Studenci zagraniczni przyjeżdżający do Finlandii często trafiają w pułapkę oszustw. Agenci w ich krajach dają im fałszywe nadzieje na łatwe życie studenckie, a rzeczywistość okazuje się dramatyczna: długi, brak pracy i codzienna walka o przetrwanie.
Raport dziennikarstwa śledczego Yle, MOT, ujawnił, że agenci edukacyjni, działający jako partnerzy fińskich uczelni, wprowadzają studentów w błąd, twierdząc, że łatwo znajdą pracę na pół etatu i będą w stanie samodzielnie się utrzymać. W rzeczywistości, według fińskiej Służby Imigracyjnej, student musi zarobić co najmniej 9 600 euro rocznie, aby pokryć koszty utrzymania.
Nepalska studentka Rikita wraz z mężem pożyczyła od rodziny 30 000 euro, aby przeprowadzić się do Finlandii. Nie udało im się spłacić długu, a wkrótce muszą zapłacić prawie 10 000 euro czesnego. Obecnie żyją z 750 euro miesięcznie z zasiłków i korzystają z darmowej pomocy żywnościowej.
Inni studenci przyznają, że boją się zgłaszać swoje trudności ze strachu przed deportacją. Zamiast tego starają się przetrwać, korzystając z darmowej żywności od kościołów i lokalnych organizacji charytatywnych.
Sonja Jakobsson z Helsińskiego Związku Parafii określiła studentów w trudnej sytuacji jako „ofiary międzynarodowego rekrutowania do edukacji” i zwróciła uwagę, że w Finlandii powstała nowa „biedna podklasa”.
Problem wynika częściowo z reformy prawa edukacyjnego z 2022 roku, która ułatwiła przyjazd studentów spoza UE i ich rodzin. Małżonkowie studentów mogą korzystać ze świadczeń państwowych, podczas gdy sami studenci nie mają takiego wsparcia. Reforma zachęciła fińskie uczelnie do zwiększenia liczby anglojęzycznych programów, przyciągając studentów z Azji Południowej.
Opr. MTA
Źródło: yle.fi










