MegaBaza edukacyjna Perspektywy®









W wywiadzie dla DW białoruski opozycjonista Aleksander Milinkiewicz mówił o działalności WUB. – WUB jest zarejestrowany w Warszawie. Działamy na takiej zasadzie, że wszystko, co tylko się da, robimy na Białorusi, a na obszarze Unii Europejskiej jedynie to, czego nie możemy zrobić w kraju - powiedział  Milinkiewicz w rozmowie z dziennikarzem DW.

DW: Czym się Pan dziś zajmuje?

– Jestem kanclerzem fundacji Wolny Uniwersytet Białoruski (WUB)**. To nie jest zwyczajny uniwersytet, taki z cegły, to uniwersytet wirtualny. Nauczanie prowadzimy online, przez Internet. Naszym celem jest kształcenie ludzi, którzy będą reformować Białoruś. Ludzi wyedukowanych mamy sporo, także na Zachodzie, ale niewielu takich, którzy mają za sobą doświadczenie czy to z próbami reform na Białorusi, czy z reformami w Polsce, Czechach, Estonii i w innych państwach.

Gdy już będzie można u nas zabrać się za reformy, będziemy w bardzo trudnej sytuacji, bo gospodarka będzie wyniszczona i przez Łukaszenkę, i przez sankcje, co na jedno wychodzi, bo sankcje to też Łukaszenka. Chcemy więc mieć ludzi, którzy będą wiedzieć, jak się robi reformy, którzy popełnią mniej pomyłek i szybciej przeprowadzą transformację kraju. Bo dla nas jest bardzo ważne, żeby stać się krajem wolnym, demokratycznym i europejskim.

Gdzie się mieści WUB?

– Może trudno w to uwierzyć, ale w kosmosie. Pierwsze kroki robiłem ze swoimi kolegami siedząc na wsi pod Grodnem, gdzie był bardzo dobry dostęp do szybkiego Internetu. Wszystkie prace przygotowawcze, pierwsze programy, badania socjologiczne prowadziliśmy wirtualnie. Do dziś zresztą mamy jedynie biuro cyfrowe, a nie w jakimś budynku.

A adres?

– WUB jest zarejestrowany w Warszawie. Działamy na takiej zasadzie, że wszystko, co tylko się da, robimy na Białorusi, a na obszarze Unii Europejskiej jedynie to, czego nie możemy zrobić w kraju. Z czasem będziemy mieli także biuro zwyczajne, klasyczne, będzie tam urzędował jakiś koordynator. Ale na razie nie jest to nam potrzebne, mimo że Uniwersytet działa już drugi rok i przygotowaliśmy już trzynaście kursów nauczania. Jak na razie wszystko możemy realizować przez Internet.

Jak wygląda takie nauczanie?

– Wykłady są online, a student ma bezpośredni kontakt z wykładowcą. Mamy też kursy asynchroniczne, na które można zawsze wejść i w dowolnej chwili przerwać. W tym wypadku prowadzący taki kurs profesor jest konsultantem i moderatorem dyskusji. Gdy wyjazd z Białorusi nie będzie już problemem skorzystamy z najbardziej efektywnej, hybrydowej formy nauczania, czyli połączenia nauki online z sesjami i stażami na żywo.

Jakie kierunki są dostępne na WUB?

– Jak już mówiłem, chcemy stworzyć grupę przyszłych reformatorów. Chodzi o to, żeby zapoznali się zarówno z dobrymi, jak i złymi doświadczeniami reform i zarządzaniem, zwłaszcza w nowych państwach członkowskich Unii Europejskiej. W programie mamy takie kierunki, jak administracja publiczna, kurs MBA dla biznesmenów, rozwój samorządów. Myślimy też o ochronie zdrowia, edukacji, finansach, strukturach siłowych i szeregu innych dyscyplin. Chcielibyśmy mieć swoich specjalistów w każdej dziedzinie, którą obejmą reformy. I nie tylko w stolicy, ale i w regionach, żeby i tam zawsze było przynajmniej kilku takich ludzi, którzy będą się na tym znali, gdy reformy tam dotrą.

Czyli generalnie chodzi o budowanie państwa?

– O budowanie struktur państwa, ale też o pracę w parlamencie, w samorządach.

Kim są wykładowcy? Może Pan zdradzić jakieś nazwiska?

– Mamy ponad 50 wykładowców w siedmiu państwach, 16 ekspertów, oczywiście zatrudniamy też informatyków obsługujących to przedsięwzięcie.

Wykładowcami są przeważnie profesorowie różnych znanych uniwersytetów w Europie, na przykład Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Łódzkiego, czy Uniwersytetu Tallińskiego. Wykłady o samorządzie lokalnym ma prof. Paweł Swianiewicz, który przez pięć lat był doradcą prezydenta Bronisława Komorowskiego właśnie w tej dziedzinie. Kurs administracji publicznej prowadzi w tym semestrze Białorusinka dr hab. Palina Prysmakowa. profesor Atlantyckiego Uniwersytetu na Florydzie. Mamy nawet jedną wykładowczynię z Brazylii, emigrantkę z Białorusi.

Wykłady są prowadzone po białorusku?

