Kształcenie obcokrajowców w polskich uczelniach muzycznych

Otwarcie się polskich uczelni na studentów zagranicznych jest już oczywistością, a dzisiaj nawet koniecznością. Zbliżający się niż demograficzny, a także problemy związane z opłatą za drugi kierunek studiów (co np. na uczelni muzycznej ma szczególne znaczenie, gdyż płatne studia są wyjątkowo drogie), skutkować może w przyszłości zmniejszeniem się ilości studentów na uczelni, a co za tym idzie zachwianiem proporcji student-wykładowca.
Właśnie na uczelniach muzycznych problem ten jest bardzo dotkliwy, gdyż duża część zajęć odbywa się w systemie „jeden do jednego” – mistrz i uczeń. Spadek liczby studentów dotkliwie uderzy w kadrę akademicką – twierdzi prof. Ewa Iżykowska-Kłosiewicz, prorektor ds. zagranicznych i studenckich Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie.
– Nasza uczelnia przewidziała ten problem już wiele lat temu, gdyż jako pierwsza w Polsce wykreowała stałą strukturę współpracy z uczelnią zagraniczną – Keimyung University w Daegu, Korea Południowa. W obecnym roku obchodzimy 15-lecie współpracy – mówi prof. E. Iżykowska-Kłosiewicz.
Niezwykła współpraca
Jest to współpraca niezwykła, gdyż polega ona na stworzeniu jakby wspólnej uczelni. Nasi pedagodzy jeżdżą do Korei, gdzie uczą studentów koreańskich przez 3 lata, czyli do poziomu licencjatu, po czym studenci koreańscy przyjeżdżają do Polski i zdają na drugi stopień, na studia magisterskie. Mają następnie szansę kontynuowania nauki na studiach doktoranckich.
– Obecnie na studiach doktoranckich mamy jedną studentkę koreańską, która właśnie w tym roku kończy te studia (zresztą w języku polskim) – opowiada pani prorektor.
– Jest to moja studentka, śpiewaczka, laureatka wielu konkursów krajowych i zagranicznych. Pracuje w mojej klasie jako asystentka. W ten sposób z tej 15-letniej współpracy zaczynamy dopracowywać się nie tylko artystów koncertujących, ale i kadry dydaktycznej, która w przyszłości włączać się będzie w edukację zarówno w Polsce (co już ma miejsce) i w Korei, ale także na przykład w Chinach. Przykład tej studentki jest wzorcowy z punktu widzenia wytycznych programu Erasmus, gdzie nacisk kładzie się ostatnio na budowanie i umożliwianie kariery absolwentom w połączeniu z uczelnią macierzystą.
Studenci koreańscy nie chcą wyjeżdżać po studiach z Polski. Starają się budować tutaj swoją karierę: znajdują zatrudnienie na uczelni, oczekując dalszych możliwości, koncertują w Polsce, ale stąd także wyruszają na koncerty w Europie traktując Polskę jako swoistą trampolinę do kariery.
Również inne narodowości postrzegają nasz kraj jako szansę. W ślad za Koreańczykami podążają obecnie Chińczycy, ale na razie uczelnia nie podpisała żadnych stałych umów, pomimo iż ilość delegacji z Chin odwiedzających w ostatnim okresie Uniwersytet Muzyczny jest znaczna.
Trampolina do kariery
Dlaczego Chińczycy tak bardzo upodobali sobie nasz uniwersytet muzyczny? Prof. E. Iżykowska-Kłosiewicz tak to tłumaczy: – Szybko rozwijające się ekonomicznie Chiny, budują nową klasę społeczną. Z mojego punktu widzenia zauważam tutaj analogię do Ameryki z początki XX wieku. Wtedy dopiero kraj ten zapragnął zbudować własną kulturę, opierając się w dużej mierze na imigrantach z Europy przyjeżdżających po rosyjskich rewolucjach, czy po II wojnie światowej. Dzięki tej wielkiej fali emigracji powstały Actors Studio w Nowym Yorku, Hollywood, a także wydziały artystyczne – i nie tylko – amerykańskich uniwersytetów. Dziś Chiny są w podobnej sytuacji – chcą zbudować i odbudować w swoim kraju kulturę, dlatego na potęgę powstają tam nowe uczelnie o mieszanym profilu – podobne do amerykańskich struktur uniwersyteckich, a także placówki artystyczne, takie jak opery, których w ostatnim czasie otwarto 50. Chińczycy chcą uczyć się muzyki europejskiej, a jednocześnie chcą odtworzyć własną kulturę – uchronić ją od zapomnienia. Potrzebują naukowców, muzykologów i badaczy, którzy pomogą im zrekonstruować własną kulturę muzyczną.
Trampoliną do kariery jest nasz kraj również dla innych narodowości, jak np. Ukraińcy czy Białorusini. Dzięki wsparciu polskich organizacji, takich jak Wspólnota Polska, czy Programu Stypendialnego „Gaude Polonia” są oni polskimi stypendystami, co umożliwia im studiowanie i opłacanie pobytu w naszym kraju.
