Joanna Polińska: Duży niepokój, wielka motywacja

Absolwentka klasy matematyczno-fizycznej w II LO im. Anny z Sapiehów Jabłonowskiej w Białymstoku. Podczas studniówki wcieliła się w postać patronki szkoły. Jeździ konno, ma czworo rodzeństwa, które poznała lepiej dzięki pandemii...

W styczniu, podczas studniówki, nikomu z nas nie przyszło do głowy, że nasza matura będzie jedną z najdziwniejszych w historii. 4 maja wydawał się terminem równie stałym jak data bitwy pod Grunwaldem. Dlatego kiedy zamknięto szkoły i pojawiły się spekulacje na temat matury: że może zostanie odwołana, a może odbędzie się w lipcu czy sierpniu, część moich kolegów była kompletnie zdezorientowana i w stresie. Zaplanowali ostatnie tygodnie przed 4 maja na ostre powtórki do egzaminu, a raptem straciliśmy ten punkt odniesienia. Niepewność przyprawiała wielu z nas o panikę.

Ja należałam raczej do tych w miarę spokojnych i zmotywowanych. Chcę studiować na kierunku lekarskim w Białymstoku lub w Gdańsku. Na maturze będę zdawać jako przedmioty dodatkowe matematykę, fizykę, biologię i angielski. Jeśli zrealizuję mój plan, będę pierwszym lekarzem w rodzinie, w której na razie przeważają inżynierowie i ekonomiści.

O medycynie zaczęłam myśleć serio dzięki… korepetycjom z biologii. Nie brałam ich, lecz dawałam pewnej młodszej ode mnie dziewczynce. I w ten nietypowy sposób odkryłam swoją pasję. Choć wcześniej zrobiła to moja nauczycielka biologii z gimnazjum, która też twierdziła, że powinnam pomyśleć o studiach medycznych. 

Co czujemy, gdy widzimy kwitnące kasztanowce? Chyba głównie żal, że nie jest tak, jak miało być – teraz bylibyśmy już po egzaminach obowiązkowych, moglibyśmy przymierzać się do rekrutacji, a nawet planować wakacje. Zamiast tego jest niepokój, jak będzie wyglądał egzamin, obawa, że coś może pójść nie tak i zrujnować nasze plany. Musimy dać radę bo nie mamy innego wyjścia.

Moi koledzy różnie znoszą kwarantannę. Niektórych opanował marazm, ale są też tacy, którzy próbują rozwijać zainteresowania, na które wcześniej nie mieli czasu. Rysują, szyją ubrania… Ja dzięki pandemii lepiej poznałam moje młodsze rodzeństwo: 14-letnią siostrę, 12-letniego brata i 8-letnie bliźniaki (chłopiec i dziewczynka), z którymi nieoczekiwanie zaczęłam spędzać dużo czasu. Nie zawsze jest to komfortowe, bo gdy siostry trenujące gimnastykę artystyczną mają trening online, mnie trudno się skupić na powtarzaniu materiału do matury. Ale odkryliśmy, jak fajnie jest bawić się razem w podchody w ogrodzie, grać w planszówki czy organizować rodzinne wieczory filmowe.

© 2022 Perspektywy.pl   O nas | Polityka Prywatności | Znak jakości | Reklama | Kontakt | E-booki