Wiele można się nauczyć na błędach, jakie popełnili maturzyści zdający egzaminy w poprzednich latach. Dlatego podczas przygotowywania się do matury warto nie tylko samodzielnie rozwiązać kilka starych testów, ale też z uwagą przyjrzeć się, jak zrobili to inni. Rok 2025 obfitował w bardzo pouczające pomyłki.
To wina stresu czy braku wiedzy?
Szczególnie wartościowe jest poznanie i omówienie odpowiedzi, które powstały podczas prawdziwych egzaminów, a nie tylko w trakcie typowych sprawdzianów czy nawet próbnych matur organizowanych w szkole. Chodzi o to, aby poznać odpowiedzi, które zostały udzielone w warunkach autentycznego stresu egzaminacyjnego.
Gdy nadejdzie godzina zero, otworzysz arkusz egzaminacyjny, przykleisz naklejki z kodem i zaczniesz czytać polecenia, twoje serce będzie biło inaczej. Niektórzy w takiej chwili popadają w twórcze uniesienie i piszą jak szaleni, czasem również głupstwa, natomiast inni mają poczucie dziwnej pustki w głowie i boją się, że sobie nie poradzą.
Żeby dobrze zdać maturę, potrzebna jest nie tylko wiedza o przedmiocie, ale również świadomość, co może się ze mną dziać w sytuacji nietypowej. Czasem trudno zrozumieć, dlaczego ktoś popełnił tak oczywiste błędy. Nieraz sam autor odpowiedzi dziwi się, dlaczego napisał ewidentną głupotę, chociaż znał poprawną odpowiedź.
Tak jak na drodze nawet dobry kierowca może się zagapić i spowodować wypadek, tak samo na egzaminie błędy bywają skutkiem najróżniejszych czynników, np. niewystarczającego skupienia się na zadaniu. Stres połączony z brakiem doświadczenia potrafią spowodować, że nawet prymus zachowa się jak osioł.
Jeżeli twój nauczyciel jest czynnym egzaminatorem albo brał udział w szkoleniu prowadzonym przez pracowników Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej, na pewno dysponuje przykładami z zeszłorocznej matury. Eksperci omawiali z nauczycielami prawdziwe odpowiedzi i zachęcali, aby wykorzystać je w pracy z kolejnym rocznikiem maturzystów. Mówili, na co szczególnie należy uczulić uczniów. Lepiej uczyć się na cudzych błędach, aby samemu ich nie popełnić.
Nie powtarzaj w pośpiechu i na ostatnią chwilę
Jednym z najbardziej typowych błędów jest niewłaściwe przypisanie lektury do epoki. To się zdarza co roku. Wydawałoby się, że każdy maturzysta wie, iż Rozmowa mistrza Polikarpa ze śmiercią to dzieło ze średniowiecza, a nie z antyku czy renesansu. Odpowiedzi udzielane przez zdających bywają tak dziwne, jakby w ogóle nie słyszeli o tym dziele.
Powtarzającym się co roku błędem jest pomieszanie światopoglądów występujących w epokach, np. ascety (typowy dla średniowiecza) i humanisty (charakterystyczny dla renesansu). Zatem memento mori, czyli pamiętaj o śmierci, to inna postawa niż nic co ludzkie nie jest mi obce.
Gdy się powtarza informacje w pośpiechu i na ostatnią chwilę, wtedy w dniu egzaminu wszystko może się pomieszać. Materiał polonistyczny na poziomie podstawowym realizowany jest w ciągu ok. 500 godzin (4 lekcje w tygodniu x 30 tygodni w roku szkolnym x 4 lata liceum = 480).
Jeżeli sądzisz, że wystarczy tydzień, aby powtórzyć tak obszerny materiał, na egzaminie możesz poczuć się niemile zaskoczony. Okaże się, iż mieszasz epoki i pojęcia, a bohaterów umieszczasz w niewłaściwych dziełach. Powtórzenie i uporządkowanie wiedzy wymaganej na egzaminie z polskiego wymaga znacznie większego trudu niż 1 tydzień. Zaplanuj zdecydowanie więcej dni na powtórki.
