MegaBaza edukacyjna Perspektywy®









Fot. Artur Zamirski

Rozmowa z ADAMEM KIERZKOWSKIM – wielokrotnym medalistą w gimnastyce sportowej, kapralem w służbie więziennej, trenerem wspierającym oraz nauczycielem gimnastyki. Autorem ewolucji gimnastycznej, dzięki której przeszedł do historii gimnastyki sportowej.

- Dlaczego wybrałeś gimnastykę sportową? I dlaczego akurat ćwiczenia na poręczach?
- Gimnastykę sportową wybrałem przez przypadek. Akurat w Warszawie, gdzie mieszkałem, moją rejonową szkołą podstawową była szkoła sportowa. I przypadkowo trafiłem do klasy gimnastycznej. Jeśli chodzi o ćwiczenia na poręczach, to jest to kwestia predyspozycji sylwetki i indywidualnych umiejętności. Generalnie, w młodszym wieku robi się na ogół wielobój, czyli wszystkie przyrządy. A w trakcie wychodzi na jaw, że ktoś jest lepszy na jednym bądź drugim przyrządzie.

- Od jak dawna trenujesz?
- Od pierwszej klasy podstawówki.

- Jak często?
- Zanim zacząłem pracę, trenowałem dwa razy dziennie. Aktualnie, jeżeli wypada mi służba (w Zakładzie Karnym w Gdańsku – przyp. red.), to podczas przerwy wykonuję podstawowe ćwiczenia. Mam do tego specjalnie przygotowaną salę. Staram się ćwiczyć codziennie.

- Jesteś wielokrotnym Mistrzem Polski, zdobywcą Pucharów Świata, brązowym medalistą Mistrzostw Europy. Jak to robisz, że utrzymujesz wysoką pozycję od wielu lat?
- Nie jest łatwo. Tym bardziej, że pojawiają się nowe osoby. Konkurencja nie śpi (śmiech). Praca trochę utrudnia treningi. Dodatkowo, angażuję się jeszcze w wiele różnych projektów. Ale jakoś się udaje. Staram się jak najdłużej ciągnąć to dalej. Widzę w tym sens.

- Zdradź, co to za projekty?
- Na przykład, pracuję w przedszkolu. Prowadzę zajęcia z gimnastyki. To jest ogromny kontrast – z jednej strony więzienie a z drugiej malutkie dzieci.

- To prawda! Jakim jesteś nauczycielem?
- Stanowczym (śmiech). Dzieci są bardzo rozbrykane. Staram się je troszeczkę musztrować. Raz, że dzieciom się to podoba. A dwa, podoba się to też rodzicom.

- Być może któreś z nich ma zdolności gimnastyczne. Ty to wychwycisz i odpowiednio je pokierujesz.
- Taki jest cel sekcji gimnastycznej Międzyszkolnego Klubu Sportowego (MKS) – Gdańsk. Chodzi o to, żeby wyłapywać takie osoby. Potem będą mogły iść do szkoły podstawowej o profilu gimnastycznym. Chcemy je zachęcić do tego.

Fot. Tobiasz Skwarczyński

- Byłeś też Mistrzem Polski w innych kategoriach gimnastycznych.
- Kiedyś robiłem wielobój, czyli wszystkie przyrządy. Zdarzało się jechać na Mistrzostwa Polski i przywieźć 5-6 medali. Teraz już jestem starszy. W pewnym okresie życia nie mogłem już dwa razy dziennie trenować. Musiałem wybrać. Na dobre przygotowanie do wieloboju nie było czasu. Jednak, na treningach robię też inne przyrządy, a startuję przeważnie na jednym.

- Międzynarodowa Federacja Gimnastyczna uznała i nazwała Twoim nazwiskiem ewolucję gimnastyczną. Wykonałeś ją jako pierwszy na świecie. Na czym ona polega?
- To jest dość skomplikowane, żeby opowiedzieć.

