Matura 2022: jak było?

Maturalny maraton osiągnął metę. Ostatni, trzeci tydzień matur nie budził już takich emocji jak w pierwsze dni. Co nie znaczy, że nie był ważny. Teraz odliczamy dni do 5 lipca.

Mniej osób pisało egzaminy i tylko z przedmiotów dodatkowych. Najwięcej zdających przystąpiło do egzaminu z geografii (ponad 22% tegorocznych absolwentów), znacznie mniej do chemii, historii i fizyki, informatyki czy historii sztuki. Wychodzący z sal egzaminacyjnych oceniali  - na ogół – arkusze egzaminacyjne jako przyjazne. Mówili na przykład: nie dotknęły nas zaskakujące nowości, było to, czego oczekiwaliśmy. Rzecz jasna chodzi o strukturę arkuszy, typy zadań i zgodność z wymaganiami egzaminacyjnymi. Zadania są zawsze niespodzianką.

W bieżącym roku wszędzie tam, gdzie było to uzasadnione, wprowadzano kolorowe zdjęcia, rysunki, diagramy. Ułatwiało to niewątpliwie odczytywanie niezbędnych danych.

Zauważyliśmy jednak starania o poznanie zadań przed egzaminem. Informacje o „przeciekach” docierały do nas każdego dnia. Nawet jeśli część z doniesień nie jest prawdziwa, to warto nad uniemożliwieniem procederu ujawniania arkuszy popracować, CKE zapewne przygotuje odpowiednie zabezpieczenia. Nie ma bowiem nic gorszego dla matury niż podejrzenia o nieuczciwość. Pojawiały się także informacje o zdjęciach fragmentów arkuszy wykonanych już w czasie egzaminu i rozpowszechnianych w sieci. To też jest niepokojące zjawisko. Rodzi się przy okazji pytanie o rolę zespołów nadzorujących, które zdarzeń nie zauważały (albo zauważały i nie reagowały). Na szczęście tego typu incydenty były nieliczne i stanowią ostrzeżenie. W zdecydowanej większości szkół egzaminy przebiegały spokojnie i zgodnie z procedurami.

Maturzyści zrobili już swoje, czyli napisali egzaminy. Jeżeli jeszcze trzy tygodnie temu wszystko było w ich rękach (a raczej w głowach), to teraz nie mają już wpływu na to, co napisali. Pewnie niejeden chciałby coś zmienić, wykreślić, dopisać. Ale tego nie da się zrobić. Wypracowania, rozwiązania zadań, odpowiedzi na przeróżne pytania oderwały się od swych autorów i zastygły. Arkusze wzięli teraz w swoje ręce (dosłownie) egzaminatorzy, którzy oceniają napisane własnoręcznie przez zdających wypowiedzi i rozwiązania.

Sprawdzane prace czytają, analizują, uznają odpowiedzi poprawne, nie punktują tego, co nie spełnia kryteriów. Egzaminatorzy dysponują dużym zasobem wiedzy, potrafią oceniać porównywalnie, to znaczy to samo zadanie rozwiązywane przez tysiące piszących oceniają według tych samych reguł. Ich misją jest oceniać sprawiedliwie. Dzięki temu punkty ze świadectwa dojrzałości stanowią podstawę wzorów rekrutacyjnych na uczelnie. Uczelnie mają zaufanie do matury. Oczywiście zdarzają się pomyłki i błędy oceniania (ocenia przecież człowiek a nie maszyna), są one jednak nieliczne. Do tego istnieją procedury pozwalające usunąć skutki pomyłek i  błędów oceniania. System egzaminacyjny dba o swój dobry wizerunek i nie akceptuje błędów.

Gdy prace zakończą egzaminatorzy, karty odpowiedzi z każdego arkusze zostaną przeczytane przez odpowiednie czytniki, a rezultaty zapisane w bazie danych. Tam rezultaty będą przetwarzane, scalane i  weryfikowane. Wszystkie operacje, o których wspomniałem, wymagają intensywnej pracy wielu osób i czasu. Dla jednych oznacza to tylko czekanie, dla innych odpowiedzialną pracę. Czas oczekiwania będzie bardziej spokojny, jeśli rozumiemy, dlaczego trwa tak długo i jeśli wiemy, co się w tym czasie z pracami dzieje.

Końcowy efekt egzaminów, czyli świadectwo dojrzałości trafi do maturzystów 5 lipca. I będzie to początek kolejnego etapu waszej kariery edukacyjnej. Podejmiecie (lub tylko zweryfikujecie) decyzje o tym, co dalej: studia, praca, jedno i drugie czy coś jeszcze innego.

O problemach ważnych na tym etapie napiszemy już niedługo.

 

Wojciech Małecki