Tegoroczny egzamin maturalny z języka polskiego na poziomie podstawowym, w Formule 2023, był uczciwy, przewidywalny, ale wcale nie banalny.
Nie wymagał od maturzystów znajomości każdego drobiazgu z lektur, ale bardzo wyraźnie sprawdzał coś ważniejszego: czy uczeń potrafi czytać ze zrozumieniem, rozpoznawać problemy, porównywać stanowiska i budować sensowną argumentację. Innymi słowy: nie wystarczyło „coś kojarzyć”. Trzeba było jeszcze umieć z tego „czegoś” zrobić logiczną wypowiedź.
Pierwsza część arkusza, czyli „Język polski w użyciu”, została oparta na tekstach dotyczących przechowywania informacji: dawnych i współczesnych nośników wiedzy, papieru, cyfrowych zapisów, chmury. Uczeń musiał zauważyć różnice między stanowiskami autorów, zrozumieć sens metaforycznego użycia słowa „chmura”, odróżnić zalety tradycyjnych nośników od możliwości technologii cyfrowych. To nie były zadania bardzo trudne, ale były takie, przy których brak uważności mógł się zemścić. Najważniejszym zadaniem w tej części znów okazała się notatka syntetyzująca. I bardzo dobrze, bo to jedno z tych zadań, które naprawdę pokazuje, czy uczeń rozumie teksty. W praktyce sprawdza jedną z najważniejszych kompetencji: umiejętność porządkowania informacji. A ta przyda się maturzystom nie tylko na egzaminie, lecz także później, w świecie, w którym informacji jest często zbyt wiele.
Test historycznoliteracki był oparty na klasycznym przekroju przez podstawę programową. Pojawiły się teksty i konteksty od antyku po literaturę XX wieku. Ważne jest jednak to, że pytania nie sprawdzały wyłącznie suchej faktografii. Trzeba było rozumieć konflikt wartości w Antygonie, średniowieczny model relacji człowieka z Bogiem w Pieśni o Rolandzie, stoicką postawę u Kochanowskiego, mechanizm formy u Gombrowicza czy działanie totalitarnego języka w Roku 1984. To są zagadnienia zgodne z podstawą programową, ale wymagające myślenia problemowego. Samo streszczenie lektury nie wystarczało. I bardzo dobrze, bo egzamin z języka polskiego naprawdę nie powinien polegać na odtwarzaniu fabuły.
Najciekawsze były jednak tematy wypracowań. Uczniowie mogli wybrać temat o wpływie pracy na człowieka i rzeczywistość albo temat o tym, kiedy dla człowieka ważne jest, jak postrzegają go inni. Tematy nie narzucały jednej oczywistej drogi, ale dawały maturzystom przestrzeń do samodzielnego wyboru argumentów. To duża zaleta, choć oczywiście dla ucznia, który liczył na gotowy schemat, taka otwartość mogła być pewnym ciosem.
Temat dotyczący pracy był bardzo pojemny. Można było odwołać się do Lalki i pokazać Wokulskiego jako człowieka, dla którego praca jest narzędziem awansu, niezależności i wpływu na rzeczywistość, ale nie daje mu pełnego spełnienia. Można było sięgnąć po Chłopów, gdzie praca organizuje rytm życia jednostki i wspólnoty, wiąże człowieka z naturą, porami roku i hierarchią społeczną. Dobrym wyborem mogło być również Przedwiośnie, jeśli uczeń potraktował pracę jako element programu naprawy państwa i społeczeństwa. Temat dawał możliwość pokazania pracy jako wartości, obowiązku, źródła godności, ale także jako siły niszczącej, podporządkowującej człowieka albo ujawniającej nierówności społeczne.
Drugi temat dotyczący znaczenia opinii innych ludzi był chyba jeszcze bardziej wdzięczny. Bardzo dobrze pasowało do niego Ferdydurke, bo Gombrowicz właściwie całą swoją opowieść buduje wokół pytania, jak człowiek zostaje uformowany przez cudze spojrzenie, role i oczekiwania. Można było pisać o „gębie”, „upupieniu” i niemożności bycia całkowicie autentycznym. Świetnie nadawała się też Lalka: Wokulski próbuje przekroczyć społeczne etykiety kupca i dorobkiewicza, a Izabela Łęcka żyje w świecie pozoru, opinii i salonowego prestiżu. Dobrym wyborem mogła być również Zbrodnia i kara, jeśli uczeń pokazał Raskolnikowa jako człowieka zniewolonego przez własny obraz jednostki niezwykłej. Ten temat pozwalał połączyć literaturę z doświadczeniem współczesnego człowieka, który często żyje pod presją ocen, wizerunku i społecznych oczekiwań.
W świetle podstawy programowej arkusz sprawdzał najważniejsze umiejętności. Nie był egzaminem dla ucznia, który nauczył się kilku gotowych formułek i liczył, że jakoś przepłynie. Był raczej sprawdzianem tego, czy maturzysta potrafi używać wiedzy literackiej. To ważna różnica. Można znać treść Lalki, ale nie umieć z niej wydobyć problemu. Można pamiętać, że Gombrowicz pisał o formie, ale nie umieć pokazać, jak działa ona w życiu bohatera. Ten arkusz premiował tych, którzy potrafią łączyć fakty z interpretacją.
Moja ocena tegorocznej matury jest więc raczej pozytywna. To był egzamin rozsądnie skonstruowany: możliwy do zdania dla ucznia przeciętnego, ale dający przestrzeń uczniowi oczytanemu i myślącemu. Nie wymagał popisowej erudycji, ale wymagał samodzielności. Pokazywał, że literatura nie jest zbiorem martwych tekstów, tylko narzędziem do opisywania świata: pracy, relacji społecznych, władzy, moralności, tożsamości, cudzych ocen. I właśnie tego powinna uczyć szkoła. Nie tylko „co się wydarzyło w lekturze”, ale po co ten tekst nadal może być dla nas ważny. Tegoroczny arkusz wyraźnie pokazał, że sama znajomość lektur to za mało. Trzeba jeszcze umieć myśleć, wybierać, porządkować i argumentować. Czyli dokładnie to, czego szkoła powinna uczyć.
Izabela Kasperek
nauczycielka języka polskiego oraz retoryki w XXIX LO w Lublinie, certyfikowana egzaminatorka CKE, założycielka kanału „Wiedza z Wami” na YouTube
Educational and digital platforms continue to attract users through accessibility and modern online services. Vavada casino remains popular among players thanks to its simple registration process.