Chociaż w arkuszu egzaminacyjnym zawarta jest pełna lista lektur (autor i tytuł), to jednak bez informacji o epoce, w jakiej dzieło powstało. Tego już się trzeba nauczyć. Na większość pytań maturalnych znacznie łatwiej udzielić poprawnej odpowiedzi, gdy się dobrze połączy utwór z epoką. Jak ktoś ma z tym problem, zapewne nie uniknie też innych błędów.
Warto również nauczyć się, do jakiego gatunku należy dana lektura. Bardzo częstym błędem jest nazywanie nieomal każdego utworu powieścią. Pamiętaj, że Wesele Wyspiańskiego nie jest powieścią, tylko dramatem. Lalka Prusa jest powieścią, ale Dziady Mickiewicza już nie. Gatunek wiele mówi o utworze.
Nie myśl, że łatwych rzeczy nie trzeba powtarzać
Jednym z najbardziej zadziwiających błędów popełnionych podczas zeszłorocznej matury z polskiego była nieumiejętność wypisania z wiersza przykładu epitetu, a to przecież najbardziej popularny środek poetycki. Rozpoznawanie epitetów ćwiczy się od wczesnych klas szkoły podstawowej, nie powinno więc być z tym problemu. Nie pytano przecież o dziwolągi poetyckie, np. o synekdochę (czytam Mickiewicza) czy zeugmę (na głowie mam kapelusz i mnóstwo spraw), lecz o epitet.
Dlatego nie tylko trudne treści należy ćwiczyć przed egzaminem, ale też łatwe. A zatem jaką dzisiaj mamy pogodę? Powiedzmy, że deszczową. Epitetem, czyli cechą określającą rzeczownik, jest wyraz „deszczowa”. Natomiast epitetem nie jest ani „pogoda”, ani „deszczowa pogoda”, lecz tylko to jedno słowo „deszczowa”. Większość maturzystów przepisywała z wiersza Kochanowskiego za dużo, np. aż tyle: szerokie do gruntu carstwa zgubiły. Cały fragment nie jest epitetem, a jedynie wyraz szerokie.
Pisz czytelnie
Inne typowe błędy maturzystów z lat poprzednich to skłonność do gryzmolenia. Coraz więcej zdających posługuje się zapisem, którego nie da się w całości odczytać. Całkowicie nieczytelne pismo zdarza się rzadko. Jednak nawet jeden-dwa niemożliwe do odczytania wyrazy w zdaniu potrafią tak zaburzyć komunikację, że czytający nie jest w stanie uchwycić sensu całości.
Gdy oceniający nie rozumie tego, co czyta, nie przyzna punktów. Aby określić, czy odpowiedź jest poprawna, musi odczytać cały tekst. Nieczytelny nawet częściowo zapis może zostać potraktowany jako błędna odpowiedź. Dlatego nie ryzykuj.
Do każdego pisma, również bardzo nieczytelnego, nauczyciel się przyzwyczaja. Polonista, który uczy cię już czwarty rok, odczyta nawet najgorsze gryzmoły. Należy jednak pamiętać, że arkusz egzaminacyjny będzie oceniał człowiek, który po raz pierwszy widzi takie pismo. Dlatego każdy maturzysta powinien uczynić wszystko, aby jego pismo było jak najbardziej czytelne.
Nie należy pisać maleńkimi literami (lepiej nieco większymi), nie wolno zlewać ze sobą wyrazów (koniecznie rób odstępy między nimi). Należy robić odstępy między wierszami. Jeżeli masz bardzo nieczytelne pismo, musisz pamiętać, aby nie ścieśniać tekstu. Gdy wprowadzisz trochę pustego miejsca (nie pisz na marginesach), litery będą nieco „rozstrzelone”, luźne, tekst stanie się bardziej czytelny.
