REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


W debacie publicznej student zagraniczny zazwyczaj bywa opisywany językiem mobilności: przyjeżdża, studiuje, wyjeżdża. Tymczasem raport „Studenci zagraniczni w Polsce w kontekście nowych regulacji. Skala, trendy i znaczenie gospodarcze” przygotowany w Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach na zaproszenie Fundacji Edukacyjnej „Perspektywy” pokazuje inny obraz. Student zagraniczny nie jest gościem, lecz długoterminowym inwestorem, który co miesiąc, regularnie i przewidywalnie zasila lokalną gospodarkę. 

To inwestor szczególny. Nie negocjuje ulg podatkowych, nie korzysta z systemu świadczeń socjalnych, nie oczekuje zachęt fiskalnych. Zamiast tego płaci czynsz, kupuje bilety miesięczne, zamawia kawę, opłaca czesne, korzysta z kultury i usług. Portfel inwestycyjny” takiego studenta nie jest ulokowany w jednym projekcie, lecz rozproszony w tkance miasta.

W skali kraju ta rozproszona inwestycja ma bardzo konkretną wartość i wynosi ponad 6,8 mld zł rocznie. To suma wydatków bytowych i czesnego generowana przez około 108,6 tys. studentów zagranicznych studiujących w Polsce. Jednak istotniejsze od samej kwoty jest fakt, jakiego rodzaju jest to kapitał.

Kapitał cierpliwy, lokalny i odporny na cykle

Student zagraniczny wnosi do gospodarki kapitał, który rzadko uwzględniany jest w analizach makroekonomicznych. Można go określić kapitałem „cierpliwym”. Student zagraniczny przebywa w Polsce przez 9-12 miesięcy w roku, często przez kilka lat. Jego wydatki są powtarzalne, przewidywalne i odporne na sezonowość. Gdy turystyka słabnie, on nadal płaci czynsz, a gdy koniunktura się waha, on nadal korzysta z transportu publicznego, sklepów i gastronomii. Z tego punktu widzenia, student zagraniczny pełni rolę stabilizatora lokalnej koniunktury, szczególnie w miastach akademickich.

Raport do pobrania

Inwestycja poza tradycyjną polityką gospodarczą

Paradoks polega na tym, że obecność studentów zagranicznych nie jest traktowana jako element polityki gospodarczej. W dokumentach publicznych występują najczęściej jako kategoria migracyjna albo edukacyjna. Rzadko jako czynnik popytowy, który generuje konkretne wpływy podatkowe, stabilizuje rynki lokalne i wspiera sektor prywatny.

Tymczasem raport pokazuje jasno: każdy utracony student, w zależności od miasta i długości pobytu, to realny koszt ekonomiczny - od 35,8 do 75 tys. zł rocznie. Każdy 1% mniej studentów zagranicznych to 39-81 mln zł mniej w gospodarce lokalnej, a ubytek 5% oznacza już setki milionów złotych, które po prostu nie zasilą polskich miast.

Pierwszy sygnał kryzysu jest cichy

Raport zwraca uwagę, że pierwszym sygnałem problemów nie jest spadek liczby studentów, lecz wyhamowanie dynamiki wzrostu. W roku akademickim 2024/2025 studia w Polsce rozpoczęło o około 3,8 tys. studentów zagranicznych mniej niż rok wcześniej,  co oznacza 133-285 mln zł potencjalnych wpływów mniej rocznie.

To zjawisko ma charakter inercyjny. Przez pewien czas system „wykorzystuje zapasy”, czyli  wcześniejsze roczniki. Jednak gdy luka rekrutacyjna zaczyna się kumulować, jej skutki pojawiają się nagle i są trudne do odwrócenia. W tym sensie, administracyjne opóźnienia i niepewność proceduralna działają jak odroczony podatek, którego koszt ujawnia się z rocznym lub dwuletnim przesunięciem.

Konkurencja nie jest symboliczna

W globalnym systemie edukacyjnym student zagraniczny jest racjonalnym „graczem”. Porównuje kraje, uczelnie, koszty i procedury. Reaguje na niepewność. Wybiera miejsca, które oferują przewidywalność decyzji, a nie tylko atrakcyjne programy studiów. W tym sensie regulacje wizowe stają się instrumentem konkurencyjności, nawet jeśli nie są tak postrzegane.