Obecnie na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina studiuje 17 osób z Korei Płd., 3 z Korei Płn., po 7 z Chin i Ukrainy (w tym 2 studiujących na wydziale zamiejscowym w Białymstoku), 16 z Białorusi (w tym 10 w Białymstoku), 9 z Japonii, 2 z Litwy oraz 3 z Hiszpanii. Są także studenci z innych krajów, np. z Libanu, Gruzji, Meksyku, Turcji.
Popularne staże
Staże są najbardziej popularną formą dla obcokrajowców, gdyż stosunkowo najmniej kosztują, dotyczą wyłącznie przedmiotu głównego, a więc specyficznej pracy z mistrzem, do którego studenci przyjeżdżają specjalnie z zagranicy. Obecnie warszawska uczelnia ma 6 stażystów z Chin oraz 2 z Ukrainy. Kolejna grupa studentów zagranicznych – stypendystów – to studenci z uczelni, z którymi są podpisane umowy o współpracy. W ostatnim okresie często przyjeżdżają na staże studenci z Kazachstanu (aktualnie 3 takich studentów).
Studia są prowadzone w języku polskim, ale coraz częściej przechodzi się w kierunku języka angielskiego, np. na Wydziale Instrumentalnym, na drugim stopniu magisterskim. Także Wydział Wokalny przygotowuje się do podobnej transformacji. Oczywiście mówimy o oficjalnej wersji studiów, gdyż w sytuacji stażystów zajęcia są przez dużą część kadry prowadzone w języku angielskim, szczególnie zajęcia indywidualne.
– Oczywiście nasza uczelnia bardzo intensywnie współpracuje z programem Erasmus – mówi pani prorektor. – W tej dziedzinie mamy jeden z najlepszych wyników procentowych wyjazdów naszych studentów na studia do innych krajów Europy (w stosunku do innych uczelni artystycznych). Erasmus to osobny temat, niewątpliwie złożony. Po pierwsze, nasi studenci oraz pedagodzy chętnie wyjeżdżają na Erasmusa, gdyż muzyka jest językiem międzynarodowym, istnieje jakby mniejsza bariera językowa niż w innych dziedzinach. Po drugie, nasi studenci reprezentują bardzo wysoki poziom, w porównaniu do studentów europejskich, są tam mile widziani. To jednak tworzy problem, gdyż po pobycie semestralnym w ramach Erasmusa na zagranicznej uczelni studenci, w dużym stopniu ze względu na rynek pracy, zostają na drugi stopień za granicą. Grozi to naszej uczelni ubytkiem – odpływem dobrych, wykształconych już przez nasza kadrę studentów z poziomu studiów magisterskich. Nasi pedagodzy tracą potencjalnych championów, czyli laureatów konkursów, którzy przedwcześnie znikają!
Coraz więcej studentów z Europy chce studiować u nas w ramach Erasmusa. Jest to nowy trend i niewątpliwie byłby większy, gdyby w naszym kraju rozwinięty został rynek pracy. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że ten rynek pracy wykreowany zostanie w Chinach. To tam powstają instytucje kulturalne, naukowe, teatry, orkiestry, agencje. Może w przyszłości będziemy rodzajem łącznika pomiędzy Europą a Chinami. To my będziemy umożliwiać studentom, artystom z Europy nawiązywanie kontaktów ze scenami w Chinach, Japonii czy Korei. Już dziś otrzymujemy z Europy zapytania na ten temat, jak i prośby o umożliwienie kontaktów z agencjami artystycznymi w Chinach. Jest to być może dla nas wielka szansa.
Przed nami e-learning
Najnowsze wyzwanie dotyczące współpracy z zagranicą to e-learning. W przyszłości może on pełnić istotną rolę w procesie internacjonalizacji uczelni. Możliwość funkcjonowania jako uczelnia na platformach e-learningowych może pomóc kadrze szybciej zaistnieć za granicą, za pomocą master classes, ale nie tylko, również regularnych zajęć. Ułatwi to też nawiązanie nowych kontaktów z uczelniami zagranicznymi.
– Kiedy przez cztery lata pracowałam w Korei jako profesor oraz wicedyrektor wspomnianej już wspólnej uczelni Keimyung – Fryderyk Chopin Academy of Music jasno zobaczyłam, jak wielką sprawą dla Polski jest nauka i sztuka – podkreśla prof. E. Iżykowska-Kłosiewicz. – To właśnie te dziedziny stawiają nas na pierwszych miejscach na świecie. To nasi absolwenci zdobywają prestiżowe nagrody na konkursach muzycznych i naukowych. To te dziedziny mogą stać się najważniejszym naszym „towarem eksportowym”, z którego przy odpowiedniej dbałości o to zagadnienie kraj i jego gospodarka czerpać będzie w przyszłości profity.
WW











