MegaBaza edukacyjna Perspektywy®









 1347656 18856478 630

Studiowanie to nie tylko sesja, kolokwia i biblioteki. Równie ważne jak bycie studentem jest posiadanie statusu studenta. A to nie to samo – bo swój status studenta trzeba umieć dobrze wykorzystać. Najlepiej zrobić to, łącząc wypoczynek z pracą.

Nie tylko zniżki na komunikację

Pomyślne przejście rekrutacji na studia to dopiero początek zabawy. Bynajmniej nie chodzi tylko o kontynuację statusu osoby uczącej się, czyli uprawnionej do ulg na komunikację miejską i PKP. To nie tylko zniżki w pizzeriach i barach (choć bardzo ważne!) oraz kinach.

Status studenta, czyli posiadanie tej małej zielonej legitymacji otwiera przede wszystkim bramy do niepowtarzalnych opcji na wakacje. Warto już na początku swojej pięcioletniej kariery studenckiej wiedzieć, z czego warto skorzystać.

Podstawa: AIESEC

Znacie organizację studencką AIESEC? Jeśli nie, warto poznać (klik). Można zaangażować się w nią na dwa sposoby: na miejscu i na wynos. Zaangażowanie w działalność AIESECu na uczelni, na której znajduje się jej biuro obejmuje opiekę nad przyjeżdżającymi obcokrajowcami, działalność marketingową, przeprowadzanie szkoleń itd. Gwarantuje to poznanie mnóstwa nowych osób z całego świata i poznanie smaku ciekawej, odpowiedzialnej pracy. Można też działać w AIESECu "na wynos" – brać udział w praktykach zagranicznych przez nich oferowanych. Wówczas samemu jest się przyjeżdżającym do obcego kraju na okres od trzech do sześciu miesięcy (w zależności od oferty i programu) z zakwaterowaniem u miejscowej rodziny (przeważnie) i opcją niesamowitych wakacji połączonych z pracą.

Jak się za to zabrać i z czym to się je?

Za opłatą w okolicach 300zł za członkostwo w AIESECu dostaje się dostęp do bazy ofert praktyk, prac i wolontariatów zagranicznych. Przechodzi się również cykl szkoleń i rozmów z lokalnym zarządem AIESECu (studentami – AIESEC to wyłącznie studencka organizacja). Mając dostęp do bazy, można posortować oferty według kraju, kontynentu, branży i czasu wyjazdu. Następnie trzeba umówić się na skype z miejscowym koordynatorem praktyk (czasem problematyczne ze względu na różnice czasowe) i pomyślnie ją przejść. Wówczas pozostaje zarezerwować samolot i spotkać się z miejscowymi członkami AIESECu na lotnisku w docelowym mieście.

Za co się płaci? Za samolot, czasem za wyżywienie czy nocleg (jeśli nie ma rodziny goszczącej; wszystko do uzgodnienia podczas rozmowy na skype). W zależności od oferty otrzymuje się wynagrodzenie godne, symboliczne lub żadne. Pole możliwości jest więc duże. W programie uczestniczą kraje z całego świata. Jedno jest pewne: nawet z koniecznymi opłatami, trudno o podróż – np. do Ameryki Południowej – mieszcząc się w tej kwocie, jaką można osiągnąć współpracując z AIESECem.

Work&Travel dla bardziej odważnych

Podczas gdy oferty AIESECu są pracą – jakkolwiek różnorodna by nie była – intelektualną, programy typu Work&Travel gwarantują pracę fizyczną, zarobek i podróż życia za zarobione pieniądze. Najbardziej znanym programem jest Camp America, czyli oferty pracy w Stanach Zjednoczonych na okres około dwóch miesięcy, przy czym rezerwacja samolotu powrotnego jest przewidziana na miesiąc po skończeniu obowiązków. Co robić w tym czasie? Najlepiej wynająć samochód i przejechać przez USA. Szczegóły można poznać TUTAJ.
Nieuniknione koszty początkowe to bilet samolotowy i wiza (łącznie około 2500zł). Praca typu Work&Travel obejmuje różne oferty z terenu całego USA – od pracy w knajpie jako kelner, poprzez sprzedawcę w sklepiku, kończąc na opiekunie obozu letniego dla młodzieży (sprawnej lub niepełnosprawnej!). W przeciwieństwie do AIESECu, gdzie samemu można wybrać interesującą ofertę, program Camp America działa jak loteria – pewnego dnia dostaje się maila z przyznaniem tej lub innej pracy. Ryzyko polega na tym, że można trafić zarówno do malowniczego miasteczka kilkanaście mil od Nowego Jorku jak i w sam środek lasu gdzieś w stanie Washington. Tak czy inaczej warto się zgłosić, bo trudno wyjechać studentowi na klasyczne wakacje aż do Ameryki...

Housesitting i wiele innych… studia są za krótkie!

Nie sposób opisać wszystkie możliwości, których wrota otwiera legitymacja studencka. Najlepiej zacząć studia od zorientowania się, co oferuje uczelnia: z kim współpracuje, z jakimi uczelniami utrzymuje stosunki, biura jakich organizacji posiada; wówczas już na pierwszym roku można zaplanować najbliższe trzy lub pięć lat nauki... ale i niesamowitych doświadczeń oraz zabawy.
Są też możliwości tańszych wakacji również dla osób bez "czarodziejskiej" legitymacji studenckiej, na przykład housesitting. Jest bardzo dużo stron prowadzących tego typu akcję – chodzi o opiekę nad czyimś domem i/lub gospodarstwem (na przykład hodowlą lam) w czasie pobytu właściciela na wakacjach. Najczęściej program kojarzony jest z Australią. W zamian za opiekę nad ranczem podczas nieobecności właścicieli, zyskujemy noclegownię wakacyjną na drugim końcu świata.

A po wakacjach - na Erasmusa

Dla tych, którzy legitymację studencką wolą wykorzystać bardziej naukowo, jest program wymiany studenckiej Erasmus+. Jedynym warunkiem wzięcia udziału w rekrutacji, odbywającej się zawsze w okolicach stycznia, jest status studenta po pierwszym roku i dobra znajomość angielskiego (lub języka wykładowego wybranego kraju) potwierdzona dokumentem. Polskie uczelnie podpisaną mają określoną (mniejszą lub większą) ilość umów bilateralnych z zagranicznymi uczelniami UE, umożliwiającymi wyjazd na jeden lub dwa semestry. Następuje wtedy zastąpienie przedmiotów z uczelni rodzimej przedmiotami z uczelni goszczącej. Student otrzymuje także stypendium, różnej wysokości w zależności od kraju wyjazdu – istnieją trzy kategorie stypendialne krajów. Minimalna kwota najniższej kategorii to 350 euro. Z założenia stypendium nie jest wynagrodzeniem dla studenta, ale pokryciem różnic w koszcie utrzymania w kraju i zagranicą.

Na co warto zwrócić uwagę przed rekrutacją? Z pewnością na podanie rzeczowej, naukowej przyczyny wyjazdu (nie może być to argument jest ładnie lub są przystojni chłopcy) oraz na dokument poświadczający znajomość języka obcego (często sama uczelnia wystawia taki dokument, należy wcześniej się w tym zorientować).

To trochę inna kategoria niż Work&Travel czy AIESEC, ale procedury rekrutacji, opcja wyjazdu i niskie koszty utrzymania – te same.

© 2019 Perspektywy.pl    O nas | Patronaty | Polityka Prywatności | Znak jakości | Reklama | Kontakt