MegaBaza edukacyjna Perspektywy®









Dariusz Martynowicz, nauczyciel języka polskiego w Małopolskiej Szkole Gościnności w Myślenicach, autor projektu Czas na progres i jeden z członków grupy Superbelfrzy RP został Nauczycielem Roku 2021 w konkursie Głosu Nauczycielskiego. Gratulacje!

Niezwykły człowiek i niezwykłe środowisko Super Belfrów pełni rolę Formuły, która na co dzień zmienia polską szkołę. A to wielka sztuka zmieniać ją w marszu, prawie bez wsparcia, w dynamicznych okolicznościach przejścia z dnia na dzień na wirtualne lekcje, hybrydowe rozwiązania, z jednoczesną dbałością o relacje nadwątlone przez dwa lata nietypowej, faktycznie pozaszkolnej nauki.

Na szczęście są mistrzowie, którym nowe wyzwania pozwalają stworzyć nową jakość edukacji, twórczo skorzystać ze współczesnych narzędzi komunikacji, dzielić się swoją pasją i wiedzą z innymi nauczycielami. Wszystkim takim pedagogom, tym szkolnym i uniwersyteckim, Perspektywy serdecznie dziękują z okazji ich święta – Dnia Edukacji Narodowej.

Przypomnijmy fragment rozmowy z Darkiem Martynowiczem przeprowadzonej przez Magdę Tytułę kilka miesięcy temu i opublikowanej na łamach Perspektyw:

Otrzymał pan odznakę eksperta Microsoft Innovative Educator (MIE) na lata 2019/2020 i 2020/2021 – przyznaje się ją „nauczycielom, którzy (…) inspirują uczniów kreatywnym myśleniem i pracują w duchu współpracy”. Proszę zatem zdradzić, jak wygląda pana codzienna praca na lekcjach.

– Powiem coś, co może się wydawać dyskusyjne: jeśli w szkole nie ma fajnej relacji między nauczycielem a uczniami, to jakiekolwiek uczenie jest dużo mniej efektywne, także w kontekście przygotowań do matury.

– Jak pan konkretnie zdefiniuje „fajną relację”?

– To relacja oparta przede wszystkim na wzajemnym szacunku, a dalej na życzliwości i wyrozumiałości (czego nie należy mylić z pozwalaniem na wszystko) i graniu fair rozumianym jako trzymanie się ustalonych reguł. Nieodłącznym elementem fajnej relacji jest też ciekawa lekcja, to znaczy taka, która nie jest nudnym wykładem ani teatrem jednego aktora (nauczyciela). Istotne jest, by uczniowie też się angażowali w lekcje i by coś na nich kreowali. Od kilku już lat mam swój sposób na sprawdzenie, czy lekcja została dobrze przeprowadzona: jeśli wychodzę z zajęć zmęczony, wiem, że zrobiłem coś źle, że nie przeprowadziłem lekcji jak należy.

– Cały wic polega jednak na tym, jak zaciekawić dziś młodego człowieka…

– Dlatego według mnie kluczowe jest zwrócenie uwagi na umiejętności, które są ważne dla konkretnych młodych ludzi. Nigdy nie przychodzę na lekcje z założeniem, że coś wiem najlepiej, za to staram się rozpoznać potrzeby danej klasy. Obserwuję też rynek pracy i widzę, że dziś stawia się na kreatywność i przedsiębiorczość, zatem te umiejętności staram się rozwijać, np. wybierając metodę pracy zespołowej czy projektowej, która pobudza kreatywność. Dalej: mimo że uczę języka polskiego, na moich lekcjach paradoksalnie gości też matematyka. Na przykład w klasie mat.-fiz. nie boję się zrobić lekcji, na której uczniowie omawiają relacje między bohaterami „Lalki” Prusa, rysując figury geometryczne. Na innej inna klasa rysuje mapy czy kręci filmy. Z kolei na lekcjach o Kochanowskim, z którym bywa problem, bo uczniowie nie rozumieją języka staropolskiego, zadaję tworzenie memów z cytatami z tego poety. I nagle się okazuje, że zgłębianie twórczości autora trenów zaczyna być dla uczniów frajdą – mówiąc ich językiem: uznają, że Kochanowski to całkiem spoko facet był, który wiele wiedział o życiu i potrafi nam, ludziom współczesnym, udzielać najlepszych rad. Zatem wychodząc naprzeciw zainteresowaniom moich uczniów, osiągam cel.

– Czyli u pana nie ma dwóch takich samych lekcji?

– Nigdy nie przychodzę z tym samym pomysłem do różnych klas. Uważam bowiem, że popadanie w rutynę odsuwa nauczyciela od potrzeb jego uczniów, tych, z którymi pracuje tui teraz.

 

 

 

 

© 2019 Perspektywy.pl    O nas | Patronaty | Polityka Prywatności | Znak jakości | Reklama | Kontakt