- Definicję znam. Ale to jest tak magiczna formuła…
- Dokładnie. W gimnastyce operuje się nazewnictwem specjalistycznym. Większość elementów wywodzi się z nazwiska pierwszego wykonawcy. Jest to mieszanka nazwisk. Element bez półobrotu nazwa się Piatti, czyli już ktoś to zrobił. Można powiedzieć, że robię Piatti z półobrotem, czyli to już jest Kierzkowski. A teraz, co to jest Piatti? To jest ze Sztaldera Tkaczew. A co to jest Sztalder? A co to jest Tkaczew? To jest właśnie cała trudność. Chodzi o to, że z kołowrotu olbrzymiego składam się w rozkroku. Później jest dynamiczny wystrzał. Lecę nad drążkiem. Robię pół obrotu i dochwytuję tyłem drążek w chwycie mieszanym. To znaczy, że jedna ręka jest w chwycie wykręconym, a druga w podchwycie. Cała trudność polega na tym, że widzę drążek tylko przez ułamek sekundy. I muszę dochwycić go tyłem.

- Rozumiem, że ruch to dla Ciebie podstawa.
- Zgadza się.

- Pojawiają się akcje promujące przeciwstawianie się zwolnieniom z lekcji wychowania fizycznego. Czy miałeś kiedykolwiek chwile słabości i uciekałeś w ten sposób przed sportem?
- Nie, nigdy mi się to nie zdarzyło. Zresztą, kiedyś były inne czasy. Do tego byłem w klasie sportowej. Do ósmej klasy podstawówki musieliśmy chodzić na wf. Gimnastyka była dodatkiem. W liceum było trochę inaczej, bo miałem dwa treningi dziennie.

- Zapewne kończyłeś też akademię wychowania fizycznego?
- Jestem w trakcie studiów licencjackich.

- Wrócę do akcji promujących sport. W jaki sposób zachęcić dzieci i młodzież do ruchu?
- Jest dużo form. Na przykład akcja Rowerowy maj. Dzieci w przedszkolach i szkołach zbierają naklejki w zamian za to, że przyjadą do szkoły rowerem. Każdy chce mieć jak największą liczbę naklejek. Dla najlepszych są nagrody. Dzięki temu, dodatkowo zmusza to rodziców do jazdy. Jest też akcja Kręć kilometry, w której „kręci się” kilometry dla miasta. I w tym przypadku dla zwycięzców są nagrody. Różne zakłady pracy rywalizują ze sobą. Jest to dosyć fajne.

- Bierzesz udział?
- Jak najbardziej.

- Należysz do kadry wspierającej trenerów w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Gimnastyce Sportowej Mężczyzn w Gdańsku. Masz tam regularne zajęcia?
- Jeżeli nie mam akurat służby i skończę swój poranny trening, to po południu przychodzę do młodszych kolegów. Wspieram ich swoją skromną wiedzą. Głównie chodzi o poręcze.

- Co masz wspólnego z walkami wręcz. Czy to kolejna pasja?
- To przez pracę. Jesteśmy szkoleni w tym zakresie. Uczestniczę w różnego rodzaju seminariach. Można się wymienić doświadczeniami. Pomorskie Seminarium Formacji Mundurowych z Systemów Walk Wręcz, które akurat nasz zakład organizuje, zrzesza wszystkie służby mundurowe.

- Czy to są spotkania pod kątem bezpieczeństwa w pracy, czy chodzi o wewnętrzne zawody?
- Zawody w służbie więziennej są i to różnego rodzaju. Natomiast, w tym przypadku chodzi o bezpieczeństwo. Im więcej się trenuje, tym jest lepszy nawyk ruchowy. W razie niebezpieczeństwa można się łatwiej obronić.

- Bierzesz udział w tych zawodach?
- W sztukach walki – nie. Ze względów bezpieczeństwa. To są sporty kontuzjogenne. Bardziej zależy mi na gimnastyce.

- Z jakimi problemami borykasz się jako sportowiec? Mam na myśli to, że o gimnastyce sportowej nie jest tak głośno, jak na przykład o piłce nożnej. Nie jest w podobny sposób dofinansowywana. Droga do spełnienia się w tej dyscyplinie jest zapewne wyboista…
- To jest właśnie główny powód – pieniądze. Brakuje środków na szkolenia, wyjazdy, sprzęt. Część klubów dysponuje sprzętem i w miarę można trenować. Natomiast, są takie kluby, że aż żal patrzeć. A jednak chłopaki lub dziewczyny przychodzą i próbują coś na tym sprzęcie zrobić. Szacunek dla nich, ale tak to nie powinno wyglądać.

- Czy musisz sobie sam opłacać wyjazdy na zawody?
- Na szczęście nie zdarzyło mi się to od ładnych paru lat. Szukam sponsorów, którzy finansują obozy lub zawody. Jest 6-7 edycji Pucharów Świata, a my jeździmy na maksymalnie cztery. W tym momencie walczyć o dobre miejsce w rankingu Pucharu Świata jest trudno.

