MegaBaza edukacyjna Perspektywy®


 

REKLAMA


REKLAMA


Minął gorący czas wyborów rektorów na nową kadencję, jest więc dobra okazja, by przyjrzeć się naszej krajowej reprezentacji rektorskiej z perspektywy europejskiej i światowej. Dla zapewnienia przejrzystości i pewnego obiektywizmu posłużyłem się dobrze znanym Rankingiem Szanghajskim.

Poszukałem informacji o osobach, które zarządzają dziesięcioma najlepszymi, według tego rankingu, uczelniami w Stanach Zjednoczonych, Europie i Polsce (nie było „nakładki”, bo w pierwszych dziesiątkach nie ma polskiej uczelni).  

Nie wszędzie uczelnią kierują rektorzy. W niektórych przypadkach taką samą rolę jak rektor sprawuje prezydent uczelni lub vice kanclerz (vice chancellor) – „vice”, bo w systemie anglosaskim kanclerzem jest jakaś znakomita postać (w Anglii np. prawdziwy lord), która sprawuje funkcję tytularną, a nie zajmuje się faktycznym zarządzaniem uczelnią. Dla wygody w tekście prezydentów i vice kanclerzy uznamy za rektorów.

Wiek

Zacznijmy porównanie od wieku rektora w momencie obejmowania przez niego lub nią stanowiska. Otóż wszędzie wygląda to bardzo podobnie – zarówno w USA, Polsce, jak i Europie rektorem zostaje się w wieku pięćdziesięciu kilku lub sześćdziesięciu kilku lat. Najmłodsi zaczynali swoją rektorską karierę w wieku 52 lat, a najstarsi mając 66 lat; trafił się wprawdzie jeden 71- latek, ale z jakiegoś powodu organizacyjnego wybrany został tylko na jednoroczną kadencję. Zdarzali się też młodsi rektorzy, Benno C. Smith (więcej o nim dalej) został w 1986 roku prezydentem Uniwersytetu Yale mając 44 lata.

Kobiety

Jak na akademickich szczytach przedstawia się reprezentacja kobiet? Prym wiodą uczelnie amerykańskie; w czterech, spośród dziesięciu uniwersytetów, pozycje rektorskie zajmują kobiety, w Europie na dziesięć uczelni jest ich trzy, a w Polsce zaledwie jedna (Bogumiła Kaniewska w UAM).

Mobilność

Bijącą w oczy różnicę widać, kiedy spojrzymy na akademicką mobilność rektorów. W Polsce aż 8 na 10 rektorów pięło się po szczeblach na sam szczyt kariery w tej samej uczelni. Oczywiście były stypendia i staże zagraniczne, były krótsze lub dłuższe wyjazdy na badania lub wykłady za granicą, ale tak naprawdę cała kariera naukowa zakotwiczona była w jednej uczelni, swojej alma mater. Jedynie dwóch polskich rektorów Alojzy Nowak (UW) i Piotr Jedynak (UJ) zaczynało akademicką edukację na innej uczelni, ale w obu przypadkach mieszczącej się tuż za rogiem, w tym samym mieście. Dla kontrastu żaden z obecnych rektorów amerykańskich uczelni nie był ani studentem, ani nie zaczynał swojej kariery w uczelni, którą obecnie kieruje.  W uczelniach europejskich tylko dwie rektorki – Annika Osterman Wernerson z Karolinska Institutet w Sztokholmie i Irene Tracey z Oxfordu zaczynały studia w uczelni, którą teraz kierują, z tym, że ta ostatnia po Oxfordzie studiowała jeszcze też za Atlantykiem, w Harvardzie.

Rektorzy z importu

Jak by nie było dość, że poza Polską rektorzy z reguły wywodzą się z innych uczelni, to w Europie aż 6 rektorskich stanowisk sprawują osoby pochodzące z innego kraju, albo nawet innego kontynentu. I tak Uniwersytetem Cambridge kieruje Amerykanka Deborah Prentice, uniwersytetem Paris Sacley prof. Camille Galap z Martiniki, Australijczyk Michael Spence kieruje University College London; Politechniką ETH w Zurichu kieruje Włoch, który studia odbył w Austrii, zaś w Imperial College London rektorem jest Hugh Redmond Brady, Irlandczyk z Dublina. W Ameryce jest jeden taki przypadek – Uniwersytetem Columbia w Nowym Jorku kieruje Minouche Shafik urodzona w Egipcie, a wykształcona w Anglii (Oxford).