Czasowe zatory administracyjne mogą zatem prowadzić do trwałej utraty kandydatów, nie na rzecz „braku studiów”, lecz innych państw. Student nie znika z systemu globalnego. On po prostu przenosi swoją inwestycję.

Państwo, które liczy

Ten esej nie jest wezwaniem do masowości ani do obniżania standardów. Jest propozycją zmiany perspektywy. Jeśli student zagraniczny jest inwestorem, to decyzje dotyczące jego obecności powinny być oceniane nie tylko w kategoriach bezpieczeństwa, lecz także ekonomicznych skutków regulacji.

Polityka wobec tej grupy powinna być szczelna i selektywna, ale jednocześnie przewidywalna i proporcjonalna. Każdy nieprzyjęty student to nie tylko puste miejsce na uczelni. To realne pieniądze, które trafią do innych krajów, innych miast, innych gospodarek.

Demografia: pustka, którą ktoś musi wypełnić

Jest jeszcze jeden kontekst, bez którego rozmowa o studentach zagranicznych pozostaje niepełna. Jest to demografia. Polska od lat znajduje się w fazie głębokiego niżu demograficznego. Malejące roczniki wchodzące w wiek studencki nie są zjawiskiem przejściowym ani cyklicznym. Są strukturalną zmianą, która redefiniuje cały system szkolnictwa wyższego.

Przez długi czas próbowaliśmy tę zmianę ignorować lub amortyzować administracyjnie, np. korektą oferty, łączeniem kierunków czy redukcją kosztów. Tymczasem raport jasno pokazuje, że umiędzynarodowienie stało się jednym z głównych mechanizmów stabilizujących system w warunkach demograficznego kurczenia się populacji studentów krajowych. Studenci zagraniczni nie są dodatkiem do systemu, który „dobrze wygląda w rankingach”. W wielu ośrodkach akademickich są warunkiem utrzymania skali kształcenia, ciągłości programów, a niekiedy wręcz istnienia całych jednostek.

Demografia miast, nie tylko uczelni

Niż demograficzny nie dotyka wyłącznie uczelni. Dotyka miast akademickich jako ekosystemów. Mniej studentów oznacza mniej najemców. Mniej najemców oznacza większą niestabilność rynku mieszkaniowego, a także mniej klientów dla transportu publicznego, gastronomii, kultury, drobnych usług.

Raport pokazuje, że studenci zagraniczni generują czysty popyt, który w ogromnej mierze pozostaje w miastach, także średnich, takich jak Katowice, Lublin czy Opole.  Zatem w realiach kurczącej się populacji młodych ludzi, student zagraniczny staje się elementem polityki miejskiej, nawet jeśli nie jest tak nazywany. Jego obecność wpływa na rytm miast, ich żywotność i rozwój.  

Wielokulturowość - efekt uboczny czy realna wartość?

Jest jeszcze jeden wymiar, rzadko liczony w złotówkach, a równie istotny - wielokulturowość. Studenci zagraniczni nie tylko wydają pieniądze. Oni wprowadzają inne doświadczenia, języki, style myślenia. To doświadczenie ma znaczenie nie tylko symboliczne. Uczy  funkcjonowania w różnorodności. Przygotowuje studentów polskich do pracy w środowiskach międzynarodowych. Buduje kompetencje miękkie, których nie da się zadekretować ani nauczyć podczas jednego kursu.

Integracja kulturowa, społeczna i akademicka studentów zagranicznych w dużej mierze opiera się na wysiłku uczelni, samorządów lokalnych oraz samych studentów. Raport pośrednio pokazuje tę asymetrię. Studenci zagraniczni są traktowani jako kategoria administracyjna, podczas gdy ich realne funkcjonowanie odbywa się w przestrzeni miasta i uczelni.

To kolejny argument za tym, by przestać postrzegać ich wyłącznie przez pryzmat procedur, a zacząć myśleć o nich jako o długofalowych uczestnikach życia społecznego i gospodarczego.

Dyplomacja akademicka

Warto wspomnieć o jeszcze jednym wymiarze obecności studentów zagranicznych. Rzadko pojawia się on w analizach, bo nie mieści się w tabelach i zestawieniach. To wymiar pamięci i relacji, które trwają znacznie dłużej niż sam okres studiów. Student zagraniczny, który spędził w Polsce kilka lat, wraca do swojego kraju nie tylko z dyplomem. Wraca z doświadczeniem codzienności, z siecią kontaktów, z językiem, z obrazem kraju widzianym od środka - nie z perspektywy turysty, lecz uczestnika życia akademickiego i miejskiego.