- Przejdę do tematu więziennictwa. Na co dzień pracujesz w Zakładzie Karnym w Gdańsku. Dlaczego akurat taką pracę wybrałeś?
- To właściwie też jest przypadek. W 2011 r. nie wszedłem do finału na mistrzostwach świata. To było jednoznaczne z tym, że następnego roku nie dostanę stypendium sportowego. Byłem wtedy już żonaty, miałem dziecko, a jakaś odpowiedzialność musi być. Szukałem pracy. Od najmłodszych lat interesowały mnie służby mundurowe. Składałem dokumenty do wojska, policji, straży granicznej, służby więziennej. Parę miesięcy później już pracowałem.

- Co należy do Twoich obowiązków?
- Na początku były to najprostsze rzeczy. Patrolowanie jednostki, doprowadzanie osadzonych do lekarza lub na widzenie, kontrole celi, doraźne konwoje. Natomiast, w ubiegłym roku skończyłem szkołę podoficerską w Kaliszu i teraz tych obowiązków jest więcej. Zdarza się, że jestem oddziałowym. Muszę sobie radzić sam ze wszystkimi skazanymi. Czasami jestem dowódcą konwoju. Tych konwojów jest coraz więcej.

- Czy więźniowie wiedzą o Twoich osiągnięciach sportowych?
- Po programach w telewizji TVN wielu wie.

- Jak reagują na mistrza gimnastyki sportowej w mundurze?
- Zastanawiałem się, jak to będzie wyglądało. Okazało się, że bardzo pozytywnie. Pytają jak mi idzie trening lub kiedy jadę na zawody.

- Myślałeś o resocjalizacji poprzez gimnastykę?
- Jest taki pomysł, żebym po licencjacie skończył magisterkę, ale w tematyce resocjalizacji. Miałem już propozycję pracy jako wychowawca u nas w Zakładzie Karnym. Niestety, musiałem zrezygnować ze względu na sport. W tym systemie, w którym pracuję teraz, łatwiej mi dopasować treningi do pracy.

- Wkrótce odbędą się Letnie Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro. Polskę reprezentować będzie Katarzyna Jurkowska-Kowalska w gimnastyce sportowej. Będziesz kibicować?
- Oczywiście, całym sercem jestem z Kasią i mocno trzymam kciuki. Zapracowała sobie na to i wierzę, że zaprezentuje nasz kraj z jak najlepszej strony.

- A gdzie Ciebie w najbliższym czasie będzie można dopingować?
- Najbliższe starty mam dopiero po wakacjach. Będzie to Puchar Świata, Drużynowe Mistrzostwa Polski i o ile wystarczy funduszy, to turnieje za granicą. Najbliższe miesiące, to ciężka praca.

- Życzę Ci powodzenia i kolejnej ewolucji gimnastycznej. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: ANITA KRUK

ADAM KIERZKOWSKI, urodzony w roku 1985 w Warszawie. Absolwent LO w Zespole Szkół Sportowych i Ogólnokształcących w Gdańsku (2004). Absolwent szkolenia zawodowego na pierwszy stopień podoficerski Służby Więziennej w Centralnym Ośrodku Szkolenia Służby Więziennej w Kaliszu (2015). Student Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku (AWFiS).

W kadrze narodowej w gimnastyce sportowej od 1997 r. Specjalizuje się w ćwiczeniach na poręczach. Aktualnie reprezentuje Akademicki Związek Sportowy AWFiS w Gdańsku. Posiada 16 tytułów Mistrza Polski (w tym 11 na poręczach). Brązowy medalista Mistrzostw Europy w Birmingham (2010). Podczas Mistrzostw Świata w Londynie (2009) zajął ósme miejsce w finale ćwiczeń na poręczach. Rok później, w Rotterdamie, był szósty. Zdobywca 14 medali Pucharów Świata (w tym cztery złote). Dwukrotnie zajął drugie miejsce w rankingu Pucharów Świata, raz trzecie. W 2010 r. został odznaczony odznaką Międzynarodowej Federacji Gimnastycznej (FIG) World Class Gymnast.


fot. Artur Zamirski

© 2022 Perspektywy.pl    O nas | Polityka Prywatności | Znak jakości | Reklama | Kontakt