukces najwyraźniej widać, gdy spojrzymy na największe wyzwanie programu. Okazuje się bowiem, że najtrudniejszym etapem nie jest skomplikowany konkurs czy finałowa prezentacja, ale sama rekrutacja szkół. Problem, o którym w kontekście systemowym mówiła Katarzyna Smuda, tutaj objawia się w całej okazałości.
Magdalena Rucińska: „Co roku mamy duży problem z rekrutacją. Niezależnie od tego, kiedy ją zaczniemy, dyrektorzy czy opiekunowie wracają do nas z informacją w stylu, że mają 30 chętnych chłopaków i tylko 3 dziewczyny. Aby przeskoczyć tę barierę, musimy trafić na nauczyciela bądź nauczycielkę, którzy się tym zainteresują,zobaczą wartość inicjatywy i spróbują coś zdziałać na własnym podwórku. Inaczej po prostu nie dotrzemy i nie przekonamy uczennic”.
To bolesne zderzenie z rzeczywistością jest jednocześnie najlepszym dowodem na to, że inicjatywy takie jak ITGrA są wciąż krytycznie potrzebne.
Etykietka, która toruje drogę
Wróćmy więc do pytania postawionego na samym początku: czy etykietka "Kobiety w IT" przeszkadza, czy pomaga?
Jak pokazują perspektywy i doświadczenia naszych ekspertek, ta etykietka nie jest celem samym w sobie. Jest narzędziem zmiany - niewygodnym, ale potrzebnym.
Fakt, że największym wyzwaniem programu dla dziewczyn jest znalezienie chętnych dziewczyn, idealnie podsumowuje ten paradoks. To pokazuje, że nie możemy jeszcze udawać, że problem nie istnieje. Programy takie jak ITGra, sieci pracownicze i działania edukacyjne Capgemini pokazują, że zmiana zaczyna się od konkretu. Etykietka może kiedyś zniknąć i oby tak się stało. Ale zanim to nastąpi, musimy wykonać swoją pracę - otworzyć drzwi tym, które i którzy jeszcze nie wiedzą, że technologia jest również dla nich.










