Polskie kino coraz uważniej przygląda się młodym ludziom. Nie tylko współczesnym. W marcu weszły do kin Kamienie na szaniec i Obietnica. Filmy o wchodzeniu w dorosłość w skrajnie innych czasach.
Robert Gliński sięgnął po książkę Aleksandra Kamińskiego. Stworzył portret warszawskiej inteligencji. Złożył hołd ludziom pełnym odwagi, wiernym sobie i wyznawanym wartościom. Ale opowiadając o akcjach Szarych Szeregów w 1943 roku zrobił film, w którym może przejrzeć się dzisiejszy dwudziestolatek.
Jego Zośka, Rudy, Alek są zwyczajni. Próbują ułożyć sobie relacje z rodziną i przyjaciółmi, mają swoje fascynacje, przeżywają pierwsze miłości, chodzą po warszawskich ulicach z rękoma w kieszeniach. Choć tylko świnie siedzą w kinie, lubią filmy. Jednak okupacja staje się sprawdzianem ich kręgosłupów moralnych. Wszystkiego, co wynieśli z domów.
Gliński nie ucieka od trudnych pytań. Pokazuje dramatyczne wybory. Portretuje chłopaków, którzy rzucają swoje życie na szalę. Ojca, który próbuje ratować syna, wiedząc, że sprzeciwia się jego woli. Matkę, która musi spojrzeć w oczy synowi skatowanemu na Gestapo. I wie, że zapłacił najwyższą cenę za to, że nie sprzeniewierzył się wartościom, jakie sama mu wpoiła.
Kamienie na szaniec to opowieść o idealizmie. Bohaterowie nie są posągowi, co drażni część prawicowej prasy, ale to tylko wzmacnia szacunek dla chłopaków i dziewczyn działających w Małym Sabotażu i Wielkiej Dywersji. Wstrząsające są sceny przesłuchań Janka Bytnara. Ale ich dosłowność jest dzisiaj potrzebna. Uzmysławia, że polska walka o niepodległość to nie tylko hasło z podręcznika historii, bezosobowe i puste. Że ruch oporu ma twarze konkretnych ludzi, którzy zamiast poznawać świat i korzystać z młodości, trafiali w środek piekła.
Atutem filmu są świetne zdjęcia Pawła Edelmana, w głównych bohaterów wcielili się nieznani aktorzy, z których wybija się Tomasz Ziętek w roli Rudego.
Teraz najbardziej oczekiwaną premierą staje się Miasto 44 Jana Komasy. Reżyser powstańczej superprodukcji również zapowiada, że pokaże młodych ludzi, którzy pachnieć będą współczesnością. Tymczasem do jego innego filmu odwołuje się Anna Kazejak, na początku swojego filmu dając cytat z Sali samobójców.
Obietnica to kolejny w polskim kinie portret nastolatków epoki mediów społecznościowych, przeżywających swoje wzloty i upadki na facebooku i (coraz większych) ekranach telefonów komórkowych. Obraz dorastania w czasach zalewu informacji i zatarcia się jasnych, moralnych granic.
Bohaterowie Obietnicy żyją na jednym ze szczecińskich osiedli domów jednorodzinnych, chodzą do dobrego liceum, niczego im nie brakuje. Codzienne spory z rówieśnikami, kontakty z bliskimi, szkolne zauroczenia – to wszystko rodzi jednak napięcie. Zadry, z którymi nastolatki muszą sobie poradzić.
Film Kazejak jest opowieścią o zbrodni, do której prowadzi rozmycie się rzeczywistości i świata wirtualnego, brak świadomości konsekwencji własnych czynów, emocjonalny mętlik dzieciaków. Paradoksalnie jednak najciekawsi są tu dojrzali bohaterowie.
Zagrani przez Andrzeja Chyrę i Magdalenę Popławską rodzice, którzy nie tylko zostają skonfrontowani z winą własnych dzieci, ale także muszą uczciwie spojrzeć na siebie. Dostrzec własne zaniedbania: chwile, kiedy nie stanęli na wysokości zadania. I zadecydować: do jakiego stopnia rodzic powinien stać murem za córką, a na ile pozwolić jej odpowiedzieć za własne czyny.
Anna Kazejak dobrze rysuje dzisiejsze problemy. Brak czasu, zabieganie, rozbite, patchworkowe rodziny.
Kamienie na szaniec i Obietnice to dwa obrazy o młodości. W pierwszym – brutalnie przerwanej przez historię, w drugim – pogrążonej w samotności i świecie rozmytych wartości. Warto się wstrzymać przed łatwymi porównaniami i deprecjacją dzisiejszych problemów. Bo okres dojrzewania zawsze jest trudny, niezależnie w jakich warunkach się go przeżywa.
Krzysztof Kwiatkowski