Unikaj tasiemcowych zdań
Niektórzy mają skłonność do budowania tak długich i rozbudowanych zdań, jakby nie wiedzieli, że trzeba postawić kropkę. W bardzo długim zdaniu zachowanie poprawnej składni, frazeologii, a nawet fleksji jest praktycznie niemożliwe. Na tasiemcowym zdaniu wyłożyłby się nawet autor Pana Tadeusza, a co dopiero nastolatek, który żadnej epopei jeszcze nie napisał. Warto pamiętać, że sztuka pisania to sztuka skracania. Zdania też warto skracać.
Poprawność językowa wypowiedzi oceniana jest na egzaminie pisemnym dwa razy: w notatce syntetyzującej (ostatnie zadanie testu „Język polski w użyciu”) oraz w wypracowaniu. Większość zdających otrzymuje za tę umiejętność tak mało punktów, często nawet zero, jakby zdawali egzamin z języka obcego, a nie ojczystego. Dlatego warto przed maturą poćwiczyć pisanie długiego tekstu (co najmniej 300 wyrazów na poziomie podstawowym), ale składającego się z krótkich zdań. I
Ideałem jest zdanie z elementarza: Ala ma kota. Składa się ono tylko z trzech wyrazów, ale jest bardzo bogate w treść. Właściwie każde krótkie zdanie wiele mówi czytelnikowi. Natomiast długie zdania rzadko mają dużo do przekazania. Zwykle jest odwrotnie: im więcej wyrazów w zdaniu, tym mniej w nim treści. Ta zasada szczególnie dotyczy tezy. Jest nieomal pewne, że teza wyrażona tasiemcowym zdaniem będzie albo niezrozumiała, albo niezwykle trudna do udowodnienia. Bezpieczniej jest sformułować tezę jednym krótkim zdaniem.
Niezrozumiałe odpowiedzi
Nie jest łatwo mówić i pisać zrozumiale dla wszystkich. Wielkość ludzi jest komunikatywna tylko w określonym gronie osób, natomiast dla innych ich słowa bywają niejasne. Uczeń, którzy rzadko kieruje swoje wypowiedzi do starszych osób (takimi są najczęściej egzaminatorzy), może nawet nie wiedzieć, że tacy ludzie go nie zrozumieją. Wypowiedź trzeba sformatować pod adresata. To nie nadawca decyduje, jak należy mówić czy pisać, lecz odbiorca.
Jako polonista też się dziwię, gdy nastolatek pyta, co znaczą słowa Kochanowskiego: Jedną maluczką duszą tak wiele ubyło albo wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim, moja wdzięczna Orszulo, tym zniknieniem swoim. Choć uważam, że sens tego żalu jest oczywisty, muszę przetłumaczyć na polszczyznę zrozumiałą dla nastolatka, np. Im mniejsze dziecko umiera, tym ból rodziców jest większy albo Śmierć ruchliwego, radosnego dziecka odmienia nie tylko serce rodzica, ale też miejsce zamieszkania. Jeżeli to tłumaczenie jest wciąż niezrozumiałe, upraszczam jeszcze bardziej, np. Kochanowski pisze o opuszczonym domu albo Śmierć dziecka czyni dom pustym itd.
Nastoletni maturzysta powinien pamiętać, aby przełożyć swoje myśli na język zrozumiały dla 50-60-latka. W codziennych sytuacjach egzaminator i maturzysta używają różnej polszczyzny, na egzaminie powinni posłużyć się wspólnym kodem. Najbardziej zrozumiały jest prosty język, wyrażony niezbyt długimi zdaniami.
Na egzaminie nie pisz wszystkiego, o czym pomyślałeś, ale myśl, o czym należy napisać. Bywa to trudne, szczególnie w warunkach stresu egzaminacyjnego. Dlatego dużo wcześniej przypatrz się, jak zrobili to inni, i ucz się na cudzych błędach. Rok 2025 był pełen błędów. Oby w roku 2026 popełniono ich znacznie mniej. Powodzenia!
Dariusz Chętkowski




