REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


REKLAMA


Zdawałe(a)m maturę w 2020 – będą za kilkanaście lat, być może, wspominać z dumą maturzyści, którzy właśnie dowiedzieli się, że ich najważniejszy w życiu egzamin odbędzie się – być może – w drugiej połowie czerwca. Pewności nie ma, ostateczna decyzja ma być znana trzy tygodnie przed terminem.

Od momentu zamknięcia szkół było oczywiste, że kwietniowych (egzamin ósmoklasisty) i majowych (matura) egzaminów nie da się przeprowadzić w zaplanowanych terminach. Ale potwierdzonych urzędowo informacji na ten temat nie było aż do dziś, czyli do 9 kwietnia. Matury powinny się rozpocząć za niewiele ponad trzy tygodnie, egzamin ósmoklasisty – za dwa tygodnie z kawałkiem. Chyba przesadzono z trzymaniem setek tysięcy Polaków w niepewności, mimo apeli różnych gremiów, a nawet groźby pozwu sądowego maturzysty ze „Staszica”.

Były za to próby przejścia na nauczanie zdalne czy też lekcje telewizyjne, z których część do dziś robi furorę w sieci. Były protesty rodziców, na których nagle przerzucono odpowiedzialność za nauczanie ich dzieci, choć znakomita większość nie ma ku temu ani kwalifikacji, ani czasu, a część usiłuje pracować zdalnie, wykorzystując ten sam sprzęt komputerowy co ich dzieci. .

Koronawirusowa katastrofa zaskoczyła wszystkich i oczywiste jest, że w pierwszej kolejności trzeba było zająć się ratowaniem ludzi i gospodarki. I że te działania zawsze będą miały priorytet. Nie oczekiwaliśmy, że terminy egzaminów zostaną od razu wyznaczone, natomiast można było znacznie wcześniej przekazać czytelną informację: egzaminy będą, ale później, rekrutacja do szkół i na studia zostanie przesunięta, proszę się nie martwić.

Bo ósmoklasiści i maturzyści, nauczyciele i rodzice od paru tygodni żyli w stresie, który - to naukowo dowiedzione! - obniża odporność. A odporności potrzeba nam teraz najbardziej.

Anna Wdowińska

© 2022 Perspektywy.pl   O nas | Polityka Prywatności | Znak jakości | Reklama | Kontakt!!!