Doświadczenie menadżerskie

Jest jeszcze jedna kategoria, w której polscy rektorzy wyraźnie ustępują swoim odpowiednikom zarówno w USA, jak i Europie – chodzi o wcześniejsze doświadczenie w zarządzaniu, a szczególnie doświadczenie poza własną uczelnią. Rektorka Cambridge wcześniej była provostem (z-ca rektora ds. naukowych) w Uniwersytecie Princeton (USA); rektor Paris Sacley był wcześniej rektorem uniwersytetu Gwadelupie na Martynice, rektor University College London kierował wcześniej Uniwersytetem w Sydney (Australia), rektor Imperial College London był rektorem University College w Dublinie (Irlandia), rektor paryskiego PSL University kierował CNRS (Francuskim Narodowym Centrum Badań Naukowych), a wcześniej był dyrektorem Ecole Nationale Superieure de Chemie de Paris.

Podobnie jak w Europie, amerykańscy rektorzy czy prezydenci, mogą pochwalić się naprawdę imponującym wcześniejszym doświadczeniem menadżerskim. Kierująca MIT Sally Kornbluth była wcześniej povostem w Universytecie Duke, rektorka Columbii zajmowała wcześniej stanowisko w brytyjskim rządzie i była członkiem Izby Lordów. Rektorka Cornell University Martha E. Pollack była vice prezydentem Uniwersytetu Michigan. Thomas Rosenbaum, rektor California University of Technology (Caltech) przed objęciem urzędu kierował dużymi ośrodkami badawczymi w Kalifornii.

Casus Benno Smith

By lepiej przedstawić, jak może wyglądać uniwersytecka kariera w Stanach Zjednoczonych, posłużę się przykładem prof.  Benno C. Smith’a. Poznałem go, będąc stypendystą Fulbrighta na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku, brałem udział w prowadzonym przez niego seminarium, spotkaliśmy się też towarzysko u innego profesora Columbii. Smith, po studiach z historii w Yale studiował prawo na Columbii, był potem stażystą u sędziego Sądu Najwyższego i dwa lata pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości (Department of Justice). Powrócił na Columbię, by mając 29 lat zostać profesorem, a w wieku 40 lat dziekanem Wydziału Prawa. Prezydentem Uniwersytetu Yale został w roku 1986 mając 44 lata.

Wyścigi prorektorów

Doświadczenie menadżerskie polskich rektorów sprowadza się najczęściej do piastowania na własnej, czyli tej samej uczelni, najpierw urzędu dziekana, a następnie prorektora. Kandydat na rektora mógł być też dyrektorem instytutu lub szpitala klinicznego, tyle, że należących do tej samej uczelni. By przewidzieć, kto w polskiej uczelni zostanie następnym rektorem należy bacznie przyjrzeć się prorektorom na tej uczelni. Najlepszy tego przykład dał ostatnio Uniwersytet Jagielloński, gdzie do wyborów stanęła czwórka prorektorów.

Krwioobieg zamknięty

Przedstawione porównanie jest oczywiście uproszczonym spojrzeniem na rektorskie zasoby czołowych uczelni w wymiarze światowym, europejskim i krajowym.  Wyłania się jednak z niego pewna cecha polskiego środowiska akademickiego, które obrazowo można nazwać „krwioobiegiem zamkniętym”. Kiedy postęp w nauce coraz bardziej opiera się na interdyscyplinarności i umiędzynarodowieniu, trudno przyjąć, że wiązanie ścieżki awansu akademickiego od studiów poprzez doktorat, habilitację, profesurę, urzędy dziekański i prorektorski po ukoronowanie, jakim jest urząd rektora z jedną, nawet najlepszą, uczelnią jest zjawiskiem pożądanym.

Jest takie angielskie powiedzenie:  People who are trained alike tend to think alike.

 


USA

  1. Harvard University
  2. Stanford University
  3. Massachusetts Institute of Technology
  4. University of California Berkeley
  5. Princeton University
  6. Columbia University
  7. California Institute of Technology
  8. University of Chicago
  9. Yale University
  10. Cornell University

Polska

  1. Uniwersytet Jagielloński
  2. Uniwersytet Warszawski
  3. AGH
  4. Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu
  5. UAM
  6. Politechnika Gdańska
  7. Warszawski Uniwersytet Medyczny
  8. UMK
  9. Politechnika Warszawska
  10. SGGW

Europa

  1. Cambridge University
  2. Oxford University
  3. Paris Sackey
  4. University College London
  5. ETH Zurich
  6. Imperial College London
  7. University of Copenhagen
  8. Karolinska Institutet
  9. University of Edinburgh
  10. PSL University

 

Kazimierz Bilanow

© 2022 Perspektywy.pl   O nas | Polityka Prywatności | Znak jakości | Reklama | Kontakt!!!