– Różnie. Połowa wykładów jest już po białorusku, ale językami wykładowymi są także angielski, polski i rosyjski. Będziemy się starać, żeby wykładów po białorusku było więcej. Chodzi nam o wsparcie tego języka, który jest w trudnej sytuacji, a jednocześnie jest symbolem czy wręcz fundamentem tożsamości narodowej, zwłaszcza dla młodzieży, tak ważnym po latach wynarodowienia będącego skutkiem polityki imperialnej.

Kto finansuje to przedsięwzięcie?

– Na początku wsparły nas Europejski Fundusz na rzecz Demokracji (European Endowment for Demokracy, EED – niezależna organizacja wspierająca demokrację w państwach Partnerstwa Wschodniego, utworzona w 2013 roku z inicjatywy Polski, dla której powołanie europejskiego odpowiednika amerykańskiej fundacji National Endowment for Demokracy było priorytetem jej unijnej prezydencji w 2011 roku; od początku dyrektorem EED jest Jerzy Pomianiowski – przyp.), oraz Fundacja Konrada Adenauera, Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności i Fundacja Solidarności Międzynarodowej, a także ministerstwa spraw zagranicznych Polski i Estonii. Teraz mamy stabilne, mam nadzieję, finansowanie polskiego ministerstwa edukacji i nauki. A od 1 września zaczęła nas także wspierać finansowo Komisja Europejska.

Inne źródła?

– Powiem tak: Dla nas celem nie jest stałe powiększenie finansów. To, co w tej chwili mamy, na razie nam wystarcza. Najważniejsze to jakość.

Kim są studenci WUB?

– Kształcimy ludzi po wyższych studiach, przeważnie po magisterskich, różnych profesji. W zeszłym roku mieliśmy 50 studentów, w tym semestrze będzie ich około dwustu.

Skąd oni są?

– Na WUB studiują zarówno żyjący w kraju, jak i za granicą, gdzie wyemigrowały setki tysięcy Białorusinów. Wśród tych ostatnich szukamy ludzi, którzy mają poczucie misji i potrzebę powrotu do kraju.

Rzeczywiście wrócą?

– Osobiście wierzę w powroty tych, którzy wyjechali po protestach 2020 roku, bo to nie jest emigracja ekonomiczna, a polityczna. Wierzę, że będzie ich niemało.

Na jakiej podstawie?

– Prowadzimy badania socjologiczne. Pytamy, komu to jest potrzebne, jakie mają być kursy, czy ludzie mają chęć uczestniczyć w reformach na Białorusi, czy mają takie inspiracje. Przyszło nowe cyfrowe pokolenie, które chce żyć w swobodzie, prawdzie i sprawiedliwości.

Wiele Białorusinów przeżywa jednak rozczarowanie, niektórzy nawet depresję. Dwa lata temu po raz pierwszy wygraliśmy wybory prezydenckie i po tak ogromnych wspaniałych manifestacjach, w których uczestniczyły setki tysięcy ludzi, a które wsparły miliony, myśleliśmy, że zwyciężymy ostatecznie. Ale z brutalną, agresywną dyktaturą jednak tak się nie wygrywa. Bo nam chodziło o pokojowy protest. To też miało wielki sens, bo pozwalało zaangażować i zjednoczyć jak najwięcej ludzi. Gdy tylko stajemy się radykalni, spada poparcie polityczne dla nas. Od zawsze byłem przeciwko radykalnym metodom, także dlatego, że za Łukaszenką stoi Putin. Gdyby doszło do jakichś radykalnych działań ze strony opozycji, Putin wprowadziłby swoje wojska znacznie szybciej. Dlatego stawiamy przede wszystkim na pokojowe rozwiązania. Ale różnie bywa.

Rozmowa została przeprowadzona 8 września 2022 roku podczas XXXI Forum Ekonomicznego w Karpaczu.

*Fizyk, matematyk i informatyk, a z zamiłowania historyk. Aleksander Milinkiewicz był wspólnym kandydatem zjednoczonej białoruskiej opozycji w wyborach prezydenckich w 2006 roku. Według oficjalnych wyników zyskał 6 procent, podczas gdy na urzędującą głowę państwa paść miało 83 procent głosów. Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie uznała jednak te wybory za niedemokratyczne. Jeszcze w tym samym roku Milinkiewicz został uhonorowany przez Parlament Europejski Nagrodą Nagrodą imienia Sacharowa za wolność myśli przyznawaną osobom szczególnie zasłużonym dla ochrony praw człowieka. Od roku żyje na emigracji politycznej w Polsce, jest profesorem wizytującym na Uniwersytecie Warszawskim.

** Projekt fundacji Wolny Uniwersytet Ukraiński zgłosiło 60 znanych Białorusinów z Aleksandrem Milinkiewiczem na czele, który po jej utworzeniu w maju 2017 roku stał się kanclerzem zarządu WUB. Pomysł wsparli między innymi: noblistka Swiatłana Aleksijewicz, Aleś Białacki, który w tym roku otrzymał Nagrodę Nobla, a także pierwszy szef państwa niepodległej Białorusi, nieżyjący już prof. Stanisław Szuszkiewicz oraz prezes Zwiazku Polaków na Białorusi Andżelika Borys. Ze strony polskiej partnerem wiodącym WUB jest kierowane przez Jana Malickiego Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego.

Źródło: https://www.dw.com

© 2022 Perspektywy.pl    O nas | Polityka Prywatności | Znak jakości | Reklama | Kontakt