Po latach wielu takich studentów zajmuje w swoich krajach ważne stanowiska w administracji publicznej, biznesie, dyplomacji, edukacji, sektorze finansowym czy nowych technologii. I właśnie wtedy zaczyna działać coś, czego nie da się zadekretować żadną strategią. Jest to nieformalna dyplomacja akademicka. To są ludzie, którzy zostają naturalnymi ambasadorami Polski. Polecają studia swoim młodszym kolegom, ułatwiają kontakty biznesowe oraz otwierają drzwi do współpracy naukowej i gospodarczej.

Pamięć, która nie znika

W tym kontekście warto przypomnieć doświadczenia sprzed kilku dekad - studentów z różnych krajów, którzy przyjeżdżali do Polski w zupełnie innych realiach politycznych i gospodarczych. Dla wielu z nich Polska była pierwszym krajem Europy, w którym studiowali, pracowali, zakładali rodziny lub budowali swoje pierwsze zawodowe kompetencje. To doświadczenie nie zniknęło wraz z transformacją ustrojową. Przetrwało w pamięci rodzinnej, środowiskowej i instytucjonalnej.

Do dziś potomkowie tamtych studentów, przedsiębiorcy, naukowcy i urzędnicy, pamiętają Polskę jako kraj, który dał im szansę. Chętnie wysyłają na studia do Polski swoje dzieci, zachęcają do współpracy gospodarczej, do kontaktów akademickich. Ten przykład pokazuje coś fundamentalnego.

 Edukacja międzynarodowa ma długi horyzont oddziaływania. Jej efekty nie kończą się wraz z obroną dyplomu. Czasem ujawniają się po 10, 20, 30 latach - w decyzjach inwestycyjnych, w kierunkach migracji oraz w wyborach partnerów gospodarczych i naukowych.

Nie koszt, lecz zasób

Raport pokazuje w sposób jednoznaczny, że studenci zagraniczni nie są kosztem systemu, lecz realnym zasobem rozwojowym, zarówno dla uczelni, jak i dla miast oraz gospodarki. Ich obecność generuje mierzalne korzyści tu i teraz, widoczne w lokalnym popycie i stabilności ekosystemów akademickich. Najważniejsze efekty tej inwestycji ujawniają się jednak z opóźnieniem.

Dyplom uzyskany w Polsce zaczyna „pracować” po latach. Ujawnia się to w decyzjach zawodowych absolwentów, w kierunkach współpracy, w relacjach, które wracają wraz z pamięcią o miejscu studiów. W tym sensie edukacja międzynarodowa jest jedną z nielicznych polityk, których największy zwrot pojawia się nie natychmiast, lecz w długim horyzoncie.

Celina M. Olszak

 

Prof. dr hab. inż. Celina M.Olszak

Profesor zwyczajny Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, od 2020 roku rektor uczelni. Absolwentka Wydziału Informatyki i Zarządzania Politechniki Wrocławskiej (1982). Stypendystka Bekkera w Uniwersytecie Technologicznym w Sydney w Australii (2019), stypendystka Deutsche Akademische Austausch Dienst w Uniwersytecie Trier w Niemczech (1996) oraz stypendystka Państwa Szwajcarskiego w Uniwersytecie Technologicznym w Zurichu (1989–1990). Odbyła również wiele krótkookresowych wizyt i szkoleń w ośrodkach zagranicznych (m.in. University of Technology, Auckland; London University; Vienna University; ESC of Toulouse; ESC of Clermont Ferrand; Bad Harzburg College). Stopień doktora nauk ekonomicznych uzyskała w 1993, doktora habilitowanego w 2001, a nominację profesorską z rąk prezydenta RP otrzymała w 2010.

Jej zainteresowania naukowe dotyczą głównie zagadnień transformacji cyfrowej, wykorzystywania ICT w rozwoju innowacji społeczno-gospodarczych, a także projektowania oraz wdrażania informatycznych systemów zarządzania, komputerowego wspomagania twórczości organizacyjnej, Business Intelligence i Big Data.

ue.katowice.pl

© 2022 Perspektywy.pl   O nas | Polityka Prywatności | Znak jakości | Reklama | Kontakt!!!