
Lekarze zwierząt dużych i małych będą w przyszłości naprawdę ciężko pracowali. Nie wystarczy kochać zwierzęta, gdy chce się je leczyć. Droga do zawodu – zwłaszcza na wsi, gdzie lekarzy zwierząt ciągle jest za mało – wymaga całodobowej dyspozycyjności, siły fizycznej, wielkiej odporności na stres, poprzedzona jest studiami także wymagającymi wysiłku.
Co najmniej połowa pracujących dziś w Polsce lekarzy weterynarii „wymyka się” atrakcyjnym opisom: są to pracownicy inspekcji weterynaryjnej, zajmujący się ochroną zdrowia zwierząt gospodarskich oraz bezpieczeństwem żywności pochodzenia zwierzęcego. Robiąc zakupy w supermarkecie, nie zdajemy sobie sprawy, że to właśnie dzięki tej armii anonimowych lekarzy możemy jeść bez strachu kiełbasy, szynki i schabowe.
Pierwszy szpital dla zwierząt powstał w Indiach w III wieku p. n. e., zaś pierwszą uczelnią weterynaryjną była Wyższa Szkoła Weterynarii w Lyonie, założona w 1762 r. W XVIII w. powstały także uczelnie w Szwecji, Niemczech, Danii oraz Austrii. Pierwszą polską Szkołę Weterynaryjną założył w roku 1823 Ludwik Bojanus przy Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Wileńskiego. W 1840 r. w Warszawie powstała Szkoła Weterynaryjna, przemianowana później na Instytut Weterynaryjny, zaś w 1927 r. otwarto na Uniwersytecie Warszawskim Wydział Weterynaryjny, przeniesiony w 1952 r. do SGGW.
Jeszcze pod koniec XIX w. kobiety miały zakaz wstępu do szkół weterynaryjnych. Jako pierwsza lekarzem weterynarii została pewna Angielka. Towarzyszyła swemu mężowi na zajęciach. Dziekan uprzedzał ją, że skończy te studia po jego trupie. Puenta tej historii jest nieco makabryczna: dziekan umarł tydzień później, zaś uparta niewiasta dostała upragniony dyplom. Później wyznaczono na studiach weterynaryjnych limit 5% dla dziewcząt, następnie 50%, zaś obecnie nie ma ograniczeń i absolwentki stanowią 70%.
Lekarz weterynarii to zawód o wysokim statusie społecznym. Absolwenci znajdują bez problemu zatrudnienie w lecznicach weterynaryjnych, w państwowej służbie weterynaryjnej, prywatnych laboratoriach diagnostycznych, zakładach produkcji zwierzęcej, produkcji pasz, przemyśle farmaceutycznym, w placówkach naukowo-badawczych i dydaktycznych w kraju i za granicą.
Studia mają charakter interdyscyplinarny, w ich programie jest wiele praktyk. Ważnych, gdyż są dwie perspektywy, poprzez które młodzi ludzie postrzegają zawód weterynarza:- wielkomiejska i wiejska. Zdaje się, że opisują one schematycznie dwa różne wymiary przyszłej pracy. W jednym przypadku – miłe zajęcie z małymi zwierzętami w tle. W drugim – praca na froncie, 24 godziny na dobę. Warto odrzucić obydwa schematy, aby nie popełnić błędu w wyborze wymarzonego kierunku studiów.
Chętni do podjęcia studiów na kierunku weterynaria muszą z całą pewnością kochać zwierzęta, ale musi to być miłość prawdziwa, połączona z odpowiedzialnością, gdyż wielokrotnie będą musieli – np. w trakcie koniecznych zabiegów – zadać zwierzęciu ból, żeby przywrócić mu zdrowie. Kandydaci muszą też mieć zdolności interpersonalne, bo zwierzęta same nie są w stanie poprosić o pomoc, a zdenerwowanych właścicieli niejednokrotnie trzeba umiejętnie uspokoić i z nimi właśnie przeprowadzić fachowy wywiad, odsiać wiadomości bez znaczenia od tych, które przybliżają do właściwej diagnozy. Konieczna jest też umiejętność właściwego gospodarowania czasem, gdyż nauki jest naprawdę dużo, a warto ją przecież połączyć z życiem studenckim.
Program studiów jest regulowany wieloma ustawami i rozporządzeniami, nie tylko krajowymi, ale również międzynarodowymi. Zawiera między innymi zagadnienia z zakresu biologii, biochemii, biofizyki, anatomii i fizjologii zwierząt, genetyki i genetyki weterynaryjnej, farmakologii weterynaryjnej, chorób różnych grup zwierząt (ryb, zwierząt futerkowych, dużych zwierząt gospodarczych itd.), chirurgii ogólnej i anestezjologii, dobrostanu i ochrony zwierząt, ekonomii weterynaryjnej, higieny produktów pochodzenia zwierzęcego, higienę mleka, zoonozy (choroby odzwierzęce), ochronę zdrowia publicznego w stanach zagrożenia.
Mówi Korina Michalska studentka weterynarii na Uniwersytecie Warmińsko Mazurskim
Wydział Medycyny Weterynaryjnej UWM to wydział z wieloletnią tradycją i wieloma sukcesami, o czym świadczą akredytacja Europejskiej Komisji czy status Krajowego Naukowego Ośrodka Wiodącego. Za tymi sukcesami stoją świetni specjaliści, wybitni naukowcy, którzy tworzą kadrę naszego Wydziału. Studenci podczas zajęć mogą korzystać z dobrze wyposażonych pracowni, mogą rozwijać swoje zainteresowania w Kołach Naukowych oraz mają możliwość nauki praktycznej zawodu w Poliklinice Weterynaryjnej podczas dyżurów nocnych. Jest też wiele innych atutów, takich jak dobrze prosperujący samorząd studencki, który dba o dobrą komunikację z władzami, ale także stara się zapewnić studentom świetną zabawę na wydziałowych imprezach oraz podejmowanie wielu inicjatyw społecznych.
Można by dużo wymieniać, ale ten wydział to przede wszystkim świetna atmosfera tworzona przez studentów. Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie.











